Fot. Szymon Gruchalski / Cyklo Gdynia

Bartłomiej Glass, dyrektor Cyklo Gdynia, odniósł się go kuriozalnej sytuacji jaka miała podczas niedzielnego wyścigu amatorów, którzy dogonili kolarzy elity rywalizujących o tytuł mistrza Polski.

Peleton zawodowców na początku narzucił bardzo słabe tempo, bywały momenty, gdy grupa jechała 20-30km/h. Mocni amatorzy szybko złapali wyścig startujący 15 minut wcześniej.

Odnosząc się do paradoksalnej sytuacji z niedzielnego ścigania jako organizator chciałbym przede wszystkim pogratulować super formy i mocnej nogi, wszystkim, którzy przyczynili się do złapania wyścigu elity. Chciałbym także zweryfikować doniesienia odnośnie różnic czasowych, otóż pilot prowadzący dosłownie najechał na koniec wyścigu elity. Sędzia główny nie wyraził zgody na jakiekolwiek łączenie grup, ani wyprzedzanie peletonu co, nawiasem mówiąc, byłoby sytuacją podwójnie paradoksalną

– mówi Glass.

Niestety połączenie mistrzostw Polski i Cyklo Gdyni spotkało się ze sporymi problemami – różnica na starcie nie mogła być zbyt duża, by nie doprowadzić do kuriozalnej sytuacji, w której to elita “najechałaby” amatorów. Chociaż wydawało się, że zawodowcy powinni bez problemu odjechać, to wyszło na to, że spora przewaga nie była wystarczająca.

Teraz już bardziej poważnie: organizacja tego typu imprez wiąże się z bardzo dużymi uciążliwościami w ruchu drogowym, zwłaszcza w miniony weekend w Gdyni, które władze Miasta określiły jako najcięższy w roku ze względu na mnogość imprez. Pamiętajmy, że to dzięki gościnności Miasta Gdynia jesteśmy w stanie stawać corocznie na starcie na Skwerze Kościuszki. Naszym wspólnym zamysłem było zminimalizowanie czasu zamknięcia dróg podczas wyjazdu z i powrotu do Gdyni. Stąd taka chronologia, a nie inna. Dla nas wyścig jest najważniejszy, jednak mieszkańcy chcący dojechać do domu spotkali się z utrudnieniami, a naszym zadaniem jest również zminimalizować takie zakłócenia.

Czego zabrakło? W mojej opinii po prostu lepszego tempa wśród wśród elity, którzy dobrze wiedzieli, że startuje nasz wyścig, a średnia w okolicach 31km/h jest niezła na treningu dla amatora i jest również chyba żartem dla naszych kolarzy z licencją PZKol. Jednak czego się mamy spodziewać, skoro na starcie było 72 zawodników? Za zaistniałą sytuację was przepraszamy, ale nie do końca mieliśmy na to wpływ. Pamiętajmy, że nasze ściganie amatorskie to ma być przede wszystkim dobra i bezpieczna zabawa, czego wszystkim życzę!