RCS Sport / LaPresse

Pytania około czterdziestu dziennikarzy zgromadzonych na konferencji prasowej Movistaru, zorganizowanej podczas dnia odpoczynku w Giro d`Italia, dotyczyły przede wszystkim rywalizacji Nairo Quintany z Tomem Dumoulinem. Kolumbijczyk wierzy, że w najwyższych górach poczuje się jak u siebie w Kolumbii i pokona Holendra z Team Sunweb. 

2 minuty i 41 sekund – tyle Nairo Quintana traci do Toma Dumoulina. Nieco więcej powinien nad nim zyskać, by rozebrać go z różowej koszulki. Tymczasem Kolumbijczyk nie może wyjść z podziwu, że Holender tak dobrze radzi sobie w górach.

On jest w stanie jeździć po górach bardzo twardo i mocno. Jest regularny i konsekwentny. Jestem zaskoczony tym, jak bardzo poprawił swoją jazdę w górach. On jest lepszy niż myślałem, a ponadto jest o wiele lepszy niż przedtem

-powiedział Nairo Quintana.

Zanim zostanie rozegrana finałowa jazda indywidualna na czas, której płaski profil faworyzuje Toma Dumoulina, potrafiącego przez długi czas jechać bardzo dużym tempem, będą wysokie góry. We wtorek, na dwóch wielkich rywali i pozostałych, czeka około cztery tysiące metrów wspinaczki, a kolejne wielkie przełęcze już w czwartek. Eksperci uważają, że przed dwudziestym pierwszym etapem, Quintana powinien mieć około dwóch minut przewagi nad Dumoulinem. Sam lider Movistaru sądzi, że wystarczy mu 30-40 sekund.

Moja sytuacja jest skomplikowana. Rzeczy nie potoczyły się po naszej myśli, ale wierzymy nadal. Przed nami pięć dni, które faworyzują mnie jak nikogo innego. Mam także bardzo silną drużynę

– dodał Nairo Quintana.

Kolumbijczyk został także zapytany o samopoczucie po kraksie, którą zaliczył na jednym z szybkich i niebezpiecznych zjazdów podczas piętnastego etapu. Odpowiedział, że ma tylko kilka zadrapań, które nie powinny wpłynąć na jego kondycję. Długo natomiast mówił o geście fair play Toma Dumoulina, który powiedział swoim pracującym na czele peletonu kolegom, by zwolnili, dzięki czemu jego rywal numer jeden bez problemu wrócił do peletonu.

To był gest gentelmana i jestem mu za to wdzięczny

– zakończył drugi kolarz trwającej setnej edycji Giro.