fot. Giro d'Italia

Łudząco podobne rzadko oznacza identyczne. Nawet wśród bliźniąt jedno ma zazwyczaj bardziej regularne rysy twarzy, smuklejszą sylwetkę czy lepsze oceny w szkole. I chociaż wszyscy widzimy, że na początku komora maszyny losującej jest pusta, po zwolnieniu blokady szybko okazuje się, że przysłowiową szóstkę w loterii genów trafia jeden i ten sam egzemplarz. Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do klasycznawych etapów Giro d’Italia “z twistem”, spośród których to ten sobotni oferuje atrakcyjniejsze krajobrazy, bardziej ekscytującą konfigurację terenu i bardziej wybuchową końcówkę. Czy jednak sprawi to, że jego finał w znaczący sposób będzie się różnił od czwartkowego odcinka? W to bardzo wątpię.

W teorii etap z Molfetty do Peschici ma wszystko, by przemienić rywalizację na szosach południowej Italii w budzący dreszcze thriller: wijące się wzdłuż wybrzeża Adriatyku drogi, ekspozycję na podmuchy silnego wiatru i sprzyjającą ofensywnym akcjom końcówkę. Niestety nawet doskonały scenariusz na jednodniowy wyścig może okazać się niewypałem, kiedy stanie się jednym z wielu rozdziałów całkiem opasłego tomiszcza, w dodatku poprzedzającym jeden z kluczowych zwrotów akcji.

O ile zatem sytuacji, w której liderzy na klasyfikację generalną La Corsa Rosa biorą sprawy w swoje ręce i walczą o cenne bonifikaty na linii mety nie można całkowicie wykluczyć, wydaje się, że kontekst niedzielnej potyczki z imponującym Blockhausem w roli głównej daje niestrudzonym uciekinierom solidny handikap.

Kto okaże się najdzielniejszym z harcowników?

Oto, co na temat 8. etapu 100. edycji wyścigu Giro d’Italia mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 8, 13 maja: Molfetta > Peschici (189 km, ***)

Jeden z tych odcinków, na których pretendenci do zajęcia wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej powinni mieć się na baczności. Krajobrazy nie przestają urzekać, a profil przedstawia się bardzo niewinnie, jednak kręte drogi wijące się wzdłuż wybrzeża Adriatyku i stromy podjazd w końcówce (1500 m, 5.7%, max. 12%) nadadzą mu nieprzewidywalny i prawdziwie klasyczny charakter.

Walka o udział w odjeździe dnia zapowiada się zatem na wyjątkowo zaciętą, a obronną ręką mogą z niej wyjść Omar Fraile (Dimension Data) Dario Cataldo, Pello Bilbao, Paolo Tiralongo, Luiz Leon Sanchez (Astana), Giulio Ciccone (Bardiani-CSF), Jose Goncalves (Katusha Alpecin), Giovanni Visconti (Bahrain-Merida), Jan Tratnik (CCC Sprandi Polkowice), Dylan Teuns, Ben Hermans (BMC Racing).

Ciekawa jestem również taktyki słynącej z luzu i niekonwencjonalnych rozwiązań ekipy Cannondale-Drapac, która w osobie Michaela Woodsa ma w swoich szeregach faworyta do odniesienia sukcesu w Peschici, jednak brak jej mocy, by samodzielnie kontrolować przebieg etapu. Wydaje się, że ryzyko podjęte w czwartek przez Jaspera Stuyvena mogłoby w ich przypadku opłacić się bardziej, niż oddanie swojego losu w ręce silniejszych drużyn.

Na finisz z peletonu ponownie liczyć będą przede szybcy Enrico Battaglin (LottoNL-Jumbo), Nathan Haas (Dimension Data), Jasper Stuyven (Trek-Segafredo) czy Enrico Gasparotto (Bahrain-Merida).

Jeśli natomiast dojdzie do finiszu z peletonu, obok Woodsa faworytami do odniesienia etapowego triumfu będą przede wszystkim Tom Dumoulin (Team Sunweb), Geraint Thomas (Team Sky), Rui Costa (UAE Team Emirates) i Adam Yates (Orica-Scott)

Ponownie też zaznaczę, że jeśli którykolwiek ze sprinterów ma szansę przetrwać i figurować w pierwszej ćwiartce listy wyników, będzie to Fernando Gaviria (Quick-Step Floors). Młody Kolumbijczyk cały czas jest na fali wznoszącej, a piątkowa porażka z Cabelem Ewanem była przede wszystkim konsekwencją zbędnych przepychanek jego kolegów z ekipy. Jeśli jest nowym Saganem, czas zacząć spłacać ten kredyt…

 

Pełną zapowiedź 100. edycji Giro d’Italia można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj