Audrey Duval - Photos

Na deser swoje wspomnienia z Wyścigu Pokoju Juniorów zaprezentowali nam Piotr Klimkowski i Adam Kuś.

Piotr Klimkowski (TKK Pacific – Nestlé Fitness Cycling Team):

Czułem się dobrze na pierwszym etapie, lecz wyścig był pechowy. Pierwszy etap kraksa na ostatnim zjeździe i przez to zostałem w drugiej grupie 20 sekund od czołówki. Na drugim etapie znów czułem się dobrze i czekałem na finisz. Niestety kraksa 15 kilometrów przed metą i pęknięty rower zniwelowały moje plany na dobry rezultat. Trzeci etap niestety nie był dobry w moim wykonaniu. Na szczęście na czwartym odcinku praca całej reprezentacji, a także i moja poskutkowała utrzymaniem przez Wojtka Bystrzyckiego wysokiej pozycji w generalce.

Reasumując nie mogę być do końca zadowolony z mojej postawy i czuję spory niedosyt. Cały start oceniam jako pechowy. Myślę, że gdybyśmy mieli mniej pecha to wyniki byłyby lepsze. Teraz czekam na Wyścig Szlakami Jury, a potem zmieniam rower na torowy i powalczę na torowych MP.

Audrey Duval – Photos

Adam Kuś (MLKS Wieluń):

Course de la Paix to bardzo ciężki, jak nie najcięższy wyścig dla juniorów na świecie. Bardzo cieszę się, że mogłem brać w nim udział i reprezentować barwy naszego kraju. Od pierwszego etapu czułem się bardzo dobrze i wiedziałem, że mogę wraz z całą ekipą walczyć o dobre lokaty. Trochę pechowo rozpocząłem zmagania, ponieważ na pierwszym etapie zostałem z tyłu na ostatnim zjeździe przez kraksę i poniosłem małe straty. Drugiego dnia na czasówce byłem 36 i mogę być z tego wyniku w pełni zadowolony. Kolejny etap był bardzo nerwowy, było sporo kraks a ja starałem się oszczędzać nogę na kolejny dzień.

Królewski etap ustawił klasyfikację generalną. Tam dałem z siebie 101 % i 24. lokata w takim gronie to bardzo dobry wynik. Na ostatnim etapie walczyłem w ucieczce. Peleton nie bardzo nas chciał odpuścić, a kiedy jadący ze mną Słowak zrezygnował postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Niestety się przeliczyłem i miałem bliskie spotkanie z asfaltem. Na szczęście ukończyłem etap w czołowej grupie. Cały wyścig skończyłem na 25 miejscu.

Generalnie jestem zadowolony z wyniku, ale zawsze mogło być lepiej. Cała ekipa dała z siebie wszytko co mogła. Każdy włożył serce w to co robił, a być w takiej ekipie to super przygoda. Już 20. maja stanę na starcie kolejnego wyścigu Pucharu Narodów juniorów, czyli Trophée Centre Morbihan. Liczę, że także we Francji pokażę się z jak najlepszej strony.