Fot. BMC

Po fantastycznej w wykonaniu Belga kampanii brukowych klasyków kolejnym celem jaki obrał sobie zawodnik BMC Racing był pierwszy akt tryptyku ardeńskiego, czyli Amstel Gold Race.

Przed niedzielnym wyścigiem van Avermaet był jednym z faworytów do zwycięstwa w „piwnym wyścigu” i do 222. kilometra mistrz olimpijski z Rio był w komfortowej sytuacji. Ucieczka została skasowana, a Belg wraz z kolegami jechał w czubie peletonu. Jednak niecałe 40 kilometrów przed metą zawiązała się kolejna akcja w której znaleźli się już m. in. Philippe Gilbert (Quick Step Floors) czy Sergio Henao (Sky). Przez około 10 kilometrów mieliśmy kolejne wzniesienia, które przyczyniły się do przerzedzenia peletonu. Greg Van Avermaet pozostawał w peletonie. Jednak na Keutenbergu, wraz z Alejandro Valverde (Movistar) i Michałem Kwiatkowskim (Team Sky), próbował dołączyć do ucieczki. Ta sztuka udała się tylko Polakowi, a Van Avermaet i Valverde utworzyli grupkę pościgową, do której dołączyli m.in. Fabio Felline (Trek – Segafredo) i Tim Wellens (Lotto Soudal).

Na ostatnich kilometrach grupka ze zwycięzcą tegorocznej edycji Paryż – Rouabix wchłonięta przez „peleton”. Ostatecznie kolarz drużyny BMC Racing zajął dwunastą lokatę.

NA KEUTENBERGU PRÓBOWAŁEM „ZAŁATAĆ DZIURĘ” MIĘDZY MNĄ, A KWIATKOWSKIM, ALE ON BYŁ SILNIEJSZY. TO BYŁ KLUCZOWY MOMENT WYŚCIGU. ZOSTAŁEM Z VALVERDE, ALE U WSZYSTKICH W NASZEJ GRUPIE WIDOCZNE BYŁO ZMĘCZENIE. MIMO PRÓB NIKT NIE BYŁ W STANIE DOGONIĆ UCIECZKI

– powiedział po niedzielnym wyścigu Greg Van Avermaet.

To nie pierwszy raz, kiedy przez ucieczkę mistrz olimpijski z Rio traci szansę na wygraną. Podobnie było podczas Ronde van Vlaanderen, kiedy to na Muur van Geraardsbergen do ataku ruszył Philippe Gilbert i odjechał od peletonu przekreślając szansę swojego rodaka na wygraną we „Flandryjskiej piękności”.

Mimo to tegoroczna wiosna należy właśnie do mistrza olimpijskiego z Rio. Przypomnijmy, że Belg wygrał Omloop Het Nieuwsblad, E3 Harelbeke, Gent – Wevelgem i Paryż – Roubaix.