Fot. Dimension Data

Do startu Tour de France pozostało 10 tygodni, a ekipa Dimension Data próbuje ustawić plan startowy Marka Cavendisha tak, aby Manxman był jak najlepiej przygotowany do Wielkiej Pętli.

Cavendish aktualnie zmaga się z wirusem Epsteina – Barra, który zmusił trzydziestokrotnego zwycięzcę etapowego Tour de France do rezygnacji ze startu w Tour de Romandie i Tour of California. Brytyjczyk powinien odzyskać pełnię zdrowia przed Wielką Pętlą, ale może okazać się, że Cavendishowi będzie brakować dni startowych.

W najgorszym wypadku Mark [Cavendish] pojedzie Tour de Suisse albo Criterium du Dauphine i od razu Tour de France. To jest najgorszy plan jaki bierzemy pod uwagę. Oczywiście jeszcze gorzej będzie, jeśli Mark nie pojedzie Touru. To byłoby straszne, zarówno dla nas, jak i dla niego. Mamy jednak nadzieję, że aż taki pech go nie spotka. Spotkaliśmy się wczoraj i przejechaliśmy 50 kilometrów, a Mark wygląda i czuje się już dużo lepiej. Musimy dalej monitorować rozwój sytuacji i sprawdzać jego wyniki każdego tygodnia

-opowiada o sytuacji w ekipie Doug Ryder, dyrektor sportowy Dimension Data.

W grupie mają już doświadczenia z walki z wirusem Epsteina – Barra,  gdyż w styczniu z takim samym problemem zmagał się Jaco Venter. Afrykaner zdołał już wrócić do ścigania i choć cały czas nie wrócił jeszcze do pełni formy to w grupie z RPA potwierdzają, że z Venterem jest coraz lepiej.

Mamy nadzieję, że do Tour de France Mark zdąży dojść do siebie. Upiekło nam się, że udało się wszystko wykryć dość wcześnie i teraz mamy nadzieję, że uda mu się wystarczająco szybko wrócić do pełni formy. Nigdy nie wiesz ile taki wirus może cię “męczyć”, ale wierzę, że uda nam się uporać z tym tak szybko jak w przypadku z Venterem. On kolarstwo miał z głowy na trzy albo cztery tygodnie i choć oczywiście wciąż nie jest w pełni formy to jest jednak coraz bliżej pełnego powrotu do ścigania. Mamy nadzieję, że w przypadku Marka będzie tak samo. Ma za sobą już dwa tygodnie przerwy i można uznać, że wyprzedziliśmy tym samym bieg wydarzeń

-kontynuuje Ryder.

W oświadczeniu ze środy Cavendish opowiadał o swoim rozczarowaniu wynikającym z wykrytej choroby, ale nie wspomniał nic o Tour de France. “Manxman” dziękował sztabowi medycznemu i zapowiadał powrót do ścigania na drugą część sezonu.

Przedstawiona mi diagnoza z pewnością bardzo mocno mnie uderzyła i rozczarowała. Teraz musimy dołożyć wszelkich starań, by jak najlepiej ułożyć kalendarz wyścigowy. Patrząc w tył muszę jasno przyznać, że nie czułem się najlepiej zarówno podczas treningów, jak i wyścigów. Tym bardziej jestem zadowolony, że doszliśmy do bezpośredniej przyczyny moich gorszych dni. Chciałbym bardzo podziękować doktorowi naszego teamu, który dołożył wszelkich starań by doprowadzić mnie w pierwszej części sezonu do jak najlepszej sprawności. Przede mną wiele dni ciężkiej pracy, której celem będzie jak najszybszy powrót na trasy i przygotowanie do drugiej części sezonu.

– zakończył Cavendish.