Fot. BORA-hansgrohe

Rafał Majka wykonał lwią część pracy na rzecz zwycięstwa Petera Sagana na piątym etapie wyścigu Tirreno-Adriatico. Maciej Bodnar i Paweł Poljański, którzy pracowali we wcześniejszej fazie etapu, także mają wkład w sukces mistrza świata. 

“Czułem się dzisiaj bardzo źle, ale jestem szczęśliwy, że wygrałem. Wyglądało to tak, że myślałem, iż jutro nie będę w stanie kontynuować jazdy – cały dzień jechaliśmy na pełen gaz i każdy atakował. Nie wiem, czy inni kolarze widzieli profil? Rafał Majka był tym, który dziś mi zaufał. Powiedziałem mu, żeby nie był głupi, żebyśmy pojechali razem, i jeśli on będzie miał nogę, żeby zaatakował. Pracował jednak dla mnie i uwierzył w moje możliwości bardziej niż ja sam. Zostałem na finałowym podjeździe, ale zdołałem wrócić na ostatnim kilometrze. Zrobiłem, co mogłem i cieszę się z tego zwycięstwa”, powiedział Peter Sagan oficjalnej stronie internetowej Bory.

Trener drużyny BORA-hansgrohe, Patxi Vila, uważa, że jest to najładniejsze zwycięstwo Petera Sagana ze względu na znakomitą pracę całej drużyny. Nie bez znaczenia jest także fakt, że przewyższenie na tym etapie wynosiło prawie trzy tysiące metrów, a szalone tempo od startu do mety uczyniło ten dzień niemal epickim.

“Gratulacje dla Petera oraz całej drużyny. Dali dziś z siebie absolutnie wszystko. Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo trudny etap dla Sagana, sięgający limitu jego możliwości. Tempo było bardzo wysokie od samego startu. Od początku jednak kontrolowaliśmy rywalizację. Jako pierwsi pracowali Pelucchi i Saramontins, następnie Bodnar, a po nim Burghardt i Poljański. W końcówce Rafał Majka wykonał ogromną pracę, dając Peterowi możliwość skutecznego zafiniszowania”, skomentował występ swoich podopiecznych Patxi Vila.

Ostatni etap ze startu wspólnego w tegorocznej edycji “wyścigu dwóch mórz” jest pagórkowaty, ale końcowe trzydzieści kilometrów nie zawiera większych trudności, więc powinni rozstrzygnąć go sprinterzy.