FOTO: J. A. MIGUELEZ /Unipublic

Królewski etap Wyścigu Dookoła Hiszpanii spełnił nasze oczekiwania, marzenia Roberta Gesinka i dostarczył wielu emocji. Chociaż pretendenci od odniesienia zwycięstwa w klasyfikacji generalnej imprezy ukończyli go na remis, obserwowanie najlepszych górali zawodowego peletonu rywalizujących ramię w ramię na Col d’Aubisque jest jednym tych obrazów, które na długo zapadają w pamięć. 

Nietrudno zakochać się w idyllicznych alpejskich widoczkach, jednak to surowe, dzikie i niegościnne Pireneje zapewniają idealną scenerię do rozgrywania najcięższych górskich batalii.

Nie można zatem dziwić się nieco zagubionemu realizatorowi transmisji, który z nadmiaru wrażeń stracił głowę i nie pokazał kilku istotnych ujęć z linii mety. Zatem dla porządku: poza triumfującym Holendrem, największym zwycięzcą spośród uciekinierów był czwarty na linii mety George Bennett, którego waleczność zagwarantowała mu awans o sześć pozycji w klasyfikacji generalnej, z dużymi szansami na wdarcie się do czołowej dziesiątki. Sporo zyskali również Simon Yates, Estevan Chaves i zdający się niespodziewanie odnaleźć szczątki niegdysiejszej formy Andrew Talansky, którzy zdecydowali się na późny atak.

Na finał zaplanowanego na ten weekend górskiego bloku pozostajemy w Pirenejach, jednak przenosimy się z powrotem do Hiszpanii, a konkretniej Aragonii. Przed nami najkrótszy etap ze startu wspólnego tegorocznej edycji Vuelty, jednak w przypadku odcinków zawierających elementy wspinaczki zawsze jest to dobra informacja.

Chociaż finałowy Aramon Formigal nie wydaje się wystarczająco trudnym podjazdem by ponownie zatrząść klasyfikacją generalną, pełni wigoru uciekinierzy dadzą z siebie wszystko, a sceneria należeć będzie do niezapomnianych. Jest również niewykluczone, że mając w nogach zaledwie 100 kilometrów, a w perspektywie jutrzejszy odcinek zjazdowy, również liderzy wykrzesają z siebie więcej energii.

Oto, co na temat 15. etapu 71. edycji wyścigu Vuelta a España mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

 

Etap 15, 4 września: Sabiñanigo – Sallent de Gallogo. Aramon Formigal, 118.5km

Wracamy do Kraju Basków, lecz kontynuujemy pirenejską przygodę – tym razem wspinając się na najwyżej położony punkt tegorocznej edycji Wyścigu Dookoła Hiszpanii – Aramón Formigal (kat. 1., 14.5 km, 4.6%). Historia najnowsza wskazuje, że jest to etap stworzony dla uciekinierów, szczególnie trenujących w tych okolicach Kolumbijczyków, Basków i zawodników Movistaru. Podjazd ostatni raz pojawił się na trasie Vuelty w 2013 roku, kiedy to Warren Barguil w sprincie na kreskę pokonał Rigoberto Urana.

Lubimy pisać, że profile górskich etapów szczerzą się niczym zęby rekina. Rekin przechodzi jednak rehabilitację po swojej przygodzie w Rio, a przygotowana na niedzielę trasa przypomina bardziej przekrój przez świąteczną choinkę. Spośród trzech zaplanowanych na dzisiaj podjazdów, każdy kolejny jest nieco dłuższy od poprzedniego. Zawodnicy pokonają odpowiednio: Alto de Petralba (kat. 3, 6.3km, 5%), Alto de Costefabio (12.5km, 4.3%) i Aramón Formigal (kat. 1, 14.5km, 4.6%).

Finałowy podjazd nie powinien jednak przynieść rozczarowania. Poza krótką rampą o nachyleniu 10%, jego pierwsza połowa jest bardzo łatwa (3-5%), ale już oddzielona od niej dwoma “schodkami” druga część Aramón Formigal to znacznie trudniejsza wspinaczka (6-9%) zmuszająca do pokonania niezliczonej ilości ciasno uwitych serpentyn. O fantastycznych walorach krajobrazowych już wspominałam – wystarczy powiedzieć, że przed trzema laty Warren Barguil i Rigoberto Uran ścigali się tam na tle galopujących koni, a o ostatecznym rezultacie zadecydowały centymetry.

3-VE16-RECORRIDOS-sin cabecera.indd

PROFIL (14)

PROFILCOLSCOTES_1 (4)

PROFILKMS (13)

Przygotowany na dzisiaj scenariusz dość jasno wskazuje na ucieczkę. Biorąc jednak pod uwagę, jak wiele czasu zajmowało dotąd uformowanie “właściwego” odjazdu i zbudowanie wystarczającej przewagi, ciekawi mnie, czy uda się tego dokonać na dystansie niespełna 120 kilometrów.

Wspinaczka pod Alto de Petralba rozpocznie się już po 30 kilometrach ścigania. Pozwala to wierzyć, że to właśnie tam peleton pęknie, a w ucieczce dnia ponownie znajdą się wyśmienici górale: Pierre Rolland (Cannondale-Drapac), Kenny Elissonde, Odd Christian Eiking (FDJ), Louis Meintjes (Lampre-Merida), Mathias Frank, Larry Warbasse (IAM Cycling), Omar Fraile (Dimension Data), Gianluca Brambilla, David de la Cruz (Etixx-Quick-Step), Dylan Teuns (BMC Racing), Luis Leon Sanchez (Astana), Louis Vervaeke (Lotto Soudal), Riccardo Zoidl (Trek-Segafredo), Pierre-Roger Latour (Ag2r-La Mondiale) czy Hugh Carthy (Caja Rural).

Zwrócić uwagę należy również na zawodników mniej znanych z górskich wspinaczek, ale charakteryzujących się dużą dynamiką i sprytem. Należą do nich hiperaktywny Jan Bakelants (Ag2r-La Mondiale), Fabio Felline (Trek-Segafredo), Dries Devenyns (IAM Cycling) czy młody Lilian Calmejane (Direct Energie).

Jeśli z jakiegoś powodu Team Sky lub Movistar postanowią trzymać uciekinierów na smyczy i przywołać do porządku na czas wielkiego finału, najprawdopodobniej czeka nas dziwny sprint najsilniejszych górali tegorocznej Vuelty. Z uwagi na relatywną łatwość Aramón Formigal, do rywalizacji Chrisa Froome’a (Team Sky) i Nairo Quintany (Movistar) mogą się włączyć Simon Yates, Esteban Chaves (Orica-BikeExchange) czy Samuel Sanchez (BMC).

Również podrażniony wczorajszą porażką Alejandro Valverde (Movistar) może próbować uratować swój udział w wyścigu zmieniając priorytety i walcząc o etapowe zwycięstwo. .

 

Pełną zapowiedź 71. edycji wyścigu Vuelta a Espana można znaleźć tutaj

Plan transmisji telewizyjnych można znaleźć tutaj.

Mapy i profile > tutaj