Kapitalnie! I to mogłoby być ostatnie zdanie w tej recenzji. Ale nie będę taki, przybliżę wam wrażenia z jazdy Trekiem Domane SLR 6 – nowości na rok 2017.

Był rok 2012. Właśnie wtedy zacząłem swoją przygodę z szosą. Moim pierwszym rowerem była “marketowa” maszyna, którą wspominam niezwykle ciepło. Nie miałem wtedy pojęcia o grupach osprzętu, materiale, geometrii – o niczym. Nie wiedziałem również, że właśnie w tym roku Trek po raz pierwszy zaprezentował światu Domane i koncepcję IsoSpeed.

Nie trwało to jednak długo. Już rok później sam stałem się posiadaczem Domane 4.0. Jak się później okazało, nie była to jednak wielka miłość. Największy “ficzer” roweru faktycznie działał. Podczas jazdy po złej nawierzchni tylna cześć roweru była o wiele wygodniejsza, niż jego przednia część. Z jednej strony było to bardzo miłe i ciekawe doświadczenie, z drugiej jak już mogliście przeczytać tutaj, nie jestem fanem rozwiązań zmniejszających odczucia z jazdy.

Z Domane rozstaliśmy się dość szybko, a jego miejsce zajęła bliźniacza Emonda. A później pojawił się on – Trek Domane SLR 6!

Domane SLR 6 2017

Pewnie tego nie wiecie, ale wyższe modele Treka przychodzą do sklepu w ogromnym kartonie. Znajduje się w nim, tutaj bez zaskoczenia, cały rower, jednakże poza zdjętym kokpitem jest on w całości! Nawet koła są na miejscu. Wystarczy tylko dokręcić mostek i ruszać w drogę – wszystko zostało wstępnie wyregulowane w fabryce.

Domane_SLR6_nn (6 of 16)

Moje odczucia co do przesyłki były jednak dość oziębłe. Pogłębione przez specyfikację roweru, a dokładniej opony w rozmiarze 28c, wywołały u mnie pewną antypatię do tego sprzętu. Jak się później okazało, pomyliłem się.

Na pierwszą jazdę wybraliśmy niedługą 35 km pętle w okolicy. Bardzo często wraz ze znajomym jeździmy tamtędy po pracy, gdy czasu jest niewiele, a na rower ciągnie. Jakość dróg nie jest powalająca ale ruch niewielki i blisko domu.

Już od pierwszy kilometrów odczułem spore zdziwienie. Mimo sporo szerszych opon, Garmin pokazywał bardzo zbliżoną średnią prędkość, a komfort był nieporównywalny.

Zniknęło również to irytujące odczucie, którego doświadczyłem na starym Domane, tutaj również przód zdawał się przepływać nad nierównościami.

To wszystko za sprawą zastosowanego w SLR rozdzielacza umiejscowionego również przy rurze sterowej.

Trek Domane SLR 6 2017Przyznaję, wyśmienicie spełnia swoją funkcję a wraz z karbonową kierownicą Isocore (która również posiada wkładkę tłumiącą wibracje) przynosi ulgę naszym nadgarstkom. Niestety w moim odczuciu wspominany rozdzielacz powoduje uczucie lekko pływającego przodu i choć po kilku kilometrach jazdy zapominamy o nim, warto o tym wspomnieć. Co do sztywności całego roweru, nie śmiem mieć zastrzeżeń.

Domane_SLR6_nn (14 of 16)

Następna jazda to już większe wyzwanie. 60 km wraz z odcinkiem po bruku, który da się ominąć – tylko po co? Przed jazdą przestawiliśmy czułość tylnego rozdzielacza na najwyższą i ruszyliśmy śmiało w drogę. Znów we dwóch. Łukasz na swoich 23c oponach strasznie narzekał, zaproponował nawet żebyśmy na chwilę zmienili się rowerami. Pomysł był o tyle kuriozalny, że dzieliły nas 3 rozmiary, choć czemu nie? Wrażenia identyczne z moimi – może jazda nie jest najprzyjemniejsza, ale zupełnie akceptowalna w przeciwieństwie do odczuć z drugiego roweru.

Dla czystej formalności dodam, że osprzęt działa jak to Ultegra (opisywanie jej uważam już za zbędne), a koła choć trochę ciężkawe, toczą się wyśmienicie i są piekielnie sztywne.

Trek Domane_SLR6 2017

Domane pozwala poczuć się tak, jakbyśmy mogli ruszyć wszędzie. Obrać azymut i po prostu ruszyć przed siebie. I chyba to właśnie jest najlepsze w tym rowerze. Mimo, że nie wyzwala u mnie takich emocji jak Madone, gdybym miał teraz zmieniać rower, z pewnością byłoby to Domane. A do domu ruszyłem przez trawnik.

Dystrybutor: Trek Bikes