Fot. Dimension Data

Wygrywając pierwszy etap tegorocznego wyścigu Tour de France, Mark Cavendish sprawił, że afrykańska drużyna po raz pierwszy w historii kolarstwa ma słynną maillot jaune. To wiekopomna chwila także dla niego samego, bowiem w żółty trykot lidera Wielkiej Pętli ubrał się po raz pierwszy w karierze. 

To specjalna wygrana, ponieważ po raz pierwszy mam zaszczyt założyć żółtą koszulkę. To szczególna chwila, podczas której jestem otoczony niezwykłymi ludźmi. Trzech moich ostatnich rozprowadzających – Edvald, Mark i Bernie – to ludzie, którzy towarzyszą mi przez całą moją karierę. Reinardt Jense van Rensburg też pracował dla mnie w końcówce – to dla mnie bardzo emocjonująca chwila. W tej drużynie jeździmy po coś więcej niż tylko, aby zadowolić sponsorów. Chcemy pomóc fundacji Qhubeka i posadzić pięć tysięcy dzieci na rowery. Nie można zrobić tego w lepszy sposób jak zakładając koszulkę, która jest ikoną kolarstwa. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy – powiedział Mark Cavendish oficjalnej stronie drużyny Dimension Data.

Mark Cavendish przygotowywał się do Tour de France w nieco inny sposób niż w poprzednich latach. Dużo czasu spędził na torze kolarskim, trenując do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, gdzie będzie reprezentował Wielką Brytanię. Do największego wyścigu na świecie przystąpił niepewny swojej dyspozycji, ale z wielkim marzeniem zdobycia żółtej koszulki. Wiedział, że fakt, iż rywalizacja rozpoczyna się od etapu ze startu wspólnego, to  może być dla niego  niepowtarzalna szansa. Spełnienie tego celu jest jego drugim wielkim sukcesem w tym sezonie. W marcu, podczas torowych mistrzostw świata, wraz z Bradleyem Wigginsem, zdobył złoty medal w madisonie.