Fot. Tim De Waele

Szczęście więcej niż raz uśmiechnęło się w piątek do lokalnego bohatera, Toma Dumoulin, dzięki czemu to właśnie on miał szansę zaprezentować rozkochanej w sobie publiczności swoją przystojną powierzchowność w różowej koszulce. Holenderskie feestje może jednak nie trwać długo – już podczas 2. etapu szansę na objęcie prowadzenia w 99. edycji Giro d’Italia będzie miał Marcel Kittel.

Najlepsi sprinterzy peletonu niemal jednogłośnie postanowili wpisać tegoroczne Giro do swojego programu na sezon 2016, mając ku temu dobry powód – organizatorzy imprezy wyjątkowo hojnie zadedykowali im aż 8 etapów, większość w otwierającej fazie wyścigu. Etap z Arnhem do Nijmegen będzie pierwszym pojedynkiem między Marcelem Kittelem i resztą świata, jednak nie należy spodziewać się spokojnej procesji z pojedynczą eksplozją mocy w końcówce – ściganie się w Holandii to przecież moc zderzeń z małą architekturą drogową. Liderzy na klasyfikację generalną muszą mieć się na baczności.

Drugi dzień rywalizacji tegorocznego Giro d’Italia nie zapowiada się na skomplikowaną intrygę, i jak podkreśliliśmy w naszej zapowiedzi wyścigu, główną atrakcją i jednocześnie zagrożeniem będą dziesiątki rond, wysepek, progów zwalniających i innego typu obiektów małej architektury drogowej, którymi usłane są holenderskie przedmieścia.

Trasa o długości 190km wiedzie z Arnhem do położonego zaledwie kilka kilometrów na południe Nijmegen – drugiego najstarszego holenderskiego miasta, mijając po drodze wszystkie okoliczne wioski i suburbia. Wzniesienia, z którymi przyjdzie zmierzyć się uczestnikom wyścigu są natomiast tak nieznaczące, że z łatwością powinni je pokonać nawet Ci sprinterzy, którzy zazwyczaj tracą kontakt z peletonem na nieco wyżej wyniesionych wiaduktach (Guardini, Pelucchi itp.).

Ostatnie kilometry etapu także pozbawione są realnych przeszkód, ciasnych nawrotów czy kostek brukowych, co pozwala mieć pewność, że w sobotnie popołudnie czeka nas pierwszy pojedynek najszybszych zawodników tegorocznej edycji włoskiego wielkiego touru.

Arnhem_Nijmegen

T13_Jesolo_alt

Podjazd dnia…

T02_S01_Berg-PRE

Finałowa runda

T04_Praia AM_ARR

T02_Nijmegen_ukm-pre

Przechodząc do faworyta i jego ewentualnych rywali, przybliżmy pewną statystykę: Marcel Kittel jeszcze nigdy nie przegrał etapu ze startu wspólnego Giro d’Italia. Jednocześnie, Marcel Kittel jeszcze nigdy nie wygrał wyścigu we Włoszech. Etap do Nijmegen wydaje się zatem wpisywać w zakres jego hegemonii.

Ale to nie wszystko. Swoim fenomenalnym występem w jeździe indywidualnej na czas zawodnik Etixx – Quick-Step udowodnił, że jego celem są nie tylko zwycięstwa etapowe, ale również objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej imprezy. 5. miejsce Kittela w dzisiejszej jeździe indywidualnej na czas nie powinno być wielkim zaskoczeniem – Niemiec niegdyś specjalizował się w tej właśnie dyscyplinie, jednak pokonanie trasy o długości niemal 10 kilometrów w tak znakomitym czasie świadczy o jego wysokiej formie i motywacji.

W razie, gdyby Kittelowi przydarzyło się nieplanowane randez-vous z jakimś znakiem drogowym, lub też pociąg Etixxu kolejny raz obrócił swoją taktyczną i liczebną przewagę w pył, o zwycięstwo etapowe powinni powalczyć Andre Greipel (Lotto Soudal), Elia Viviani (Team Sky), Caleb Ewan (Orica – GreenEdge), Giacomo Nizzolo (Trek – Segafredo) czy Arnaud Demare (FDJ).

Warto również zwrócić uwagę na Jakuba Mareczko (Wilier – Southeast), Matteo Pelucchiego (IAM Cycling) czy Sachę Modolo (Lampre – Merida).