fot. Brian Hodes

Paweł Cieślik (Verva ActiveJet) i Przemysław Niemiec (Lampre – Merida) walczyli do samego końca na królewskim etapie Tour of Turkey. Oto co nasi bohaterowie mieli do powiedzenia na mecie.

Paweł Cieślik

Dzisiaj moim zadaniem było zabieranie się w akcje, dlatego byłem aktywny na początkowych kilometrach. Niestety ta sztuka mi się nie udała, wiec skupiłem się na osłanianiu naszego lidera Karela Hnika. Czekaliśmy na ostatni podjazd, gdzie wszystko miało się rozstrzygnąć. Jechałem w końcówce grupy, gdyż miałem mieszane uczucia co do swojej dyspozycji. Gdy zobaczyłem, że odjeżdża trzech zawodników, postawiłem wszystko na jedną kartę i ruszyłem do przodu. Za sobą zabrałem Niemca i Karela, ale ten nie czuł się w końcówce najlepiej i gdy zobaczyłem, że zaczyna tracić, postanowiłem jechać na siebie. Finałowy dwa kilometry były ciężkie i pod wiatr, dlatego chwile potrwało, żebym złapał oddech po swoim ataku. Na walkę o zwycięstwo trochę zabrakło, ale jestem bardzo zadowolony z trzeciego miejsca.

Przemysław Niemiec

“Myślałem, że Ronson będzie bardziej zmęczony. Szkoda. Przyspieszyłem w dobrym momencie, walczyłem do samego końca, ale nie udało się wygrać etapu. Poza tym jestem zadowolony, że prowadzę w klasyfikacji górskiej. To tylko pokazuje, że wspinanie idzie mi nieźle i przygotowania do Giro poszły dobrze. Jestem zadowolony ze swojego rezultatu w Turcji – wygrany etap, podium i czwarte miejsce. Początek sezonu był taki sobie, ale teraz jestem w świetnej formie.”

Źródło: verva-activejet.com / cyclingnews.com