Fot. Graham Watson

Wyścigiem Amstel Gold Race rozpocznie się jeden z najciekawszych momentów w sezonie – ardeńskie klasyki. Specyfika ścigania i prestiż, jakimi się charakteryzują elektryzuje zarówno kolarzy, jak i kibiców. Warto zatem sprawdzić, co mają do powiedzenia ci, którzy w niedzielę podpiszą listę startową. 

Tom Dumoulin (Giant-Alpecin): Jestem naprawdę zmotywowany do startu w domowym dla mnie wyścigu. Efektywnie trenowałem, jestem zadowolony z mojego obecnego poziomu. W końcówce Brabantse Pijl czułem się dobrze. O zwycięstwo w Amstel będzie walczyła wyselekcjonowana grupka, w której ja zazwyczaj się nie znajdowałem, ale do każdego wyścigu podchodzę z wysokimi oczekiwaniami i ambicją, więc z niecierpliwością czekam na niedzielę.

Philippe Gilbert (BMC): Trzeba być realistą, nie jestem faworytem tego wyścigu. Rozpocznę rywalizację jako lider, ale być może w trakcie zmienimy naszą taktykę. Nie mam punktu odniesienia co do mojej dyspozycji, jaki zawsze miałem startując w Brabantse Pijl, zatem moja forma jest niewiadomą. Pierwszym celem jest być z przodu w końcówce.

Fabio Aru (Astana): Amstel Gold Race nie znajdował się pierwotnie w moim planie startowym, ale chciałem tu wystartować, by poczuć ściganie w Ardenach. Moja forma jest dobra, ale nigdy nie celowałam w to, by jej szczyt nastąpił w kwietniu. W stu procentach gotowy mam być w lipcu, teraz z pewnością jestem poniżej tego poziomu.

Tony Gallopin (Lotto-Soudal): Amstel Gold Race jest inny niż Brabantse Pijl. To jest wyścig rangi World Tour liczący 250 km, każda drużyna startuje z ambicją jego wygrania, każdy jest maksymalnie skoncentrowany. Myślę, że wszyscy znają bardzo dobrze trasę, ale moja przewaga polega na tym, że o zwycięstwo mogę walczyć na dwa sposoby – albo finiszując, albo atakując nieco wcześniej. Wszystko będzie zależało od tego jak ułoży się wyścig.

Piotr Wadecki (dyrektor sportowy CCC Sprandi Polkowice): Wyścig Brabantse Pijl pokazał, że forma naszych zawodników rośnie i w Amstel Gold Race powinna być optymalna. Cała „ósemka” wywiązała się ze swoich zadań, a w końcówce, pomimo mocnej selekcji mieliśmy w czołowej grupie aż czterech kolarzy. Liderami na holenderski klasyk będą Davide Rebellin i Maciej Paterski. Dla obu Amstel to wyjątkowy wyścig – Davide go wygrał, a Maciek, który szybko wrócił do dobrej dyspozycji po kontuzji, zanotował tu jeden z najlepszych wyników w karierze. Łukasz Owsian i Simone Ponzi będą starali się jak najdłużej jechać z liderami i również w Brabancji potwierdzili, że potrafią utrzymać bardzo wysokie tempo na finałowych kilometrach. Amstel Gold Race to bardzo prestiżowa impreza i istotne jest także, byśmy mieli swojego przedstawiciela w odjeździe. Jarosław Marycz, Josef Cerny, Adrian Kurek i Leszek Pluciński postarają się, by „pomarańczowe” stroje były w nim widoczne. 

Enrico Battaglin (LottoNL-Jumbo): Podczas Amstel mamy zamiar być silni jako cała drużyna. Startowałem w tym wyścigu dwukrotnie i wiem, że trzeba być silnym, by walczyć o wygraną. Chciałbym być w pierwszej grupie i walczyć o zwycięstwo.

Matthew White (dyrektor sportowy Orici GreenEDGE): Jestem bardzo podekscytowany, ponieważ nie każda drużyna ma dwóch tak dobrych zawodników, którzy mogą walczyć o zwycięstwo. Mamy plan – to będzie długi i ciężki dzień z wieloma kraksami i podziałami peletonu. Będę rozmawiał osobiście z każdym z zawodników, aby przekazać im, co konkretnie mają robić podczas wyścigu. Wygrana byłaby czymś wspaniałym, zwłaszcza w kontekście naszego triumfu w Paryż-Roubaix.

Wypowiedzi zebrała i przetłumaczyła Marta Wiśniewska