Fot. Norbert Grzesiak

Kontynuujemy dyskusję o bezpieczeństwie w peletonie. Do zabrania w niej głosu zaprosiliśmy Adama Michtę, szefa Motocyklowej Grupy Medialnej HORNET, która zabezpiecza między innymi wyścig Tour de Pologne. Zapraszamy do przeczytania wywiadu. 

Z czego pana zdaniem wzięła się większa liczba wypadków z udziałem motocykli w ostatnich miesiącach?

Trudno tę sytuację jednoznacznie ocenić. Po pierwsze, pod żadnym względem nie można brać motocyklistów z przypadku, to muszą być ludzie, którzy mają wysokie umiejętności i czują wyścig. Po drugie, należy uważać, aby się nie dekoncentrować, bo nawet chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii. Relacje między motocyklistami a kolarzami są bardzo dobre, często żartujemy, rozmawiamy – po prostu dobrze się bawimy. Ale to bezpieczeństwo musi stać na pierwszym miejscu.

Obawia się pan, że rosnąca liczba wypadków wpłynie na pogorszenie relacji między motocyklistami a kolarzami?

Niestety tak. Kolarze nam ufają, a my nie mamy prawa tego nadużywać. Z przykrością stwierdzam, że w polskim kolarstwie są ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji i zatrudniają byle kogo. Jeszcze raz podkreślam, że aby jeździć na motocyklu w kolumnie wyścigu trzeba mieć bardzo dobre umiejętności i potrafić dobrze ocenić sytuację. Ułamek sekundy może zamienić się w tragedię, czego przykład mieliśmy niedawno.

Co sądzi pan o pomyśle, aby motocyklistami byli wyłącznie byli kolarze?

Rzeczywiście, byli kolarze czują tę pracę, ale w mojej grupie są to zaledwie dwie, trzy osoby. Uważam, że to by się nie sprawdziło, bo ciężko będzie znaleźć aż tylu byłych kolarzy, którzy chcieliby to robić. Myślę, że dobrym rozwiązaniem problemu zatrudniania ludzi z przypadku, byłyby licencje UCI, które przyznawano by po weryfikacji umiejętności, a nie tylko po uiszczeniu opłaty.

W dyskusji wywołanej ostatnim tragicznym wypadkiem podczas wyścigu Gandawa-Wevelgem, niektórzy podnieśli argument, by motocykle całkowicie wykluczyć z wyścigu. Jak się pan do tego odnosi?

Po prostu sobie tego nie wyobrażam. Nie wyobrażam sobie organizacji wyścigu bez motocykli. To motocykliści  najbezpieczniej mogą wbrew pozorom przeprawić się przez peleton, to motocykle z kamerami pokażą nam jak to wygląda od środka, a także, to sędziowie na motocyklach zadbają o prawidłowe przeprowadzenie zawodów zgodnie z przepisami UCI. A kto będzie ostrzegał o niebezpieczeństwach na drodze? To absurd.

Motocykliści z grupy, której jest pan szefem jeżdżą w największym i najbardziej prestiżowym polskim wyścigu, czyli Tour de Pologne. Jak wygląda odprawa przed polskim wyścigiem rangi World Tour?

Przed wyścigiem odbywa się szereg różnego rodzaju szkoleń, ale przede wszystkim przestrzegam i mówię moim ludziom, że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Lepiej nie wykonać któregoś z przydzielonych zadań niż zrobić krzywdę kolarzowi.

Jakie są zasady rekrutacji do pana grupy?

Właściwie, to w tej chwili do mojej grupy nie można się dostać, ponieważ jest to grupa zaufanych ludzi, najlepsi z najlepszych. To, że ktoś nowy do nas dołącza zdarza się sporadycznie. Poza tym eliminujemy tych, którzy zawiedli. Skompletowałem mój zespół po długim procesie wyboru najlepszych, których poznałem jeżdżąc w peletonie. To jest około czterdziestu osób.

Oglądanie wyścigów od środka, z zupełnie innej perspektywy niż w stojąc przy trasie lub telewizji, musi być ciekawym  doświadczeniem.

To prawda, przepięknie jest podziwiać kolarstwo od środka. Widzi się wtedy jak kolarze robią sobie żarty, jak atakują itd. Z motocykla widać zdecydowanie więcej i żaden moment wyścigu nie jest nudny. W peletonie nawet wtedy, gdy jest nieco spokojniejszy moment, ciągle coś się dzieje, ktoś przygotowuje się do ataku, są jakieś przetasowania itp. Są momenty, gdy kolarze jadą wolniej, ale są też takie, że trudno jest uwierzyć, że z taką prędkością można jechać na rowerze. Kolarstwo to piękny sport, dlatego tym bardziej musimy dbać o bezpieczeństwo zawodników. Wolę sam wylądować w rowie niż spowodować, by znalazł się tam kolarz. 

Rozmawiała Marta Wiśniewska

Zapraszamy także do odwiedzenia strony internetowej Motocyklowej Grupy Medialnej HORNET www.mgmhornet.pl oraz profilu na Facebooku.