Fot. Tinkoff

Peter Sagan odniósł zwycięstwo w swoim pierwszym monumencie, w imponującym stylu triumfując w 100. edycji Ronde van Vlaanderen w niedzielne popołudnie. Swój sukces Mistrz Świata zadedykował niedawno zmarłym belgijskim zawodnikom Arnaud Demoitié i Daanowi Myngheerowi, oraz kontuzjowanemu Maciejowi Bodnarowi.

Jak można było oczekiwać, prawdziwa akcja rozpoczęła się na 40 kilometrów od mety, atakiem sprawdzonego duetu Sagana i Michała Kwiatkowskiego (Team Sky), do których po chwili dołączył Sep Vanmarcke (LottoNL-Jumbo).

Po zostawieniu za plecami najpierw Polaka, a następnie potężnego Belga, ostatnie 15 kilometrów trasy Słowak pokonał samodzielnie. Na nic zdała się heroiczna pogoń Fabiana Cancellary (Trek – Segafedo), który przegapił moment ataku Sagana i Kwiatkowskiego.

– Dzisiejszy wyścig był bardzo ciężki i trudnym jest dla mnie budowanie współpracy z innymi zawodnikami, ponieważ nikt nie chce razem ze mną odjeżdżać, – wyjaśnił kolarz ekipy Tinkoff. – Zawsze lepiej jest uciec wszystkim.

– To był niezwykle trudny wyścig od startu aż do linii mety, cały czas jechaliśmy na pełen gaz i miałem trochę problemów po przejechaniu 100 kilometrów, ponieważ musiałam zmienić obydwa koła. Było mnóstwo kraks – dziękuję całej mojej drużynie, wykonała fantastyczną robotę.

Bez zaskoczenia, również Dyrektor Sportowy drużyny Tinkoff, Lars Michaelsen, był zadowolony z wyniku w De Ronde.

Nasza strategia na ten wyścig była przejrzysta – skoncentrować się na jednym liderze i otoczyć Petera drużyną, która wierzy w niego i nasz plan, – powiedział Michaelsen. – Nakreśliliśmy nasz plan przed rozpoczęciem wyścigu, każdy znał swoją rolę i tym samym każdy miał dzisiaj swój udział w tym zwycięstwie. To był świetny występ całej drużyny.

Imponujący sukces we Flandryjskiej Piękności automatycznie czyni Sagana faworytem do odniesienia triumfu w rozgrywanym za tydzień Paris-Roubaix. On jednak ma jasno ustaloną hierarchię priorytetów…

– Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego sukcesu. Teraz chcę świętować zwycięstwo, a o następnym tygodniu zacznę myśleć w następnym tygodniu. Na pewno nie teraz, – zakończył.