Od inaugurującego belgijski sezon szosowy Omloop Het Nieuwsblad minął już miesiąc. Świętowaliśmy w tym czasie polskie sukcesy, faworyci sprawiedliwie podzielili się pomniejszymi łupami, a kolarski świat opłakiwał większe niż zazwyczaj dramaty. I z początkiem kwietnia to wszystko przestaje mieć znaczenie. Czas oczekiwania się kończy. W najbliższą niedzielę wśród brukowanych wzgórz Flandrii po raz setny rozegrana zostanie jedna z największych bitew: Ronde van Vlaanderen. De Ronde. Flandryjska Piękność. 

Jak dotąd każdy z rozegranych na brukach wyścigów jednodniowych zawierał w sobie element przygotowań, a najwięksi specjaliści od klasyków chętnie zasłaniali się oczekiwaniem nadejścia najważniejszych celów sezonu. Teraz nadchodzi moment odsłonięcia wszystkich kart, a wyniki osiągnięte w ciągu najbliższych dwóch tygodni zadecydują o finalnej ocenie ich sezonu. Na starcie w Brugii staną Fabian Cancellara, Tom Boonen, Alexander Kristoff, Peter Sagan, Greg Van Avermaet, Michał Kwiatkowski czy Tiesj Benoot, a każdego z nich od chwały w Oudenaarde dzielić będzie 255.9 kilometrów krętych flandryjskich dróg. 7 brukowanych sektorów. 18 hellingen. Późnym niedzielnym popołudniem wielki mistrz stanie się legendą, przybysz z północy obroni tytuł sprzed roku lub młodzieniec dowiedzie swojego nieograniczonego niemal potencjału. Pewnym jest, że kiedy dzień dobiegnie końca, nie będzie mowy o przypadku. Ten wyścig ZAWSZE wygrywa najsilniejszy.

Jubileusz w cieniu dramatu 

Sympatycy kolarstwa nigdy nie dojdą do porozumienia w kwestii tego, który z rozgrywanych na brukach monumentów jest piękniejszy: Wyścig Dookoła Flandrii czy Paris-Roubaix. Pewnym jest jednak, że pierwszy z nich jest punktem kulminacyjnym belgijskiego sezonu i międzynarodowym świętem kolarstwa, porównywalnym tylko z ujęciami ze zboczy mitycznego L’Alpe d’Huez w promieniach lipcowego słońca..

Wydawało się, że z okazji 100. edycji Ronde van Vlaanderen rozkochani w kolarstwie Belgowie jeszcze tłumniej wylegną na ulice ze swoją muzyką, dziwacznymi strojami i nieskrępowanym dystansem zakrapianym płynną wersją Kwaremontu. Niestety ciosy, które mieszkańcy tego niewielkiego kraju otrzymali w ciągu ostatnich dwóch tygodni – chociaż nie powstrzymają ich przed cieszeniem się swoim świętem – z całą pewnością rzucą na nie cień.

Belgowie okazali bezkompromisowość i odwagę z których słyną ich kolarze, decydując się na rozegranie Dwars door Vlaanderen zaledwie dzień po atakach terrorystycznych, które miały miejsce w Brukseli. Chociaż stopień związanego z tymi zajściami zagrożenia nie utrzymuje się już na najwyższym poziomie, ich konsekwencje będą widoczne w sposobie rozegrania De Ronde. Kibice chcący obserwować rywalizację na żywo będą musieli dostosować się do szczególnych obostrzeń: zabronione będzie między innymi wnoszenie plecków i szklanych przedmiotów, jak również powiewanie flagami.

Kolejnym tragicznym wydarzeniem ostatnich dni była śmierć dwóch młodych belgijskich zawodników. 25-letni Antoine Demoitié zginął w wyniku obrażeń odniesionych w kolizji z motocyklem, która miała miejsce podczas Gent-Wevelgem, natomiast 22-letni Daan Myngheer nigdy nie wybudził się ze śpiączki farmakologicznej w którą został wprowadzony po zawale serca, którego doznał ścigając się na Korsyce. Dwaj młodzi mężczyźni zginęli robiąc to, co kochali najbardziej na świecie i najlepszym sposobem oddania im hołdu będzie uczynienie 100. edycji Ronde van Vlaanderen legendarną. Flandryjska piękność dysponuje zarówno sceną jak i aktorami, by podołać temu zadaniu, jednak można oczekiwać, że towarzysząca tej zapierającej dech inscenizacji atmosfera będzie miała w sobie więcej refleksyjnej nuty niż typowej ekscytacji i beztroski.

Klasyczna formuła 

W odniesieniu do trasy wyścigu organizatorzy De Ronde zgodnie z oczekiwaniami postanowili postawić na sprawdzoną formułę raczej niż eksperymenty. Co to oznacza?

Organizatorzy posłuchali licznych głosów kolarzy, którzy krytykowali innowacyjną trasę na której impreza rozgrywana była w sezonach 2012 i 2013. Przeniesienie mety do Oudenaarde oznaczało, że podjazdy Muur i Bosberg nie mogły już dłużej decydować o losach wyścigu, jednak poczynione zostały zdecydowane kroki, które na powrót uczyniły rywalizację bardziej ekscytującą i dynamiczną.

Mimo wprowadzenia pewnych zmian trasa wyścigu powiela schemat charakterystyczny dla większości belgijskich wyścigów jednodniowych: rozpoczyna się długim płaskim odcinkiem, po pokonaniu którego peleton meandrować będzie wśród krętych dróg wiodących przez najsłynniejsze brukowane podjazdy, w łącznej liczbie 17. Wspinaczka rozpocznie się z przytupem, od Oude-Kwaremontu, a po nim nastąpią odpowiednio: Kortekeer, Eikenberg, Wolvenberg, Molenberg, Leberg, Berendries, Valkenberg, Kaperij, Kanarieberg, Oude-Kwaremont, Paterberg, Koppenberg, Steenbeekdries, Taaienberg, Kruisberg (Oudestraat), Oude-Kwaremont i Paterberg, doprawione siedmioma brukowanymi sektorami.

Po rezygnacji z rozgrywania wyścigu na rundzie Oude-Kwaremont i Paterberg dzieli zaledwie 4 kilometry, i to właśnie pokonywana dwukrotnie kombinacja tych brutalnych podjazdów będzie miejscem, w którym zainicjowane zostaną najważniejsze ataki pretendentów do zwycięstwa.

A w skrócie? Drugi przejazd przez Oude-Kwaremont jest tym momentem, kiedy trzeba znaleźć się na czele stawki. Lub przed telewizorem.

Mapa

rvv.be

Profil

rvv.be

Krajobraz przed rozegraniem bitwy.. 

Okres, w którym reszcie pretendentów pozostawała walka w cieniu bitew toczonych przez Toma Boonena z Fabianem Cancellarą należy już do przeszłości, a rozegrane już w tym sezonie klasyki dowiodły, że tegoroczne Ronde van Vlaanderem może potoczyć się wedle przeróżnych scenariuszy. Jakie obserwacje można było wysnuć na podstawie ostatniego miesiąca rywalizacji?

1. Etixx – Quick-Step bez lidera, bez mocy i bez nadziei. 

Chociaż w składzie belgijskiej ekipy na De Ronde nie zabraknie jej największych gwiazd: Boonena, Terpstry, czy Stybara, sami zainteresowani uczciwie przyznają, że jak dotąd za każdym razem brakowało im tej odrobiny mocy koniecznej do tego, by rozegrać końcówki wyścigów na swoją korzyść. Wystarczy powiedzieć, że największą nadzieją Etixxu na rozegrane do tej pory semi-klasyki był oszałamiająco utalentowany lecz kompletnie zielony debiutant z Kolumbii by zdać sobie sprawę, że coś poszło nie tak. Krążą także słuchy, że menedżer drużyny Patrick Lefevere dokonywał rekonesansu trasy z helikoptera – prawdopodobnie w poszukiwaniu lidera na Flandrię, który byłby w stanie wywalczyć desperacko potrzebny im rezultat.

      2. Cancellara z najsilniejszym składem. 

Już nawet pobieżna analiza listy startowej pozwala stwierdzić, że w ostatnim roku swojej wspaniałej kariery utytułowany Szwajcar doczekał się ekipy, na którą zawsze zasługiwał. Skład drużyny Trek-Segafredo na Ronde van Vlaanderen nie ujawnia słabych stron i wydaje się, że zawodnicy występujący w eleganckich biało-czarnych strojach przygotowani będą na każdy możliwy scenariusz. Cancellara spróbuje zapisać się w historii wygrywając Flandrię po raz czwarty, a forma zaprezentowana w ciągu ostatniego miesiąca czyni go niekwestionowanym faworytem. W rozegranych dotąd wyścigach jednodniowych prześladował go pech, jednak występy w Milano-Sanremo czy heroiczna walka w E3 Harelbeke czynią go niekwestionowanym faworytem do świętowania wielkiego triumfu na zakończenie 100. edycji De Ronde. Chociaż rywale nie spuszczą z niego oka, obecność w składzie szybkiego Edwarda Theunsa i silnego Jaspera Stuyvena daje ekipie Trek olbrzymią przewagę taktyczną. Należy oczekiwać, że szczególnie ten pierwszy będzie wypatrywał szansy zabrania się w ucieczkę, które zagwarantuje mu darmową przejażdżkę życia.

     3. Kwiatkowski czarnym koniem 

Zwycięstwo w E3 Harelbeke przypomniało nam o tym, czego od dawna mieliśmy świadomość: Michałowi Kwiatkowskiemu przeznaczona została świetność w wyścigach jednodniowych. 25-letni Polak ma instynkt, taktyczną przebiegłość i dynamikę dzięki którym byłby w stanie triumfować w każdym z pięciu monumentów kolarstwa, a zaprezentowana przez niego forma pozwala wierzyć, że w niedzielę ponownie spróbuje zaskoczyć rywali. Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Kwiatkowski w decydującej fazie wyścigu odjeżdża wraz z Saganem, Cancellarą, Van Avermaetem, Vanmarcke czy Stybarem, i dzięki swojej szybkości podczas finiszu nawet z tak wyselekcjonowanej grupy nie będzie bez szans.

Inaczej niż w poprzednich latach Team Sky zdecydowało się nominować liderów na brukowane klasyki i przynosi to widoczne rezultaty. Kwiatkowski i Geraint Thomas będą mogli liczyć na bezcenne wsparcie fantastycznie dysponowanego Luke’a Rowe oraz błyskotliwego Michała Gołasia, co powinno stanowić dodatkowy atut w decydującej fazie rywalizacji.

4. Klątwa Tęczowego Sagana

Peter Sagan wziął w tym sezonie udział w czterech belgijskich klasykach, spośród których jeden wygrał a dwa ukończył jedynym honorowanym przez niego miejscu. Czyni to rozrywkowego Słowaka drugim po Cancellarze faworytem do odniesienia zwycięstwa w Ronde van Vlaanderen, jednak jeśli ufać statystykom, najprawdopodobniej stoczy on z Gregiem Van Avermaetem śmiertelny bój o drugą lokatę.

5. Katusha wystrzeliła za wcześnie

Obrońca tytułu Alexander Kristoff był murowanym faworytem każdego z wiosennych monumentów przed rokiem. Tym razem wygląda jednak na to, że szczyt formy osiągnął… w lutym. Atletyczny Norweg fenomenalnie zaprezentował się podczas wyścigu w Katarze, jednak rozegrane w ciągu ostatniego miesiąca klasyki były dla niego pasmem rozczarowań. Nie wydaje się prawdopodobne, aby zdołał wstrzelić się z dyspozycją na najbliższą niedzielę, jeśli jednak zdoła pokonać kombinację Kwaremontu i Paterbergu razem z najlepszymi, nikt nie powinien być w stanie zagrozić mu w sprincie.

Poza wymienionymi pretendentami do zwycięstwa warto zwrócić uwagę także na następujących zawodników: Sep Vanmarcke (LottoNL-Jumbo), Tiesj Benoot i Jurgen Roelandts (Lotto-Soudal), Edvald Boasson Hagen (Dimension Data), Matteo Trentin (Etixx – Quick-Step), Lars Boom (Astana) czy Arnaud Demare (FDJ).

 

Aleksandra Górska

Poprzedni artykułCo motywuje kolarzy, by pracowali dla lidera?
Następny artykułKonferencja prasowa Etixx-Quick Step przed Ronde van Vlaanderen
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
luk
luk

Pani Olu jak Pani pięknie pisze 🙂

yorg
yorg

A najgorsze jest to,że „Katiusza wystrzeliła za wcześnie”.

Jacek
Jacek

Całkowicie zgadzam się z LUK-iem :-). Pani Olu, naprawdę smakowity tekścik. Prosimy o więcej na inne tematy.

Borys
Borys

o której mniej więcej zawodnicy wjadą na metę?