Katusha

Jeden z faworytów wyścigu, zwycięzca Ronde van Vlaanderen z zeszłego roku, stracił do Michała Kwiatkowskiego prawie 7 minut.

Belgijski wyścig był jedną z prób generalnych przed klasykiem we Flandrii, który będzie drugim monumentem w tym roku. Do obrony zeszłorocznego tytułu przygotowuje się Alexander Kristoff (Katusha), ale sam przyznaje, że zostało mu mało czasu.

Do Roubaix jeszcze jest parę dni, ale Flandria już nadchodzi, muszę się spieszyć. Jestem zaskoczony w negatywnym sensie, zawiedziony. Myślałem, że będę w stanie dzisiaj powalczyć. Było jak było, liczę na to, że nogi będą lepsze, bo inaczej nie powtórzę tak wielu wygranych jak w zeszłym roku.

Norweg miał problemy już na 74. kilometrze, gdy faworyci stworzyli czołówkę na Taaienbergu. Druga szansa pojawiła się, gdy problemy z rowerem miał Fabian Cancellara. Trek-Segafredo i Katusha współpracowały, by doprowadzić swoich liderów do pierwszej grupy. Przyspieszenie na Oude-Kwaremont to było jednak zbyt dużo dla Kristoffa, który musiał się pogodzić z przegraną.

Czułem się źle, nie tylko na podjazdach, ale ogólnie. Dobrze mi się wspinało podczas San Remo, które nie było tak dawno, więc nie mam pojęcia co się stało w tym tygodniu. Przed La Classicissima też byłem przeziębiony, a czułem się znakomicie, więc nie wiem co dzisiaj się wydarzyło. Nie miałem nóg, w ogóle mnie nie było w tym wyścigu. Zawsze byłem z tyłu, nic nie mogłem zrobić.

Następnym wyścigiem w planach Norwega jest Gent-Wevelgem, które odbędzie się w niedzielę. Trasa tego wyścigu jest trochę łatwiejsza od E3 Harelbeke, ale w zeszłym roku ściganie odbyło się w fatalnej pogodzie i potężnym wietrze. Mimo to jest to wyścig często rozstrzygany przez sprinterów.

źródło: cyclingnews

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments