Mark Cavendish (Team Dimension Data) stoi u progu rozpoczęcia nowego sezonu. W roku 2016 chciałby osiągnąć trzy cele – założyć żółtą koszulkę w Tour de France, zdobyć olimpijski medal i wygrać mistrzostwa świata.

Cavendish spędza tej zimy sporo czasu na torze w Manchesterze i tam też o planach na nowy sezon rozmawiał z dziennikarzem BBC Sport.

Jeśli nawet nie uda mi się osiągnąć żadnego z tych celów, to i tak nie będzie to porażka, ponieważ to są największe rzeczy, jakie możesz wygrać w kolarstwie. Gdybym osiągnął chociaż jeden, byłbym szczęśliwy, ale oczywiście będę celował we wszystkie trzy – deklaruje Brytyjczyk.

Nie jest tajemnicą, że w poprzednim sezonie Cavendish nie był w najlepszej dyspozycji. Niektórzy nawet twierdzili, że był cieniem starego „Cavsa”, który w sumie wygrał 26 etapów w Tour de France i był mistrzem świata. Zdaje sobie z tego sprawę sam kolarz, który nieco inaczej przygotowuje się do nowego sezonu, wykonując sporo specjalistycznych treningów na torze.

Nie mam pojęcia jak to wpłynie na moją jazdę na szosie. Mogę być w świetnej formie, mogę być w beznadziejnej formie, ale równie dobrze mogę nie odczuć żadnej różnicy. To się okaże – mówi Cavendish.

Cavendish ma nadzieję znaleźć się w składzie Wielkiej Brytanii na Igrzyska w Rio. Aby to się spełniło musi dobrze zaprezentować się w torowym pucharze świata w Hong Kongu, który rozpocznie się 16 stycznia. Cavendish rywalizuje  o olimpijskie powołanie do omnium z Edem Clancym i Jonem Dibbenem.

Musimy wybrać spośród trzech światowej klasy kolarzy i to jest trudniejsze niż olimpijskie zwycięstwo – mówi Heiko Salzwedel, trener Brytyjczyków, który przygotowywał także Bradleya Wigginsa do rekordu świata w jeździe godzinnej.

Mark Cavendish nie ma jeszcze na koncie medalu olimpijskiego.

Fot. Tim de Waele