Cycling - Tour de France bonnet (william) - (fra) -

William Bonnet (FDJ) podczas tegorocznego Tour de France uczestniczył w jednej z największych kraks wyścigu. 10 grudnia, po pięciu miesiącach, po raz pierwszy przejechał się rowerem po szosie.

Do końca trzeciego etapu, który kończył się na słynnym Mur de Huy pozostało sześćdziesiąt kilometrów. Szosa była sucha i szeroka. Bonnet „liznął” koło zawodnika jadącego przed nim i upadł na ziemię przy prędkości około 80 km/h. Jego błąd spowodował kraksę dwudziestu kolarzy, spośród których pięciu zmuszonych było się wycofać.

Kilka godzin po kraksie, w szpitalu pojawił się szef drużyny FDJ Marc Madiot, który zapewnił Bonneta o przedłużeniu kontraktu do końca 2016 roku. W związku z tym Francuz mógł rozpocząć leczenie, nie martwiąc się o zawodową przyszłość. Dochodzenie do sprawności zajęło mu pięć miesięcy, z czego przez trzy mógł tylko trochę chodzić i jeździć na trenażerze.

To oczywiste, że ta kraksa zmieniła mnie jako kolarza. Nie będę już tym samym zawodnikiem. Nie będę startował w tych samych wyścigach na początku sezonu, co wcześniej. Ale zmieniła mnie także dlatego, że zdaję sobie sprawę z tego, iż miałem dużo szczęścia – tłumaczy Bonnet.

33-latek wciąż znajduje się na długiej drodze do odzyskania pełni sprawności. Okazjonalnie odczuwa sztywność i ból w szyi, nie może przyjmować aerodynamicznej sylwetki podczas zjazdów. Stracił także większość masy mięśniowej.

Nie wiadomo kiedy wróci do ścigania. Być może wystartuje w jakichś wyścigach w sezonie 2016, ale pewne jest to, że ominą go jego ulubione brukowane klasyki.

Podchodzę do wszystkiego ze spokojem, wiem, że to musi trwać. Ćwiczę z kolegami prawie normalnie choć dzisiaj trenowali jazdę na czas beze mnie, ponieważ nie mogę przyjmować pozycji na rowerze czasowym – mówi Bonnet.

William Bonnet nie chce być zapamiętany jako ten, który uczestniczył w okropnej kraksie w Tour de France. Wolałby, by mówiono o nim jako o dobrym pomocniku sprawdzającym się zwłaszcza na bruku.

Chciałbym wystartować w Tour de France, ponieważ ostatni etap rusza z mojego rodzinnego miasta Chantilly – to byłoby wspaniałe. Poza tym chciałbym wrócić na Paryż-Roubaix, kiedykolwiek. To jest wyścig, który mnie ekscytuje.

*Tekst został napisany na podstawie materiałów zebranych przez dziennikarza magazynu „Rouleur”, który odwiedził Williama Bonneta na zgrupowaniu drużyny FDJ w Calpe.

Fot. ASO