W sobotę w okolicach salonu Volvo Wadowscy, w Gaju koło Krakowa odbył się wyjątkowy wyścig w formule XC.

Na starcie stanęła m.in. czołówka polskich kolarzy szosowych: Przemysław Niemiec (Lampe-Merida), Maciej Paterski, Sylwester Szmyd, Marek Rutkiewicz, Michał Paluta i Piotr Brożyna (wszyscy CCC Sprandi Polkowice).

Wyścig przeprowadzono na ośmiusetmetrowej, jak się okazało krętej i dość trudnej technicznie rundzie.

Od początku rywalizacji bardzo mocne tempo narzucił tegoroczny mistrz Polski orlików na szosie – Michał Paluta, który bez problemu poradził sobie z trudami trasy. Michał przez cały wyścig pewnie utrzymywał prowadzenie, w końcówce dublując kilku kolarzy i ostatecznie jako pierwszy przekroczył linię mety.

Organizatorzy, G&G Promotion i Volvo Wadowscy już dziś zapowiadają, że w przyszłym roku zorganizują wyścig w podobnej formule, być może na jeszcze trudniejszej trasie.

Po wyścigu, był poczęstunek, a kibice mieli okazję wysłuchać jak sezon 2015 podsumowują kolarze i co planują w przyszłym roku.

[flagallery gid=109 h=600]

Maciej Paterski:

Na pewno to był mój najlepszy sezon w karierze, jestem z niego bardzo zadowolony, szczególne z pierwszej jego części. Dużo pracy włożyłem w przygotowania. W Katalonii chyba byłem w swojej życiowej formie.

Czego zabrakło? Na pewno odpoczynku i czasu kiedy zawsze w maju odstawiałem rower. W tym roku pojechałem Giro, które nie należało do łatwych. Ostatni tydzień był bardzo ciężki. Przyszły rok muszę tak zaplanować, aby tego czasu na regenerację, odpoczynek było więcej.

Powrót do Polski sprawił, że w spokoju mogę skoncentrować się na ściganiu, jestem wśród rodziny, znajomych, to bardzo pomaga. W ekipie jest wspaniała atmosfera, wspaniali ludzie więc to wszystko ma wpływ na to co osiągnąłem w ostatnim roku.

Michał Paluta:

Dla mnie ten rok był udany, zdobyłem tytuł mistrza Polski orllików. Mistrzostwa Europy mi nie wyszły, ale już z Mistrzostw świata mogę być zadowolony, choć czuję mały niedosyt , ale uważam że będzie to dobra lekcja na przyszłość. Jeszcze dwa lata będę młodzieżowcem, więc okazji do rewanżu będzie kilka.

Marek Rutkiewicz:

Podsumowując sezon, zawsze mogło być lepiej. Na pewno wielki tour, trzytygodniowe Giro d’Italia było nowym i cennym doświadczeniem. W drużynie mamy doświadczonego Davide Rebellina, który jest ode mnie dziesięć lat starszy, a mimo to wygrywa największe wyścigi. To pokazuje, że można się jeszcze pościgać, myślę że trzy, cztery lata na pewno będę jeszcze jeździł.

Przemysław Niemiec:

Zdecydowanie to nie był najlepszy sezon w mojej karierze, wykorzystałem chyba maksimum pecha, więc teraz może być tylko lepiej. Miałem dużo czasu na odpoczynek i ze spokojną głową zaczynam przygotowania do przyszłego roku.

Planów startowych jeszcze nie mam, zapewne poznam je w grudniu podczas pierwszego zgrupowania. Ale myślę, że podobnie jak w latach ubiegłych – Giro d’Italia będzie głównym celem na pierwszą część sezonu.

Piotr Brożyna:

To był pierwszy rok wśród zawodowców, grupa jest ze mnie zadowolona. Przejście do grona kolarzy zawodowych do najłatwiejszych nie należy, są dużo wyższe dystanse, cięższe wyścigi. Cennym doświadczeniem były dwa duże wyścigi, w których jechałem z Davide Rebellinem.

Tomasz Marczyński:

Uważam, że to był jeden z najlepszych sezonów w mojej karierze, pomimo przejścia pod koniec zeszłego roku do dość egzotycznej drużyny. Patrząc z perspektywy czasu, wyszło mi to na dobre. Od początku roku dobra, wysoka forma, którą starałem się utrzymać do mistrzostw świata.

Atmosfera w ekipie była bardzo rodzinna, wszyscy byliśmy bardzo zgrani, bardzo zżyci, dla drużyny to też ważne, że zawodnik który ściagał się w ich szeregach przechodzi do World Tour’u. Przyjęli mnie bardzo ładnie na początku roku, w trakcie roku traktowali super, a pożegnali jeszcze lepiej.

Paweł Wadowski (współorganizator Volvo Wadowscy XC Race):

Ja jako kibic, mogę powiedzieć że było mnóstwo powodów do radości. Były także momenty, kiedy z przykrością oglądałem przygody Przemka czy Ani (Szafraniec – Rutkiewicz – przyp. red). Uważam jednak, że dla środowiska kolarskiego nie brakowało emocji. Oby następny sezon obfitował w podobną ilość wrażeń jak ten właśnie zakończony. Tego sobie i wszystkim kibicom życzę. 

Foto: Tomasz Jendrzejczyk