Norweski mistrz pokazał wspaniałą formę w wiosennych klasykach. Trasa mistrzostw w Richmond przypomina Flandrię, co czyni Kristoffa jednym z głównych faworytów.
Ciężkie okrążenie czempionatu zawiera m.in. brukowany podjazd pod 23. Ulicę, gdzie nachylenie będzie sięgało 20%. Taka trudność, zwłaszcza pokonywana szesnastokrotnie, może mocno podzielić stawkę. Alexander Kristoff liczy jednak, że będzie miał szansę dojechać na końcową prostą w grupce.
Mam nadzieję, że dojdzie do sprintu. Myślę, że taka końcówka by mi pasowała, bo finisz znajduje się w ciężkim miejscu, zaraz za krótkim wzniesieniem, dlatego liczę na sprint. Tak wygląda mój plan na zdobycie Mistrzostwa Świata, ale trasa pasuje wielu innym chłopakom, którzy będą walczyć i mogą wygrać. Jest sporo drużyn, które będą miały dużą siłę. Norwegia ma sześciu reprezentantów, więc sporo zyskaliśmy w stosunku do zeszłych lat, kiedy było nas trzech. To czyni nas mocniejszymi, ale zobaczymy co się wydarzy.
Drużyna jest zbudowana wokół mnie i spróbujemy kierować wyścigiem jak tylko będzie się dało. Na pewno inne ekipy, na przykład Niemcy, będą mieli taki sam interes, dlatego liczę na współpracę w celu utrzymania ścigania pod kontrolą.
Kristoff będzie miał do pomocy mocny skład – Edvalda Boasson-Hagena, Svena Erika Bystroma, Larsa Pettera Nordhauga, Vergarda Stake Leangena oraz Vergarda Breena. W tym sezonie Norweg zdołał już odnieść 20 zwycięstw, więc z pewnością będzie pilnowany przez inne reprezentacje. Problem w tym, że aby go pokonać, prawdopodobnie będzie trzeba go zgubić przed końcówką, bo w sprincie niewielu będzie miało z nim szanse.








