Zwycięstwem Romaina Bardet zakończył się piąty etap tegorocznego Criterium du Dauphine. Nowym liderem wyścigu został Tejay Van Garderen.

Piąty etap Criterium du dauphine był pierwszym prawdziwie górzystym na trasie tegorocznego wyścigu. Kolarze mieli do pokonania pięć górskich premii (dwie trzeciej kategorii, dwie drugiej oraz jedna pierwszej), z których ostatnia była usytuowana na linii mety w Pra Loup. Jednocześnie trasa odcinka była identyczna z tą, którą zawodnicy będą przejeżdżać podczas jednego z etapów Tour de France.

Po serii ataków, które nastąpiły niedługo po kilometrze zero, z peletonu wyrwała się siódemka Christophe Riblon (Ag2r), Pieter Serry (Etixx – Quickstep), Tim Wellens (Lotto – Soudal), Arnaud Courteille (FDJ), Romain Sicard (Europcar), Daniel Teklehaimanot (MTN – Qhubeka) i Albert Timmer (Team Giant – Alpecin). Mimo zdobycia kilkuminutowej przewagi, ucieczka była spisywana na straty, gdyż w jej skład wchodził Serry, który tracił do lidera wyścigu Rohana Dennisa zaledwie 18 sekund.

Przez pierwsze trzy góry sytuacja nie ulegała wielkiej zmianie. Kolejne punkty zbierał Teklehaimanot, którego celem było umocnienie się na czele klasyfikacji górskiej. Jeszcze przed rozpoczęciem przedostatniego podjazdu pod Col d’Allos z czołówki odpadł Riblon, a kilka kilometrów dalej do przodu wyrwał Serry. Po chwili konsternacji w grupie harcowników, za Belgiem postanowili pogonić Wellens i Sicard, którzy szybko zredukowali niewielką różnicę. Nieco później, swoim tempem do trójki dojechał także Timmer. W międzyczasie, w związku z mocnym tempem narzucanym przez zespół BMC Racing, z peletonu zaczęli odpadać kolejni zawodnicy, wśród których był m.in. Julien Alaphilipe (Etixx – Quickstep).

W momencie, gdy rozpoczęła się prawdziwa wspinaczka pod przedostatnią górę, tempo w grupie zasadniczej zaczęli nadawać kolarze z ekipy Team Sky, którzy szybko porwali stawkę. Przyspieszenie niebiańskich było istnym pokazem siły. Na bardzo krótkim odcinku podjazdu kontakt z peletonem stracili tacy zawodnicy jak Bauke Mollema (Trek) i Arnaud Jeanneson (FDJ), a kilka chwil później z marzeniami o utryzmaniu żółtej koszulki musiał się pożegnać słabnący Rohan Dennis. Ucieczka również szybko została zlikwidowana. Na kilkaset metrów przed szczytem na atak zdecydował się Romain Bardet (Ag2r), który wygrał górską premię. Kilka sekund za nim zjazd rozpoczął peleton, w którym zostało około 30 kolarzy.

Piekielnie trudny zjazd z Col d’Allos wyraźnie przypadł do gustu prowadzącemu Francuzowi, który z każdym kilometrem zyskiwał sobie kolejne sekundy przewagi. Wydawało się, że zespół Sky jedzie nieco bardziej ostrożnie, by nie narazić swojego źle zjeżdżajacego lidera w postaci Chrisa Froome’a na niepotrzebne niebezpieczeństwo. W związku z tym, na około 13 kimoetrów przed metą, przewaga Bardet wynosiła już 45 sekund

U podnóża finałowego podjazdu pod Pra Loup, niespełna 25 letni góral był już wirtualnym liderem. Jego przewaga nad grupą zasadniczą wynosiła minutę i 20 sekund, co dawało mu duże nadzieje na etapowy triumf. Z tyłu problemy z utrzymaniem tempa mieli Alejandro Valverde (Movistar) i dobrze spisujący się Paweł Poljański (Tinkoff – Saxo). Niespodziewanie, kilka chwil później, prąd odcięło także Vincenzo Nibalemu (Astana), który bardzo szybko został prześcignięty przez wcześniej odpadającego Wilco Keldermana (LottoNL – Jumbo). Na nieco ponad półtora kilometra przed metą, wykorzystując doskonałą pracę kolegów, do przodu ruszył Chris Froome, za którym podążyli Tejay Van Garderen (BMC Racing) i Benat Intxausti (Movistar). Kilkaset metrów przed metą, drugi w klasyfikacji generalnej Amerykanin zdołał doścignąć atakującego Brytyjczyka, od razu go mijając. Ostatecznie etap przypadł Romainowi Bardet, który o 36 sekund wyprzedził Van Garderena i 40 sekund Chrisa Froome’a. Nowym liderem został dugi na mecie „chudy Tejay”.

Top 10:

1. Romain Bardet (Ag2r)

2. Tejay Van Garderen (BMC)

3. Chris Froome (Sky)

4. Benat Intxausti (Movistar)

5. Simon Yates (Orica)

6. Louis Meintjes (MTN)

7. Andrew Talansky (Cannondale)

8. Michele Scarponi (Astana)

9. Pierre Rolland (Europcar)

10. Mathias Frank (IAM)

 

fot: letour.fr

Poprzedni artykułAnnemiek van Vleuten wygrywa prolog Euskal Emakumeen Bira, Niewiadoma siódma
Następny artykułNowy Tyler Farrar w roli pomocnika
Dawid Gruntkowski
Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Oprócz kolarstwa kocha żużel, o którym pisze na portalu speedwaynews.pl. W wolnych chwilach bawi się w tłumacza, amatorsko jeździ i do późnych godzin nocnych gra półzawodowo w CS:GO.