Żółta koszulka – Minęły dwa tygodnie od ostatniego rozdawania koszulek, a lista kandydatów rośnie i spora grupka grzeje ławę w poczekalni. Primus inter pares, czyli premierem kolarskiego rządu zostaje Michał Kwiatkowski za zwycięstwo w Amstel Gold Race w koszulce mistrza świata. Takie historie nie zdarzają się codziennie, a triumf „Kwiato” był przepiękny. Żółta koszulka, po raz kolejny, trafia do Michała niezależnie od późniejszego „odcinania prądu”, bo tak na dobrą sprawę, to dla Michała drugi wynik w historii, zaraz po Ponferradzie. Wyróżnienie rzecz jasna należy się Maciejowi Paterskiemu za „rozwalenie rywali” w Chorwacji. Pierwszy wyścig, pierwszy zwycięzca, a więc w tym przypadku twierdzenie, że „Patera” przeszedł do historii jest jak najbardziej adekwatne. I jeszcze jedna osoba, bo obiecałem. Otóż w Valkenburgu dowiedziałem się, że najprawdziwszy Holender Ron van de Weijer czyta moje koszulki. I jak tu gościa nie lubić!

Czarna koszulka – Nie podoba mi się zamieszanie wokół Fabio Aru. Włoch może jeszcze nie ma wilczego biletu, ale czarną koszulkę już ma. Dziwna „choroba”, o której nawet ćwierkają inni kolarze ani nikomu nie jest potrzebna, ani nikomu nie służy. Wyjaśnień pewnie się nie doczekamy, podobnie jak na temat długiej absencji Marcela Kittela.

Tomasz Jaroński