“Ardeński Tryptyk” jak zwykle rozpocznie holenderski wyścig “Amstel Gold Race”. Większość drużyn wystawiła silne składy, dzięki czemu grono faworytów jest duże, co podsyca atmosferę niepewności w przeddzień rywalizacji.

Ardeńskie klasyki to kulminacyjny punkt pierwszej części sezonu. Po wyścigach w egzotycznych (jak na kolarstwo) zakątkach świata oraz po brukowanej kampanii wiadomo, które drużyny i jacy zawodnicy mają coś do udowodnienia. Ale listę startową podpiszą też ci, dla których “Ardeny” to pierwszy poważny cel w sezonie i do tego grona z pewnością należy Michał Kwiatkowski, który będzie musiał zmierzyć się z m.in. tymi kolarzami, których wypowiedzi przytaczamy poniżej.

Simon Gerrans (Orica GreenEdge), 3. w 2014 roku: Mój łokieć wciąż nie jest w stu procentach zdrowy. Nie mogę go w pełni prostować i zginać, więc w rezultacie moja jazda na rowerze nie jest taka, jak powinna. W tej sytuacji nie robię sobie wielkich nadziei na dobre rezultaty w ardeńskich klasykach. Mam nadzieję, że po Amstel moja forma się poprawi. To ważny moment w sezonie dla wielu kolarzy, którzy znajdują się teraz w szczytowej formie. Biorąc pod uwagę moje treningi w ostatnich tygodniach i tak jestem zadowolony z miejsca, w jakim się znajduję. 

Tim Wellens (Lotto-Soudal), jeden z trzech liderów tej drużyny, 68. w 2014 roku: To będzie dopiero mój drugi wyścig Amstel Gold Race w karierze. W tym roku czuję się mocniejszy, zwłaszcza dzięki zgrupowaniu na Teneryfie i wyścigowi Vuelta al Pais Vasco. Warunki w obu tych miejscach były bardzo dobre – piękna pogoda, dobre drogi, wiele kilometrów pod górę. Mamy w drużynie trzech liderów, co jest dobre, bo presja jest rozłożona na trzy osoby. 

Tom Dumoulin (Giant-Alpecin), jeden z tzw. outsiderów wśród faworytów, 20. w 2014 roku: Zwycięstwo w jeździe na czas podczas wyścigu Vuelta al Pais Vasco dodało mi pewności siebie i zapewniło nadzieję na nadchodzący czas. Po Kraju Basków skoncentrowałem się na przygotowaniach do Amstel, gdyż jest to dla mnie bardzo ważny wyścig, bo odbywa się w moim kraju, a trasa prowadzi przez miejsca, gdzie trenuję. Na początku tygodnia zrobiłem długi trening, taki jak trasa Amstel, a potem trenowałem mniej, tak by dać organizmowi odpocząć przed niedzielą. 

Bauke Mollema (Trek), 7. w 2014 roku: Jadę po zwycięstwo, mój cel zawsze jest taki sam. Spodziewam się ciężkiego wyścigu. Na szczycie Caubergu chciałbym być z najlepszymi, a na ostatnich dwóch kilometrach może wydarzyć się wszystko. 

Michael Valgren (Tinkoff-Saxo), rolę lidera będzie dzielił z Romanem Kreuzigerem, 120. w 2014 roku: Amstel to wyścig, na który naprawdę czekam, trasa bardzo mi odpowiada. Zrzuciłem trochę kilogramów, by lepiej znosić dłuższe podjazdy, jakie będą np. w Liege-Bastogne-Liege. Mam nadzieję, że będę miał dobrą nogę, bo na trasie nie będzie nawet chwili odpoczynku. 

Kto na podium wypije łyk holenderskiego piwa, o tym dowiemy się w niedzielę po południu. Ale już teraz wiadomo, że walki na szosie nie zabraknie, bo wskazują na to bojowe nastroje kolarzy oraz poprzednie wyścigi tego sezonu.

Foto: Corvos

Marta Wiśniewska