0102-evansroadrace_1422782497Gianni Meersman (Etixx-Quick Step) odniósł dziś zwycięstwo w ostatnim w karierze wyścigu Cadela Evansa Great Ocean Race. Zrobił to w dobrym towarzystwie, a triumf ten z pewnością zostanie zapamiętany. 

Meersman docenia wartość zwycięstwa, ale jednocześnie nie ukrywa, że była to dobra okazja do sprawdzenia formy po miesięcznym pobycie w Australii.

– Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszej wygranej. Jesteśmy z drużyną tu, w Australii od czterech tygodni, w tym czasie trenowaliśmy i ścigaliśmy się. Na Tour Down Under raz miałem okazję wygrać, sto metrów przed metą byłem na znakomitej pozycji, ale nie byłem w stanie tego wykończyć. Potem pojechaliśmy właśnie do Geelong i przez kilka dni ciężko trenowaliśmy, a przed dzisiejszym wyścigiem nieco odpuściliśmy. Okazało się, że taki plan sprawdził się – mówił.

Belg z pomocą kolegów przetrwał interwałową trasę i sprytnie rozegrał końcówkę, pokonując przede wszystkim szybkiego Nathana Haasa (Cannondale-Garmin).

– Dziś na ostatnim okrążeniu, na pierwszym podjeździe zaatakował Cadel. Dałem z siebie wszystko, żeby być w tej grupce, w której jak się okazało, rozstrzygnął się wyścig. Znakomitą pracę wykonał David De La Cruz, który przeciągnął mnie do przodu. Jeżeli chodzi zaś o sam finisz, to wiedziałem, że najgroźniejszy będzie Haas. Byłem na jego kole. Kiedy on rozpoczął sprint, ja poczekałem, ruszyłem jakieś 150 metrów przed metą i wyprzedziłem go. Taka taktyka opłaciła się i mamy już drugie zwycięstwo na szosie w tym sezonie, zatem wracamy do Europy z dobrym morale. Życzę także wszystkiego dobrego Cadelowi, ma on za sobą wspaniałą karierę – zakończył.

Foto: Etixx-Quick Step

Marta Wiśniewska