Paryż-NiceaPodczas pierwszego etapu Paryż – Nicea oprócz wspaniałej walki na finiszu, mieliśmy także niestety kilka nerwowych chwil. Porwanie peletonu było zapewne stresujące dla kolarzy, którzy zostali drugiej grupie, ale większe konsekwencje zostawiły upadki na wczorajszym etapie.

Z powodu kraksy etapu nie ukończyli Jure Kocjan (Euskaltel) i Rui Costa (Movistar). Portugalczyk był jednym z faworytów do TOP 10 klasyfikacji generalnej francuskiej etapówki. Niestety upadek na 70 km pierwszego etapu rozwiał jego nadzieje na walkę o wysokie lokaty. Ekipa Movistar wydała oświadczenia na temat tego zdarzenia: „Rui Costa bardzo chciał ukończyć etap, ale ostatecznie został przetransportowany do szpitala w Fontainebleau. Tam wykluczyliśmy złamanie lewego nadgarstka, o co bardzo obawialiśmy się tuż po wypadku. Portugalczykowi założono kilka szwów i około godziny 18 był już z nami w hotelu. W najbliższym czasie powróci do swojej ojczyzny, gdyż dla niego niestety ten wyścig się zakończył.

Kolejnym pechowcem okazał się belgijski kolarz Astany, Kevin Seeldraeyers. Mimo ukończenia etapu, został on wycofany przez swoją grupę z wyścigu i odpocznie od roweru przez najbliższe dni. W wyniku upadku Belg głęboko zranił lewe kolano, na które trzeba było założyć szwy. To spora strata dla zespołu w kontekście walki w klasyfikacji generalnej. Seeldraeyers miał być głównym gregario dla Jakoba Fuglsanga, nie bez szans na jakąś etapową niespodziankę. Mocno zmotywowany zawodnik zamierza wrócić do ścigania, gdy tylko dostanie pozwolenie swojego klubowego lekarza.

Brązowy medalista IO w Londynie, Alexander Kristoff też nie zaliczy wczorajszego dnia do udanych. Norweg zaliczył upadek ponad 50 km przed metą, ale udało mu się samotnie dotrzeć do mety jako ostatni sklasyfikowany zawodnik. Wstępne badania nie wykazały żadnych złamań, ale o jego ewentualnym dalszym występie w Paryż – Nicea zadecydują lekarze. Kristoff ma wiele krwiaków na plecach, udach czy lewym ramieniu. Zespół ma dziś rano zdecydować, czy Norweg wystartuje do kolejnego etapu, choć jego wpis na Twitterze pozwala sądzić, że sam zawodnik czuje się już lepiej.

 

Foto: bettiniphoto.net

Arek Waluga