Blanco TeamOceniając początek sezonu szosowego wydaje się, że nic tak nie motywuje ekipy jak brak sponsora. Gdziekolwiek nie przyłożyć ucha – Blanco ( ex Rabobank ) Procycling Team.

Czyżby to właśnie chęć pokazania środkowego palca w dziękczynnym geście w kierunku władców pieniądza i pseudospecjalistów do spraw marketingu jest lepszym dopingiem niż apteczka Michaela Rasmussena? Chcą mydlić nam oczy, że bank to bardziej etyczny stwór niż klient dr Fuentesa…fee! Ciekawe też czy dziś mocodawcy tej strategicznej decyzji nie zapijają pijackiej czkawki w samotności amsterdamskich penthousów. Nawiasem mówiąc całe szczęście, że ci sami taktycy nie wyrżnęli w pień ekipy BGŻ Banku, bo przecież to również część pomarańczowego imperium (89,84% głosów na Walnym Zgromadzeniu akcjonariuszy).

A oto sportowa złość w konkretach. Zawodnicy Blanco już 20 razy w sezonie byli na pudle, w tym odnotowali 8 zwycięstw.  Co ważne również, ich sukcesy nie są oparte na jednej megagwieździe pokroju Cavendisha czy Rodrigueza, ale rozłożone pomiędzy mieszankę solidności, młodości i specjalistów od różnych charakterystyk kolarstwa. Blanco ma w swych zasobach doświadczonych sprinterów Bos i Booma. Duet Boom-Bos ma na koncie w sumie 5 jedynek. Sensacyjnym triumfatorem debiutanckiego WorldTour 2013 został 24-letni Tom Jelte Slagter, który potrzebował przejechania 1100 km aby wyrównać swój dorobek punktowy z 2012, kiedy przejechał ponad 12000. Slagter dodatkowo zaznaczył swoją obecność w obu wyścigach, w których dotychczas uczestniczył. Do sukcesów w TDU dołączył jeszcze 2 miejsce na etapie Haut du Var. Pierwsze oznaki zwyżkującej formy czuć ze strony Bauke Mollemy, Laurensa Ten Dama. W górzystym terenie Majorki pokazał się już Robert Gesink. A od soboty na swej ojczystej ziemi szaleć w furii będzie zapewne Sep Vanmarcke. Przecież obrona tytułu z 2012 w premierowym wyścigu kalendarza klasyków zobowiązuje.

Ekipa zachęca sponsorów do tego stopnia, że na strojach widnieje tylko jedno wątłe logo Gianta. Nawet producent strojów Exte Ondo ograniczył się tylko do ekspozycji loga na suwaczku. Reszta jest Wasza – zdaje się krzyczeć image zespołu, a kolarze oferują sporą dawkę ekspozycji w mediach.

Sytuacja, w której ekipa bez sponsora osiąga duże sukcesy nie jest jednak nietypowa. Kilka lat temu w rankingu drużyn na 2 miejscu w podsumowaniu sezonu była ekipa HTC-Highroad. HTC to był ponoć jeden z najtańszych kontraktów tytularnych, powodowany pewną desperacją i chęcią zanęcenia drugiego sponsora. Ponieważ jednak do tego nie doszło, do końca sezonu w nazwie i na strojach widniało hasło Highroad – nie znaczące praktycznie nic. Analogie się tu nie kończą bo przecież HTC w linii prostej wywodziło się z T-mobile, które rakiem wycofało się po skandalach dopingowych związanych z Ullrichem, Sinkiewitzem i innymi. W bieżącym sezonie również Orica-Greenedge z chęcią zamieniło by Greenedge na dowolną, ale uiszczającą do skarbonki instytucję.

W zeszłym sezonie to właśnie po wczesnych sukcesach zawodników australijskiej: Gerransa w Milan-Sanremo i TDU, Albasiniego oraz Durbridge’a na chwilę przed Giro d’Italia potentat w dziedzinie wybuchów zainwestował w kolarstwo.

Blanco PT jest na najlepszej drodze, aby historia się powtórzyła.

Bartek Ferlin – www.peloton.pl