Javier MorenoJavier Moreno Bazan (Movistar) bardzo dobrze będzie wspominał wyścig Santos Tour Down Under 2013. Trzecie miejsce na podium klasyfikacji generalnej, wygrana w klasyfikacji na najlepszego górala, a także wysokie miejsca na etapach dały mu drugie miejsce w indywidualnej klasyfikacji WT.

W poprzednim sezonie Moreno pomagając Alejandro Valverde podczas TDU zajął wysokie, ósme miejsce w GC. Teraz miał szansę jechać na swoje konto i wykorzystał to doskonale. Drugie miejsce na etapie do Rostrevor i wspaniała postawa na Old Willunga Hill doprowadziły Hiszpana do największego sukcesu w dotychczasowej karierze. Nie udało się pokonać w generalce dobrze usposobionego w Australii Toma Jelte Slagtera (Blanco), ale na pocieszenie dla Moreno zdobył on koszulkę najlepszego górala. Dzięki swojej dobrej postawie po pierwszym wyścigu WorldTour plasuje się on na drugim miejscu za Slagterem, a jego ekipa zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji.

„ Podium w wyścigu WT to dla mnie wielkie osiągnięcie. Z jednej strony zdobyliśmy sporo punktów do klasyfikacji UCI, z drugiej strony dodało mi to bardzo dużo pewności siebie. Jestem zadowolony z ataku na Old Willunga Hill. Wiedziałem, że w sprincie nie mam szans, a profil podjazdu bardzo mi odpowiadał. Zostałem złapany tuż przed metą i nie miałem już sił na skuteczny kontratak. Mój trening przez ostatnie dwa miesiące przynosi spodziewane efekty, także dzięki temu, że ominęły mnie urazy i choroby.” powiedział drugi zawodnik Santos Tour Down Under 2013.

Javier Moreno nie zapomina także dzięki komu uzyskał tak dobry wynik: „Nie byłoby tego sukcesu bez wydatnej pomocy kolegów z drużyny. To było dla mnie nowe doświadczenie, tym razem to ja jechałem jako lider i byłem chroniony przez innych kolarzy. Ich praca była wspaniała, nie wiem jak im dziękować. Teraz wracam do domu, gdzie mentalnie będę się przygotowywał do kolejnych startów. Przede mną Vuelta a Andalucia , Paris – Nice i Volta a Catalunya. Chciałbym w rodzinnej Andaluzji pokazać, że występ podczas TDU nie był dziełem przypadku.”

 

Foto: bettiniphoto.net

Arek Waluga