Bieda zagląda kolarstwu coraz głębiej w oczy. Sponsorzy płacą coraz mniej, kręcą nosem lub wycofują się rakiem: Rabobank, Nissan, Skoda, Spidertech. Euskatel wystawia autobusy na sprzedaż, żeby zapłacić płace zawodnikom i sztabowi. Drużyny znikają lub łączą się, aby przetrwać cięższe czasy. Solidni zawodnicy zostają na lodzie, bez kontraktów (Linus Gerdemann), niektórzy w kwiecie wieku kończą kariery (Carlos Barredo).

peleton

Kłopoty mają również organizatorzy wyścigów. Już 3 wczesnowiosenne imprezy we Włoszech ogłosiły zawieszenie tegorocznych edycji.

Pierwszym był GP Costa degli Etrushi organizowany na początku lutego w wiecznie pięknej Toskanii.  190km klasyk z San Vicenzo do Donoratico, posiadający ranking 1.1 UCI Europe w najbardziej optymistycznym scenariuszu zostanie rozegrany jesienią, jak na razie został jednak odwołany. To pierwsza taka sytuacja w 17-letniej historii wyścigu. Dwukrotnym zwycięzcą jest „Super Mario” Cipolini, a rekordzistą z sześcioma triumfami Allesandro „AleJet” Petacchni. W zeszłym roku najlepszy był Elia Viviani.

Wydaje się zresztą, że finisze Vivianiego są złym proroctwem dla wyścigów ponieważ klątwa dotknęła także historyczny Giro di Reggio Calabria. Impreza datuje swój początek na roku 1920 i przez te wszystkie lata bukiecik unosiły tu takie legendy sportu jak Coppi, Bartali, Motta, Rominger czy Argentin. Po 2005 nastąpiła 2 letnia przerwa, ale w późniejszych latach wrócił do kalendarza i był rozgrywany w różnych formułach: od jednodniówki po “czteroetapowiec”. Wygląda na to, że w tym roku będzie to zeroetapowiec.

To nie koniec morowych wieści z Italii. Rozgrywany pod koniec lutowego Giro del Friuli z nieco innych przyczyn, niż finansowe skreśla się z kalendarza. Organizator wyścigu Gianni Biz na początku 2012 edycji miał spore kłopoty z prawem, oskarżony był o handel kobietami i zmuszanie do prostytucji.  W wyniku tych komplikacji wyścig już w zeszłym roku się nie odbył na dodatek Biz zmarł 24 czerwca 2012 i prawdopodobnie w hołdzie zmarłemu wyścig dla elity już nie będzie się odbywał. Jest to działanie w kontrze to zwykłych w takich okazjach, ale uwiarygodnione oświadczeniem na stronie wyścigu. Jeśli ktoś jednak zna włoski lepiej niż ja, może oczywiście to skorygować. Dla porządku przytoczmy jeszcze parę nazwisk z galerii sław nadstawiających policzki do buziaków na weneckich podiach: de Vlaeminck, Bugno, bliski naszym sercom Rebellin i jeszcze bliższych Piasecki Lech, który wygrał edycje w roku 1989.

Z Hiszpanii napłynęła niespodziewanie ( a może nie aż tak zaskakująca ) wiadomość, że La Vuelta Murcia również napotyka kolejne kłopoty organizacyjne. Pierwsza edycja odbyła się w 1981. Zwycięzcą zostało Pedro Delgado. Po początkowych poszukiwaniach najlepszej formuły i terminu impreza dojrzała do poważnego 5- lub 6-etapowego sprawdzianu formy na początku marca. Wygrywał tu Indurain, Pantani i trzykrotnie Valverde. Pierwsze kłopoty zaczęły się z 2011, kiedy z 5 etapów zrobiły się 3, w 2012 z 3 wyszły 2, a w nadchodzącym sezonie Vuelta Ciclista de Murcia przyjmie formę… klasyka wciśniętego 23 lutego pomiędzy Vuelta Andalucia i Clasica de Almeria.

Co ciekawe kalendarz na stronie UCI ani drgnie, chyba potrzebują tam sprawnego webmastera…

Bartek (www.peloton.pl)