Dzięki uprzejmości firmy Banaszek Duda Company otrzymałem do testów poniżej opisane akcesoria. Pojawia się tu oczywisty dylemat: czy jarzmo wdzięczności za otrzymany za friko szpęt nie zaciąży na obiektywnej ocenie przydatności w późnojesiennych warunkach. Czy stać mnie na obiektywizm? Przeczytajcie i zdecydujcie sami.

Na wstępie garść informacji o zawartości przesyłki. Po pierwsze Polar Bottle Black Pattern w wersji 500ml (20oz) – bidon z podwójną ścianką i warstwą izolacyjną pomiędzy. Na szczycie wymienny zawór, pozwalający dokładnie doczyścić po użytkowaniu i zdejmowalna opaska na szyjce. Waga 132 gramy, wzrost 228mm, średnica oczywiście kompatybilna z koszykami. Dumnie produkowany w Stanach Zjednoczonych, w Boulder, Kolorado, mieście, które słynie jako przyjazne rowerzystom, zagłębie firm branży rowerowej i siedziba Slipstream, czyli właściciela grupy Garmin-Sharp.

Roeckl z kolei pochodzi z Niemiec. To firma specjalizująca się w produkcji szerokiej gamy rękawic: od eleganckich poprzez jeździeckie, narciarskie, outdoorowe i rowerowe. Model Riviera to reprezentant imponującej kolekcji 16 zimowych rękawic kolekcji kolarskiej! Trzeba zapewne sporo się nagłówkować, aby wybrać kilka typów do sprzedaży. Wierzch Riviery dłoni chroni WindStopper, materiał wypróbowany w bojach z klimatem. Wbudowany jest również gumowy pasek do przecierania okularów z wilgoci. Kontakt z kierownicą podbity jest szerokim panelem amortyzującym, zaopatrzonym dodatkowo w gumowe kropki polepszające chwyt. Materiałem bazowym spodu jest skóropodobny Clarino™. Od środka palce grzeje miła mikrofibra. Elastyczny ściągacz nie jest zbyt szeroki, ale pewnie opasuje nadgarstek. Dodatkowo mamy pasek pomagający właściwie naciągnąć rękawice. Dostarczony model to rozmiar 9 (obwód dłoni bez kciuka mierzony na poziomie nasady palców 24,3cm ). Pasuje elegancko.

Dzień następny oferował doskonałe warunki do sprawdzenia przydatności bidonu i rękawic. Zimny ranek, temperatura +3st.C, pochmurna pogoda, czas na przejażdżkę. Do bidonu odważnie wlewam wrzątek i pierwszy plus. Nie jest to jeden z tych produktów, który poddany wysokiej temperaturze niebezpiecznie mięknie i dodaje chemicznego posmaku wodzie. Polar Bottle stoi niezachwianie, mocno i stabilnie niczym Tomasz Kuszczak w polskiej bramce. Rękawice na ręce, kask na głowę i w drogę. Kierunek – pętla Barcząca będąca areną coraz bardziej popularnych “Szybkich Czwartków” organizowanych przez Jacka Tomkiewicza ( V-max Mińsk Mazowiecki ). Uch, chłodno. Wszędzie. Dłonie również dokuczają. Palce warto złączyć, to pomaga. No, ale w końcu to uczucie znamy wszyscy. Gdy przy wyjeździe na trening czujemy ciepełko to znaczy, że jesteśmy ubrani za ciepło.

Wodę postanowiłem popijać co 10 minut. Ręka sięga do koszyka. Wyjęcie jest pewne, bidon nie sprawia oporu, talia jest dobrze wyprofilowana więc operacja jest swobodna. Pierwszy łyk jeszcze na granicy poparzenia ust, przepływ napoju jest optymalny, butli nie trzeba ściskać. Po piętnastu minutach ciało wchodzi na wyższe obroty chłód w rękawiczkach znika, jest dobrze, dłonie na klamkach, miło się na to patrzy. Następny łyk z bidonu po 20 minutach można już zaczerpnąć bez stresu, woda jest już ciepła, nie ukrop. Ponieważ cały czas jestem w pracy, telefony dzwonią. Rękawica sprawnie pozwala wydobyć z tylnej kieszeni telefon, obsłużyć klawisze, wykonać podstawowe operacje, zrobić zdjęcia. Powyższe może nie dotyczyć sytuacji posiadania miniaturowego aparatu lub dotykowego smartfonu, ale moja cegiełka leżała w dłonie bezpiecznie.

Uwaga dotycząca rozmów telefonicznych podczas jazdy. Jeśli już musimy to „minimalizujmy do maksimum” – że się tak wyrażę. Trzymanie słuchawki przy uchu eksponuje bok dłoni od strony małego palca. To jest obszar nie do końca chroniony WindStopperem. Po kilkuminutowej rozmowie było to można już wyraźnie odczuć. Mały palec jest na końcu naszego układu krwionośnego, pierwszy się wychładza, ostatni nagrzewa (może tylko u mnie), także chrońmy go. W wyniku telefonu przeleciał mi następny marker popitki. Po 35 minutach woda ma jeszcze ślady ciepła, uczucie jest jednak miłe, bo ciągle to o wiele cieplej niż powietrze. Myślę, że w tym miejscu należy odczarować pewien mit. Bidon, nawet termiczny, to nie termos. Jeśli ktoś, kiedyś będzie Wam wmawiał, że przy kilkustopniowej temperaturze jakikolwiek bidon termiczny będzie stale i długotrwale utrzymywał wysoką temperaturę, to będzie to nieprawda i marketingowy bełkot. Fakt. Kropka.

Przed testem praktycznym łyknąłem trochę teorii. W sieci znalazłem test porównwczy Polar Bottle i Camelbak Chill Jacket – głównego konkurenta. Tester w warunkach pokojowych wypełnił oba produkty płynem o tej samej temperaturze. 10-stopniowa strata ciepła w Camelbaku trwała 55 minut, a Polar Bottle 5 minut dłużej. W zasadzie głównym zastosowaniem bidonów termicznych jest utrzymywanie niskiej temperatury w upalne dni. Warstwa izolacyjna odbija promienie słoneczne. Odwrotne zastosowanie jest jakby efektem ubocznym. Warto więc na produkt spojrzeć z szerszej, z całorocznej perspektywy. Fakt jest faktem, że trzy kwadranse od rozpoczęcia treningu woda była chłodna, jednak popijanie ciągle było „nie-nieprzyjemne” tak, jak to ma miejsce w przypadku standardowych bidonów. Przy użyciu normalnego produktu zazwyczaj z zimnego treningu przywożę 2/3 zawartości bidonu, popijam niechętnie i tylko, aby dać głowie złudzenie przestrzegania teorii nawadniania i niezbędności tychże. Z Polar Bottle popijałem bez wymuszenia, pierwszy raz wypiłem w 2,5 godz prawie cały bidon, aż potrzeba fizjologiczna dała znać o sobie, no ale w końcu było tylko 3 stopnie. Powrót odbywał się pod lekki, ale jednak wyczuwalny wiaterek, można więc było docenić w pełni właściwości WindStoppera. Po przetarciu twarzy małe kropelki wilgoci w trójwymiarowej postaci osiadały na tkaninie dając dowód jakości materiału. W zimowej jeździe często, nie ukrywajmy tego – smarkamy. Materiał rękawicy praktycznie bezśladowo wchłania resztki, także używajcie bez przesadnej dbałości, traktujcie jak narzędzie pracy. Rękawice można prać maszynowo.

Po powrocie do bazy w pozostałość zawartości bidonu wsunąłem sondę temperaturową – skala zatrzymała się na 5 st C. Jeśli planujecie dłuższy trening na pewno zalecany jest postój w przydrożnej gastronomii i uproszeniu obsługi o wrzątek. Z reguły nasz widok jest na tyle rozczulający, że nie ma z tym problemu.

Konkludując – testowane przedmioty to rozsądny duet i dobry kompan zimnych treningów. Rękawic nie używałbym w temperaturach poniżej 0 st C, jednak biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny (169 PLN) oraz ceny podobnych produktów konkurencji, Roeckl Riviera to strzał w dziewiątkę. Bidon bez wątpienia również stanowił wartość dodaną i patrząc szczególnie w szerokim kontekście całorocznego uzytkowania jest wart inwestycji (57,90 PLN). W zeszłym roku zdumiałem moją rodzinę, dzikim wybuchem spontanicznej radości na widok łańcucha rowerowego otrzymanego spod choinki (oczywiście prezent był wcześniej wybrany…). Może rękawice i bidon byłby mniej szokujące?

Więcej na www.bdc-bike.pl

Bartek