Robert Gesink odnosząc zwycięstwo w Giro dell’Emilia pokazał, że podjął właściwą decyzję odpuszczając start w mistrzostw świata w Australii, a zarazem skupił się nad górzystymi klasykami w końcówce sezonu. Zawodnik Rabobanku wygrał włoski wyścig drugi rok z rzędu, a było to jego trzecie zwycięstwo w sezonie.

“Po raz pierwszy w mojej karierze, startowałem w tak wielkim wyścigu z numerem jeden na plecach,” powiedział na stronie internetowej Rabobanku. “Muszę przyznać, że dawało mi to specyficznie przyjemne uczucie. To sprawia, że było to bardzo ładne zwycięstwo, które nie zdarza się często. ”

„Podjęcie decyzji o odpuszczeniu startu w mistrzostwach świata to nie była przyjemna sprawa,” przyznaje młody kolarz. “Jest tylko jeden wyścig w roku, w którym można startować w barwach swojego kraju. Jednak podjąłem świadomą decyzję, nastawiając się na klasyki. To bardzo dobrze jeśli od razu udaje mi się wygrać. Jest to znakomite odzwierciedlenie tego, że wybór był słuszny i daje mi to dużo satysfakcji.

Do końca kalendarza pozostały już tylko dwa wyścigi, niedzielne GP Beghelli oraz Giro di Lombardia w przyszłą sobotę. Kogo Gesink uważa za faworytów tych imprez? “Philippe Gilbert jest na pewno silnym faworytem. Ale widziałem również że Jakob Fuglsang jest w wysokiej formie. Ten kolarz dobrze jeździ taktycznie.”

Dyrektor sportowy Rabobanku, Franz Maassen był dumny z  24-letniego Holendra. “Z numerem jeden na plecach jest bardzo trudno wygrać w jakimkolwiek wyścigu,” powiedział dla holenderskiego dziennika De Telegraaf. “Jest to jedno z najważniejszych osiągnięć Roberta. Oczywiście od dawna jest w światowej czołówce, ale teraz Gesink dołączył do tak wielkich nazwisk jak Fausto Coppi czy Gino Bartali, którzy wygrywali Emilię dwa razy z rzędu, i jest on teraz pierwszym kolarzem z poza Włoch który dokonał tej sztuki.”