Pierwszy w Polsce amatorski szosowy wyścig etapowy zbliża się wielkimi krokami. Beskidy ROAD Trophy to inicjatywa, która wypłynęła z serca Beskidu Śląskiego, znanej w kolarskim świecie Istebnej, gdzie od 4 lat gromadzą się na wiosnę prawdziwi górale, aby wystartować w najtrudniejszym wyścigu MTB w regionie: Beskidy MTB Trophy. Przyszedł czas na szosę.

Na starcie pojawią się amatorzy, ale nie zabraknie najlepszych polskich zawodowców: Sylwester Szmyd, Jacek Morajko, Marek Rutkiewicz, Mariusz Witecki, Tomasz Marczyński czy Łukasz Bodnar.

ROAD próbuje swoim charakterem nawiązać do kultowego MTB Trophy, jednak pierwsza edycja dla zachęty nie jest aż tak wyśrubowana pod względem trudności. To raczej rozwinięcie pierwszego w Beskidach szosowego maratonu rowerowego PĘTLA BESKIDZKA rozgrywanego już od czterech lat na trasach Beskidu Śląskiego, Żywieckiego, Małego i całego pogranicza polsko-czesko-słowackiego. 3 dni w Beskidach, 3 trasy w 3 krajach zapewnią pełniejszą eksplorację i głębsze doznania, gwarantowane fantastyczną jakością dróg, wyjątkowymi krajobrazami i jedynym w swoim rodzaju klimatem imprezy.

Trasy pierwszej edycji ROAD Trophy są umiarkowanej długości (łącznie niespełna 290 km w 3 dni) jednak należą do wyjątkowo atrakcyjnych krajobrazowo. Klasyczna 90-cio km PĘTLA BESKIDZKA to pokonanie słynnych gór i przełęczy znanych z jednodniowego maratonu: Ochodzitej, Salmopolu, Kubalonki i … ponownie Ochodzitej, gdzie umieszczamy metę każdego z etapów. Nogi już same rwą się do pracy. Nie ma na tej trasie złych nawierzchni, bo doczekaliśmy się pięknego asfaltu na Kubalonce i Salmopolu.

Etap środkowy to zupełna nowość dla szosowców. Na terenie Słowacji od niedawna znajduje się nowo wybudowana droga łącząca Orawę z Krasno nad Kysuczą. Serpentyny Kubalonki i Salmopolu przy tym to tylko namiastka. Jazda w proponowanym na Beskidy ROAD Trophy kierunku to 10 km zjazd z przełęczy 900 m n.p.m. z widokami na Małą i Wielką Fatrę po takiej drodze, że gdyby nie szelki to majtki spadają w dół z wrażenia! Niesamowite doznania na łagodnych łukach drogi pnącej się jak alpejska serpentyna. Etap najdłuższy, ale najszybszy i najmniej wyśrubowany pod względem technicznym.

Zakończenie wyścigu to krótka, ale niełatwa technicznie pętla wokół Trójstyku. Krótki i treściwy, aby ROAD Trophy na długo zostało zapamiętane w nogach i głowie. Nie odsłaniamy jeszcze wszystkich kart, bo etap 3 będzie swoista niespodzianką, ale już teraz zapowiadamy, że nie głupio będzie zaopatrzyć się w “górskie” kasety, bo niektóre nachylenia dochodzą do 27% nachylenia! Znów kończymy tradycyjnie na Ochodzitej, gdzie w sumie w trakcie całego wyścigu pojawimy się do znudzenia aż 5 razy!

10 lipca 2010 odbyła się na analogicznych trasach PĘTLA BESKIDZKA. Uczestnicy PĘTLI zdefiniowali jednym głosem, że 4 edycja maratonu to najtrafniejsze do tej pory trasy mini i mega w historii. Świadomie dystans giga stanowił 2-krtone pokonanie dystansu mini, aby to co najsmaczniejsze pozostawić zaawansowanym szosowcom na Beskidy ROAD Trophy.