Jens Voigt, Marco Pinotti, Daniele Bennati, Alessandro Petacchi, Alberto Contador, Siergiej Iwanow czy Aleksander Winokurow, to kolarze, których zna każdy kibic tego sportu. Mało kto jednak wie, że te „wielkie” nazwiska, jedne ze swoich pierwszych sukcesów odnosiły na Tour de Pologne.

Aleksander Winokurow mając 23 lata wystartował w Tour de Pologne i pokazał się z dobrej strony. Był to rok 1997, kiedy Kazach otrzymał szansę podpisania zawodowego kontraktu z francuskim Casino “C’est votre equipe”,  musiał jednak udowodnić swoją wartość jako stażysta. Udało mu się to fenomenalnie, gdyż był nieocenionym gregario dla lidera swojej ekipy Szwajcara Rolfa Jarmanna, który zwyciężył w całym wyścigu, pokonując o 25 sekund Zenona Jaskułę. „Wino” w klasyfikacji generalnej uplasował się tuż za podium.

Rok później Winokurow już jako etatowy zawodnik Casino – Geant ponownie pojawił się w Polsce i znów z bardzo dobrą formą. Kazach wygrał etap z Bielsko-Białej do Zakopanego, a w klasyfikacji generalnej zajął ósme miejsce.

W kolejnych latach kariera urodzonego w Pietropawłowsku Kazacha nabrała rozpędu. Do jego największych sukcesów ostatniej dekady można zaliczyć wicemistrzostwo olimpijskie w Sydney (2000), zwycięstwa w Paryż-Nicea (2002, 2003), triumf w Amstel Gold Race (2003), zwycięstwo w Tour de Suisse (2003), trzecie miejsce w Tour de France (2003), brązowy medal mistrzostw świata w jeździe indywidualnej na czas (2004), triumf w Liege-Bastogne-Liege (2005),  zwycięstwo w Vuelta a Espana (2006) i brązowy medal mistrzostw świata w jeździe indywidualnej na czas (2006).

W tym sezonie Winokurow wygrał Giro del Trentino, Liege-Bastogne-Liege, zajął szóste miejsce w Giro d’Italia, a obecnie bierze udział w Tour de France.

Siergiej Iwanow to obecnie 35-letni zawodnik Katiuszy. Rosjanin był aż ośmiokrotnie mistrzem swojego kraju, a jego pierwsze duże zwycięstwo miało miejsce właśnie w Tour de Pologne. W 1998 roku, mając 23 lata, przyjechał do naszego kraju w barwach TVM – Farm Frites i w fenomenalnym stylu wygrał piąty etap Tour de Pologne z Wisły do Cieszyna i założył żółtą koszulkę lidera. Na kolejnych dwóch etapach dzielnie jej bronił, a ostateczny cios zadał rywalom podczas 30-kilometrowej jazdy indywidualnej na czas ze startem i metą w Wieliczce, gdzie okazał się bezkonkurencyjny.

Iwanow powrócił na polskie szosy w 2000 roku, a rywale ponownie drżeli na jego widok. Rosjanin przegapił atak Piotra Wadeckiego, Roberta Radosza i Piotra Przydziała już na pierwszym etapie i potem zażarcie próbował odrabiać straty. Wygrał po solowym ataku królewski, szósty etap ze Szklarskiej Poręby do Karpacza, a następnie „czasówkę” z Piechowic do Karpacza. Pomimo tych dwóch triumfów, nie udało mu się wygrać całego wyścigu i ostatecznie skończył go na trzecim stopniu podium. Rok później osiągnął jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze, wygrywając etap Tour de France.

Jego kariera nie potoczyła się tak jakby tego chciał, ale Iwanow ostatnie lata może ponownie zaliczyć do tych „tłustych”. W 2008 roku wygrał ponownie mistrzostwo Rosji, był najlepszy w Tour de Wallonie oraz trzeci w Ronde van Belgie. Reprezentował swój kraj na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. W ubiegłym roku, już jako zawodnik Katiuszy, wygrał Amstel Gold Race oraz był piąty w Liege-Bastogne-Liege. Po raz drugi w karierze wygrał etap Tour de France oraz tradycyjnie już, został najlepszym kolarzem w kraju.

Obecnie Iwanow stoi przed kolejną szansą na etapowy triumf w Tour de France, startując po raz piąty w „Wielkiej Pętli”.

Po przedstawieniu dwóch zawodników ze wschodu, czas przyjrzeć się sprinterom. W Tour de Pologne, z obecnych sław peletonu wygrywali w przeszłości m.in. Alessandro Petacchi oraz Daniele Bennati.

Petacchi wziął udział w naszym narodowym wyścigu w 2001 roku. Jako wschodząca gwiazda włoskiego sprintu, ale wciąż w cieniu „wielkiego” Mario Cipolliniego, wygrał najdłuższy, bo aż 256-kilometrowy etap ze Stargardu Szczecińskiego do Zielonej Góry. Co ciekawe, nie wygrał go po finiszu, ale po samotnym ataku, dojeżdżając na metę 15 sekund przed główną grupą.

Petacchi szybko „wyrósł” na najlepszego sprintera ostatnich lat. Na koncie ma aż 21 zwycięstw w Giro d’Italia, 19 w Vuelta a Espana oraz 8 w Tour de France, z czego dwa w tegorocznej edycji.

Jednym z nielicznych Włochów, którzy próbowali walczyć z Petacchim jak równy z równym, był Daniele Benatti. Również on, jedne z pierwszych zwycięstw w zawodowym peletonie odnosił w Tour de Pologne. W 2003 roku jako zaledwie 22-latek wygrał etap z Ostródy do Bydgoszczy i podobnie jak to było w przypadku Petacchiego, nie po finiszu, ale po ataku czwórki kolarzy, których ograł w sprinterskim pojedynku.

Po nieudanym sezonie 2004, wrócił do wygrywania w 2005 roku, kiedy ponownie stanął na starcie w Tour de Pologne. W trykocie Lampre – Caffita wygrał drugi etap z Tczewa do Olsztyna, a następnie czwarty etap z Inowrocławia do Leszna. Włoch wyraźnie polubił starty w polskim wyścigu, gdyż pojawił się również w sezonie 2006 i znów wygrywał. Ponownie był najszybszy na drugim i czwartym odcinku, triumfując w Elblągu i Poznaniu. Właśnie po czwartym etapie z metą w stolicy Wielkopolski założył koszulkę lidera.

Świetny występ w Polsce był prologiem do jego najlepszego sezonu, który miał miejsce w 2007 roku. Bennati wygrał wtedy dwa etapy w Tour de France oraz trzy we Vuelta a Espana. Rok później pojawił się na Giro d’Italia, gdzie ponownie był klasą samą w sobie, wygrywając również trzy etapy. Po trzech latach rozbratu z Tour de Pologne, włoski sprinter ponownie pojawi się w Polsce, tym razem już jako kolarz Liquigas-Doimo.

Pisząc o najlepszych kolarzach na świecie, którzy wygrywali również w Tour de Pologne, nie sposób nie wspomnieć o Hiszpanie Alberto Contadorze. Zdecydowanie najlepszy góral ostatnich lat, zwycięzca trzech „Wielkich Tourów” – Giro d’Italia (2008), Vuelta a Espana (2008) i Tour de France (2007, 2009), wygrywał również w Polsce.

Jako 20-letni młokos, w swoim debiutanckim sezonie w gronie zawodowców, odniósł swój pierwszy triumf właśnie na trasie Tour de Pologne. Contador był najszybszy podczas jazdy indywidualnej na czas z Jeleniej Góry do Karpacza.

Patrząc na zwycięzców etapowych Tour de Pologne, trzeba wspomnieć o jeszcze dwóch nazwiskach. Marco Pinotti, jako mało znany 24-latek, który wyróżniał się predyspozycjami do jazdy indywidualnej na czas, wygrał po solowym ataku piąty etap ze Szczwana Zdroju do Wałbrzycha. Był to rok 2000. Musiało minąć 8 lat, aby Pinotti przypomniał o sobie całemu światu. Właśnie w sezonie 2008, gdy przeszedł do Team Columbia, wyrósł na jednego z najlepszych kolarzy w obecnym peletonie.

Wygrał etap na Giro d’Italia oraz został mistrzem kraju w jeździe indywidualnej na czas. W ubiegłym roku powtórzył te osiągnięcia, otarł się również o podium mistrzostw świata na czas, które odbywały się w Mendrisio. W obecnym sezonie, choć nie udało mu się po raz trzeci z rzędu wygrać etapu na Giro, to zakończył wyścig na bardzo wysokim dziewiątym miejscu w klasyfikacji generalnej. Nadal trwa jednak jego passa w wygrywaniu „cza sówek” w mistrzostwach Włoch.

Na sam koniec, jedna z ikon Tour de Pologne – Niemiec Jens Voigt. Już w 1999 roku stanął on po raz pierwszy na podium, zajmując trzecie miejsce za Tomaszem Brożyną i Cezarym Zamaną. Dwa lata później wrócił by wygrać, ale tym razem lepszy okazał się Czech Ondrej Sosenka. Voigt nie wyjechał jednak z Polski z pustymi rękoma, gdyż wygrał etap z Piechowic do Karpacza. W 2002 i 2003 ponownie stanął na starcie Tour de Pologne, ale bez sukcesów.

Po roku przerwy Niemiec znów zawitał w Polsce, jednak 25. miejsce to nie było to na co liczył. Gdy w 2006 ponownie nie udało mu się nawiązać walki z najlepszymi, mało kto spodziewał się, że Voigt jest jeszcze w stanie zapisać się w kartach historii naszego narodowego touru.

Rok 2007 był pierwszym sygnałem, że Niemiec nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Dobra jazda i 12. miejsce w „generalce”, były zwiastunem, do kolejnej próby. W barwach Team CSC – Saxo Bank, Voigt rozpoczął Tour de Pologne 2008 w mocnym stylu, wygrywając wraz z zespołem jazdę drużynową na czas. Ostateczny cios zadał jednak 5 dni później, podczas bardzo zimnego etapu z Krynicy Zdrój do Zakopanego, gdzie wpadł samotnie na  metę, założył koszulkę lidera, której nie oddał już do końca wyścigu. Było to wspaniałe ukoronowanie wieloletnich startów Jensa Voigta w wyścigu organizowanym przez Czesława Langa.

Czy także i w tym roku Tour de Pologne otworzy przed kolejnym utalentowanym młodzieńcem drogę ku sławie? Jesteśmy przekonani, że tak!

(Biuro Prasowe LangTeam)