Alberto Contador i Alejandro Valverde dojechali już do Belgii, gdzie mają wziąć udział w jutrzejszym wyścigu Walońska Strzała.

Pierwszy z nich by dotrzeć na miejsce musiał praktycznie od razu, po zwycięstwie w niedzielnym Vuelta a Castilla y Leon, wsiąść w samochód i ruszyć do Liege. Szczęśliwie udało mu się dotrzeć na miejsce. Kolarzowi Astany towarzyszyli w podróży klubowi koledzy: Oscar Pereiro, Josep Jufre, Benjamin Noval i Gorazd Stangelj. Zawodnicy kazaskiej drużyny mieli złapać w Pau szybki pociąg do Paryża, ale Contador i Noval zdecydowali się odbyć całą podróż samochodem, którym kierował brat Albert, Fran. Całej trójce udało się przejechać Pireneje jeszcze w niedzielę wieczorem. Noc spędzili w Poitiers. Z samego rana ruszyli w dalszą podróż. Do Liege dotarli w poniedziałkowe popołudnie. Pereiro, Jufre i Stangelj złapali pociąg do Paryża, tak jak ustalono, w poniedziałek wieczorem. Resztę podróży mieli pokonać samochodem drużynowym.

„Tu była trudna podróż, ale pokonaliśmy ją stosunkowo szybko i wygodnie”, mówił dziś Contador. „Myślę, że decyzja o rezygnacji z pociągu była trafna, bo był on zatłoczony, co nigdy nie sprzyja komfortowi jazdy, którego potrzebowaliśmy by być w formie na wyścig”, dodał Hiszpan.

Jak wiadomo, Contador jest tytanem pracy, więc nie zwlekając, jeszcze w dniu przyjazdu udał się na 30-kilometrową przejażdżkę, towarzyszyło mu kilku miejscowych kolarzy. Noval z kolei wybrał się na rolki. Zespół Astany dziś zapoznał się z trasą Flèche Wallonne.

Z kolei Alejandro Valverde to jeden z ostatnich, którzy dotarli do Liege. Hiszpan zdecydował się na podróż swoim prywatnym samochodem. Valverde zdecydował się na taki środek transportu ze względu na zamknięcie większości europejskich lotnisk po erupcji wulkanu na Islandii. „Przez wulkan nie mogłem pojechać w Amstel, tym razem nie dałem się zaskoczyć warunkom panującym na lotniskach”, powiedział Hiszpan. W podróży samochodem z Murcji towarzyszył mu kolega z zespołu, Luis Leon Sanchez, a w Barcelonie dosiadł się Luis Pasamontes. Hiszpannie jechali przez całą noc i do Liege przybyli już około siódmej rano w poniedziałek. Cała trójka szybko zjadła śniadanie i udali się do swoich sypialni, odespać męczącą podróż. „Jechało się cieżko, ale cóż poradzić –  nie było innego wyjścia. Myślę, że do odpowiednio wypoczniemy, by jak najlepiej wystąpić w środę w Walońskiej Strzale i w niedzielę w Liege-Bastogne-Liège”, powiedział Valverde.

Alejandro Valverde ciągle oczekuje decyzji Trybunału Arbitrażowego w sprawie ewentualnego użycia przez kolarza niedozwolonych środków. Organizatorzy Flèche Wallonne i Liege-Bastogne-Liège zapowiedzieli, że pozwolą Hiszpanowi wziąć udział w obu tych wyścigach.

Większość zawodników zgłoszonych na środowy wyścig już przybyło na miejsce. Niestety zawodnicy, którzy brali udział w Tour of Turkey, wciąż mają problemy by wrócić do domów.

Galopente