Hiszpańskie media donoszą, że prawnicy Valverde próbowali powiązać worek z krwią „18 Valve. Piti”, łączony z ich klientem, z innym kolarzem obecnym w zawodowym peletonie. Obaj kolarze mieli być kolegami z drużyny Kelme-Costa Blanca w 2002 roku.

„Alejandro Valverde nigdy nie oskarżył żadnego kolarza z peletonu. W związku z tym, to co zostało napisane jest całkowitą nieprawdą” – głosi oświadczenie wydane w niedzielę przez pełnomocników Hiszpana. Czytamy w nim dalej: „Prawnicy Pana Valverde ograniczyli się jedynie do obrony interesów ich klienta i nigdy nie oskarżali innych kolarzy, jak zostało wspomniane w hiszpańskiej prasie”.

Oświadczenie przyznaje, że świadek wezwany na przesłuchanie Sportowego Sądu Apelacyjnego stwierdził, że torba z oznaczeniem „18” mogła być przypisana innemu kolarzowi. Świadek ten jednak nie wskazał na konkretnego zawodnika.

„Świadek wezwany na przesłuchanie, które miało miejsce przed Sportowym Sądem Apelacyjnym, poinformował że wśród archiwów Operacji Puerto była teczka z numerem „18”, która mogła należeć do innego kolarza niż Pan Valverde”

Zeszłotygodniowa decyzja Sądu o podtrzymaniu dyskwalifikacji wydanej przez Włoski Komitet Olimpijski oznacza, że Valverde nadal nie będzie się mógł ścigać we Włoszech aż do maja 2011 roku. Co gorsza dla Hiszpana, UCI już zapowiedziała działania prowadzące do zwiększenia zasięgu dyskwalifikacji na cały świat. Valverde obiecał, że zrobi co może, aby dowieść swojej niewinności. – Będę walczył i zrobię wszystko, co w mojej mocy – powiedział Hiszpan.

Po otrzymaniu nagrody sportowca roku 2009 w Murcii, swoim rodzinnym regionie, Valverde wypowiedział się o swojej sytuacji. – Po rozmowie z Euzebio Unzué [szefem ekipy Caisse d’Epargne] planuję normalnie trenować. Nie zamierzamy się poddać, chociaż trudno jest żyć z tym wszystkim – powiedział Hiszpan, który w przyszłym miesiącu skończy 30 lat.

– Być może, że będę zmuszony przestać się ścigać na jakiś czas, ale kiedy wrócę, mam zamiar wygrywać tak samo, jak to robiłem do tej pory. Jestem młody i wciąż wiele przede mną – skwitował drugi kolarz tegorocznego wyścigu Paryż-Nicea. Valverde przyznał, że przyzwyczaił się do życia z ciągnącą się sprawą Operacji Puerto, przesłuchaniami i apelacjami do CAS. – Żyję z tym już parę lat, ale mimo wszystko czasem ta sprawa obniża moje morale. To tak jakby człowiek każdego dnia dźwigał 30 kilogramowy kamień na plecach. Uważam się za kozła ofiarnego, ponieważ w ostatnich latach przeszedłem znacznie więcej kontroli niż zwykle, a mimo to nie przestałem jeździć – zakończył Hiszpan.

Rud