TDQL09_Stage09_22Kazach Andriej Mizurow z grupy Tabriz Petrochemical wygrał 8. edycję kolarskiego wyścigu rozgrywanego w Tybecie – Tour of Qinghai Lake. Żółtą koszulkę założył już po prologu i nie oddał jej do ostatniego etapu. Słabo zaprezentowali się Polacy – najlepszy z nich, Paweł Cieślik, sklasyfikowany został na 20. pozycji.

Ostatni etap, 99-kilometrową jazdę po rundach ulicami Xiningu, liczącej ponad trzy miliony mieszkańców stolicy prowincji Qinghai, wygrał Holender Tom Veelers z grupy Skil-Shimano.

Na metę przyjechał peleton, więc w klasyfikacji generalnej nie nastąpiły prawie żadne zmiany. Mizurow pewnie dowiózł żółtą koszulkę do mety. Zwycięzcami klasyfikacji drużynowej zostali bezkonkurencyjni w Chinach Irańczycy, wspierani przez Mizurowa – grupa Tabriz Petrochemical. Najlepszym „góralem” okazał się Irańczyk Khader Mizbani (Tabriz Petrochemical), klasyfikację punktową wygrał Chorwat Radoslav Rogina (Loborika).
Niestety, słabo na tym wyścigu zaprezentowali się Polacy. Najwyżej sklasyfikowanym naszym reprezentantem był Paweł Cieślik, który zajął 20. pozycję. Na 30. miejscu wyścig ukończył Mateusz Mróz, na 32. Adrian Honkisz, 74. był Wojciech Dybel, a 92. Łukasz Osiecki. Na siódmym etapie wycofali się pozostali reprezentanci Polski – kapitan drużyny, Mariusz Witecki i Piotr Osiński. W tym samym dniu na metę nie przyjechał ósmy nasz rodak startujący w tym wyścigu Adam Wadecki z grupy Team Utensilnord. W klasyfikacji generalnej drużyn Polska zajęła szóstą pozycję.

Nasza reprezentacja złożona głównie z zawodników grupy Mróz Action Uniqa, spisała się gorzej niż w latach poprzednich. Niestety, był to najsłabszy występ Polaków w historii tego wyścigu. Nasi zawodnicy mieli na trasie trudne momenty, walczyli z problemami żołądkowymi, uczestniczyli w kraksach. Przyznać jednak trzeba, że kolarzom, którzy nie tworzyli najsilniejszej rzecz jasna reprezentacji, nie można odmówić ambicji. Tour of Qinghai Lake należy do naprawdę wymagających wyścigów, z ciężkimi podjazdami na wysokości prawie 4000 metrów nad poziomem morza. W tych warunkach dla niektórych naszych zawodników, jak choćby młodego, 19-letniego Łukasza Osieckiego, ukończenie tego wyścigu to spory sukces. Dla niego i dla pozostałych (ze startujących w tym roku tylko Mariusz Witecki uczestniczył wcześniej w tym największym azjatyckim wyścigu) to kolejne, nowe doświadczenie, które zapewne zaprocentuje w przyszłości.

Źródło: onet.pl

Foto: tdql.cn