Bartosz Huzarski MPBartosz Huzarski podsumowuje Mistrzostwa Polski oraz zapowiada walkę na trasie Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków.

“Po powrocie z Zieleńca a przed wyjazdem na MP (w domu byłem godzinę) moja żonka robiąc mi kawę zapytała mimochodem:
– „to teraz jak wrócisz w niedzielę to ile będziesz w domu?”
– „dwa dni” odpowiedziałem choć nie do końca szczerze bo raptem półtorej
Mistrzostwa Polski przeszły już do historii a teraz trzeba się skupić na kolejnej części sezonu, powoli zaczynają się moje przygotowania do tegorocznej edycji Tour de Pologne. Dzisiaj jadę już do pierwszego hotelu przed rozpoczynającym się jutro wyścigiem Solidarności i Olimpijczyków, szybko trzeba zmienić kolejne dni w systemie ADAMS, umyć rower i dopakować walizkę której już praktycznie nie rozpakowuję.

Popularna Solidarka rozpoczyna się jutro mocnym uderzeniem, czyli dwoma etapami jednego dnia, poprawka na następny dzień etapem o długości ponad 220 km. W tym roku obsada wyścigu bardzo dobra więc zapowiada się ciekawe ściganie. Trasa też wygląda ciekawie do tego przyjedzie dużo zagranicznych ekip co na pewno podniesie poziom sportowy wyścigu. My jedziemy w siedmiu: Grabovskyy, Grivko, Kostiuk, Kvachuk, Abakoumov, Gatto i ja. Skład dobry choć będziemy osłabieni brakiem jednego zawodnika (Kondruta) którego problemy osobiste zatrzymały na dłużej na Ukrainie. Na pewno jedziemy na Solidarność, żeby ten wyścig wygrać, na kogo będziemy jechać jeszcze nie wiem, pewnie dzisiaj wieczorem usiądziemy razem i poczynimy jakieś ustalenia. Oby tylko pogoda była dobra bo zapowiedzi są lekko niepokojące ale biorąc pod uwagę sprawdzalność prognoz pogody nie wiadomo co myśleć, na pewno z niepokojem wszyscy będziemy jutro spoglądać w niebo.

A wczoraj dotarła do nas ciekawa wiadomość, Marcin Sapa pojedzie w Tour de France, super, naprawdę fajnie, że dali mu szansę na takim wyścigu, to wielkie wyróżnienie dla kolarza gdy w pierwszym roku swojego bytowania w peletonie ProTour jedzie jeden z wielkich tourów. Marcin na MP pokazał, że jest silny, a że jest do tego jeszcze bardzo ambitny i wie o co walczy możemy być pewni, że pokaże się z bardzo dobrej strony i choć jako jedyny będzie reprezentował Polskę w tegorocznej edycji wielkiej pętli na pewno pojedzie dobrze. POWODZENIA !!!”

A tak Bartosz Huzarski podsumowuje Mistrzostwa Polski:

Niedziela, godzina 11, Borek Wlkp. Na starcie nieco ponad 60 zawodników i przydługawy (nie tylko moim zdaniem) dystans 257 km. Sam nie wiem co napisać, wyścig jaki był każdy widział i nie chcę zbyt wiele komentować, ale gdyby nie znalazło się kilku chętnych do pogoni pewnie nikt by się nie zebrał a wtedy nie lada orzech do zgryzienia miałby organizator i sędziowie. Nawet w peletonie zastanawialiśmy się co to będzie jak ucieczka będzie miała nadrobione okrążenie?. O wielkim szczęściu może tu mówić ekipa CCC która mając w odjeździe teoretycznie najsłabszego, patrząc po ostatnich wyścigach zawodnika walczącego o zwycięstwo, za gonienie wzięła się na ostatnich czterech kilometrach wyścigu. W takim układzie przy rozprowadzeniu kolarzy CCC nie było innego scenariusza jak wygrana Krzyśka który w polskim peletonie konkurencji praktycznie nie ma.

Moje podejście do wyścigu. Otóż totalnie na luzie i bez żadnej presji przy takiej trasie która wcale nie należała do ciężkich żaden odjazd w którym znalazłbym się ja, Saper, Maciek Bodnar, Paterski, Marczyński czy Gołaś nie pojechałby za daleko. Więc nie miałem najmniejszego zamiaru gonić ucieczki, ja rozliczony jestem, medal z czasówki mam a wspólny to, jak mówiłem wcześniej loteria. Nie byłem przygotowany na walkę na takim dystansie a tym bardziej na mozolną prawie dwustu kilometrową pogoń za ucieczką, bo przy liczebności innych zespołów trzeba by się wykazać niesamowitą siłą, żeby jeszcze móc skutecznie atakować i to bez pomocy kogokolwiek.

Przemyślenia dla odpowiedzialnych za podobną sytuację:
– połączyć wyścig elita + orlik (na pewno będzie lepsze ściganie bo orlicy to jeszcze są ambitni przy czym orlicy biorą medale w elicie)
– skrócić dystans do 180 – 220 km, myślę, że naprawdę PzKol nie musi się szczycić w europie najdłuższym wyścigiem o tytuł mistrzowski (a przy dystansie około 200 km na pewno będzie ciekawie od startu do mety i nikt nie będzie przeliczał, że lepiej jechać od startu w kołach bo do mety jeszcze 250 km)
– wynaleźć naprawdę ciekawą trasę, może wróci Ustroń a może nawet Złotoryja której zarzucano, że
jest płaska choć wcale lekka nie była gdyż wprowadziła niezłą selekcję w peletonie.”

Źródło: www.huzarski.pl