Wygodny, dość szybki, a przede wszystkim tani – brzmi jak idealny rower? Decathlon udowadnia, że jakość nie musi od razu kosztować wielkich pieniędzy…

Najwyższy model na aluminiowej ramie dostępny w Decathlonie miałem okazję obejrzeć już w lutym, podczas press camp w Cambrils, ale tym razem rower przyjechał bezpośrednio do mnie, co pozwoliło na nieco dokładniejsze spojrzenie na Ultra 920 AF. Decathlon tworząc linię Ultra udowodnił, że odpowiednio tanie i dobre rowery mogą zainteresować klientów z najróżniejszymi wymaganiami. Francuzi stworzyli bardzo prosty podział – chcesz się ścigać? Ultra CF. Chcesz spokojnie pokonywać długie dystanse? Ultra AF.

920 AF jest więc najdroższą aluminiową szosą w ofercie francuskiego sklepu. Za 5299zł otrzymujemy aluminiową ramę i karbonowy widelec, koła Mavic Cosmic Elite, pełny osprzęt Shimano Ultegra R8000, kokpit B’Twin oraz siodło fi’zi:k Antares. Rower waży 8.45kg bez pedałów, co przy zastosowanym materiale jest całkiem dobrym wynikiem.

Jak wspomniałem dwa miesiące temu linia Ultra AF ma geometrię „gdzieś pomiędzy endurance, a wyścigową”, więc nie ma problemu z komfortowym pokonywaniem wielu kilometrów. 920 ze swojego zadania wywiązuje się idealnie – rury są poprowadzone tak, by pozycja była dość wyprostowana, ale też nie przesadnie, żeby nie zaburzyć szosowego charakteru roweru. Aluminium nie słynie też z najlepszych właściwości tłumienia wibracji, a tutaj nierówności są trochę wyciszane. Przy pierwszej jeździe pojawia się nawet wrażenie miękkości, które jednak mija po przyzwyczajeniu do nietypowej ramy z kanciastymi rurami.

Nieco wyścigowych właściwości dodają koła – Mavic Cosmic Elite są ciężkie (1770g komplet), ale stożek 30mm troszeczkę wpływa na aerodynamikę, a jednocześnie na tyle wzmacnia obręcze, że są one „bomboodporne”. Dużą wadą są z kolei opony Mavic Yksion – wrażenia z jazdy były nieco lepsze niż w zeszłym roku, ale wciąż jest to pierwszy kandydat do zmiany po ewentualnym zakupie.

O Shimano Ultegra R8000 ciężko powiedzieć coś złego. Przerzutki działają błyskawicznie (chociaż z wyczuwalnym oporem z powodu sztywniejszych sprężyn), a hamulce (przedni typu direct mount) współpracują z nami zgodnie z oczekiwaniami. Nowe klamkomanetki, które zyskały znaną z Dura-Ace fakturę, są bardzo wygodne i lepiej układają się w mniejszych dłoniach. Kolejny plus do komfortu w Ultra 920 AF. I plus dla Decathlonu za konsekwentne wstawianie korb 52/36.

Z myślą o komforcie B’Twin tworzył też kokpit – kierownica o szerokości 420mm ma (cytat) „anatomiczny kształt dla większego komfortu”. Cokolwiek to znaczy, w praktyce wygląda tak, że oparcie jest nieco szersze, a baranek jest minimalnie wygięty do tyłu. Nie do końca przypadło mi to do gustu, ale (jak zwykle) – wygoda jest subiektywna. Siodło – fi’zi:k Antares – jest bardzo twarde i nie każdemu może pasować. Należy jednak pamiętać, że sztywność w przypadku siodełek daje nam większą stabilność, co przekłada się na komfort i zdrowie.

Efektem ciągłego stawiania na komfort jest oczywiście zupełny brak możliwości wyścigowych Ultra 920 AF. Nie oznacza to, że nasza moc gdzieś ucieka, a rower odmawia przyspieszania, ale tę miękkość czuć – „stety czy niestety”. Na podjazdach nie przyspieszamy tak dobrze jak na karbonowych „ścigaczach”, a na zjazdach jest wygodnie, ale nie szybko. Jednym z testów przeprowadzanych na rowerach jest pokonanie łuku na jednym ze zjazdów w Karkonoszach – najszybsze rowery bez problemu na wyjściu osiągają 52-53km/h, a na 920 AF nie mogłem przekroczyć 49km/h. Zgodnie z filozofią Decathlonu jeśli chcemy czasami spróbować swoich sił w pojedynkach z innymi kolarzami, to lepiej dopłacić kilkaset złotych i wziąć już coś z karbonowej linii Ultra CF.

Odkładając na bok wyścigowe aspiracje łatwo się przekonać, że Ultra 920 AF ma zapewniać komfort i wywiązuje się ze swojej roboty idealnie. W tej półce cenowej szosa z Decathlonu nie ma większej konkurencji – ciężko znaleźć rywala, który również da pełną grupę Ultegra R8000 i Mavic Cosmic Elite. Dla osób szukających wygodnego roweru – brać!