Fot. Abu Dhabi

Okazuje się, że największym przeciwnikiem sprinterów podczas finiszu na zakończenie pierwszego etapu wyścigu Abu Dhabi Tour był czołowy wiatr. Najlepiej poradził sobie z nim Alexander Kristoff (UAE Team Emirates), który wraz z rywalami, którzy zajęli drugie i trzecie miejsce podsumował rywalizację. 

Alexander Kristoff (zwycięzca etapu, UAE Team Emirates):

Miałem trochę szczęścia, ponieważ mimo że straciłem koło kolegi, zdołałem przy przednim wietrze jako pierwszy przekroczyć linię mety. To wspaniałe zwycięstwo dla mnie oraz dla drużyny, ponieważ zostało odniesione na ojczystej ziemi. W ten sposób mocno zaznaczyliśmy swoją obecność w wyścigu i jest to znakomite uczucie. Jestem bardzo dumny z tej wygranej, która jest moją drugą w bieżącym sezonie. Dziękuję wszystkim moim kolegom z drużyny i kolegom z obsługi za pomoc w odniesieniu tego sukcesu – wspaniale jest właśnie w taki sposób zaczynać pobyt w nowej drużynie, a fakt, że odnieśliśmy triumf w Zayed sprawia, że jest on jeszcze bardziej wartościowy.

Andrea Guardini (drugie miejsce na etapie, Bardiani-CSF): 

Możemy być bardzo zadowoleni. Zająć drugie miejsce za Kristoffem i zostawić najlepszych sprinterów na świecie to świetny wynik. Wyścig w Kolumbii, który był moim pierwszym startem w sezonie 2018 wskazał, że znajduję się w dobrej formie i dziś otrzymałem tego potwierdzenie. Cieszę się także z atmosfery, jaka panuje w nowej dla mnie drużynie – dzisiejsze rozprowadzenie było niemal perfekcyjne. Znałem końcówkę i wiedziałem, że może wiać czołowy wiatr. Do ostatnich dwustu metrów byliśmy ustawieni za pociągami innych drużyn, a później znalazłem sobie dobre miejsce do sprintu, również dzięki odpowiedniemu zachowaniu Ewana. Kolejne dwie szanse mam nadzieję wykorzystać najlepiej, jak się da.

Caleb Ewan (trzecie miejsce na etapie, Mitchelton-Scott):

To był bezstresowy dzień, nie wiało zbyt mocno, a od piątego kilometra przed metą tempo w peletonie znacznie wzrosło. Wraz ze wszystkimi kolegami wjechałem na ostatni kilometr, a potem to już była tylko walka z wiatrem w twarz.

Myślę, że rozpocząłem swój sprint za wcześnie. Powinienem zacząć przyspieszać nieco z tyłu, albo pozwolić, aby ktoś inny rozpoczął finisz przede mną. Nie chciałem jednak ryzykować utraty prędkości, więc zrobiłem, jak zrobiłem. Atmosfera jest dobra, koledzy wykonali świetną pracę, a ja czuję się silny, więc są to dobre prognostyki na kolejne dni.