© A.S.O. / Pauline Ballet

Jeszcze do niedawna uważany za niezdolnego do odnoszenia poważniejszych sukcesów, Greg Van Avermaet powróci na bruki północy jako król zeszłorocznej kampanii klasyków. 32-letni Belg mierzyć się będzie nie tylko z typową dla roli faworyta presją, ale dyskomfortem związanym z niepewną przyszłością drużyny i koniecznością szybkiego znalezienia porozumienia z nowymi pomocnikami.

Van Avermaet, podobnie jak w minionych latach, formę na największe imprezy jednodniowe buduje poprzez starty w wyścigach rozgrywanych w Hiszpanii i Zatoce Perskiej.

Jak każdego roku, próbuję zbudować formę i mam nadzieję, że jej szczyt osiągnę na kampanię wyścigów klasycznych,

– powiedział w udzielonym Cyclingnews wywiadzie.

Chcę być w dobrej dyspozycji od Omloop Het Nieuwsblad aż po Amstel i, ostatecznie, nie ma to dla mnie znaczenia,

– odpowiedział zapytany, który z największych wyścigów jednodniowych obrał za swój główny cel.

Chciałbym wygrać jeden z dużych wyścigów rozgrywanych pomiędzy, i jeśli tylko tego dokonam, nie jest dla mnie ważne, który z nich to będzie. Trzy monumenty – Milano-Sanremo, Ronde van Vlaanderen i Paris-Roubaix są najważniejsze, więc zobaczymy, jak mi w nich pójdzie.

Przełomem w karierze 32-letniego Belga, który wcześniej drugie miejsca zajmował z regularnością dorównującą Peterowi Saganowi, były wygrywane rok po roku etapy na Tour de France i zaskakujące zwycięstwo w wyścigu ze startu wspólnego Igrzysk Olimpijskich w Rio. Zawodnik BMC Racing przyznał jednak, że dopiero dominacja w rozgrywanych zeszłorocznej wiosny klasykach dopełniła jego transformacji w pełnokrwistego zwycięzcę.

To było dla mnie ważne, w końcu miałem świetny sezon klasyków. Kręciłem się w czołówce od wielu lat, jednak wcześniej nie byłam w stanie wykonać tego ostatniego kroku i triumfować w największych imprezach. To znacząco wpłynęło na moją pewność siebie, jak również było ważne dla drużyny.

Bronić wywalczonych w zeszłym roku tytułów Greg będzie bez wsparcia dwóch kluczowych pomocników, bez dwóch zdań zasługujących na miano współautorów jego sukcesu: Daniela Ossa (Bora-hansgrohe) i Manuela Quinziato (zakończył karierę). Twierdzi jednak, że dokonane w ciągu zimowej przerwy wzmocnienia powinny pozwolić mu na kontynuowanie zwycięskiej passy.

Myślę, że udało nam się wykonać dobre roszady w składzie, pozyskując Jurgena Roelandtsa. Oczekujemy także, że młodsi zawodnicy jak Stefan Küng będą w stanie wykonać solidną pracę w kluczowych momentach wyścigów. W porównaniu do zeszłego roku, cały czas jesteśmy silną drużyną. Najważniejsze, to mieć silnego lidera i mam nadzieję, że ponownie uda mi się udźwignąć tę rolę,

– zakończył.