fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Jak poinformowała Międzynarodowa Unia Kolarska, w próbce B pobranej od Christophera Froome`a podczas 18. etapu Vuelta a Espana stwierdzono obecność salbutamolu w dwukrotnie wyższym stężeniu niż dozwolone!

Dozwolona dawka salbutamolu, który jest lekiem stosowanym na astmę, to 1000 ng/ml, a Brytyjczyk tę dawkę przekroczył dwukrotnie. Tak duże przekroczenie dozwolonej dawki stanowi podstawę do wszczęcia postępowania dotyczącego nielegalnego wspomagania.

Jak mówią przepisy Międzynarodowej Unii Kolarskiej kodeksu antydopingowego, obecność tej substancji nie nakłada na UCI obowiązku zawieszenia kolarza. Teraz to Froome musi udowodnić, że stosował ten lek w celach terapeutycznych.

A tak tłumaczy się Froome:

Doskonale wiadomo, że mam astmę i wiem, jakie jest prawo. Używam inhalatora, by zniwelować objawy, które mam (oczywiście zawsze granicach dozwolonych norm). Zdaję sobie sprawę z tego, że jako lider wyścigu będę kontrolowany codziennie.

Moja astma nasiliła się podczas Vuelty, więc skorzystałem z porady lekarza, aby zwiększyć dawkę Salbutamolu. Tak, jak zawsze poświęciłem wiele uwagi temu, aby nie przekroczyć dozwolonej dawki.

Traktuję moją pozycję w sporcie bardzo poważnie. UCI ma absolutną rację badając wyniki testów i wraz z moją drużyną dostarczonym Unii wszystkie niezbędne informacje.

Z kolei szef ekipy Sky – Dave Brailsford powiedział:

Istnieją bardzo złożone medyczne i fizjologiczne kwestie składające, które oddziałują na wydalanie Salbutamolu. Zobowiązujemy się ustalić fakty i sprawdzić, co wydarzyło się w tej sprawie.

Mam ogromną pewność, że Chris zrobił wszystko zgodnie z prawem używając Salbutamolu na astmę. Oczywiście zrobimy także wszystko, aby pomóc odpowiedzieć na wszystkie pytania.

W kolarstwie miały miejsce już przypadki przekroczenia dozwolonej dawki salbutamolu. Alessandro Petacchi w 2008 roku miał w organizmie 1360 ng/ml i został zawieszony na jeden rok, zaś Diego Ulissi w 2014 roku „zanotował” 1900 ng/ml, za co dostał karę dziewięciu miesięcy zawieszenia.

Warto odnotować, że sprawa ta ujrzała światło dzienne dzięki dziennikarskiemu śledztwu dziennikarzy brytyjskiego dziennika „The Guardian” – Marthy Kelner i Seana Ingle`a. W artykule opublikowanym dziś, tj. 13.12.2017 r., napisali, że prawnicy i naukowcy pracują i pracowali nad tym, aby udowodnić, że czterokrotny zwycięzca Tour de France nie złamał prawa. Jeśli to się nie uda, zostanie pozbawiony tytułu zwycięzcy La Vulety 2017, a nawet może nie wystartować ani w przyszłorocznym Giro d`Italia, ani w Tour de France.

„The Guardian” poprosił również prezydenta Międzynarodowej Unii Kolarskiej Davida Lappartienta, aby ustosunkował się do tego, iż zarówno brytyjski dziennik, jak i francuski „Le Monde” miał sygnały, że próbki A i B były nieprawidłowe, o czym opinia publiczna nie została poinformowana.

To są sposoby postępowania. Nie jestem tutaj po to, aby je łamać. Nie jestem również po to, aby ingerować w tę sprawę. Procedura toczy się i jest tajna – nie mam żadnych informacji. Nie wiem nawet, po którym z etapów Vuelty została pobrana ta [nieprawidłowa] próbka. Zostałem po prostu poinformowany o tym, że takie coś miało miejsce

– powiedział Lappartient.