fot. Team Sky

Choć pierwsze słowa Nairo Quintany nie zwiastowały zbyt ciepłego powitania Mikela Landy w hiszpańskiej grupie, to podczas zgrupowania Movistaru relacje obu zawodników zdają się poprawiać. Były już kolarz Sky w obszernej rozmowie z portalem Cyclingnews opowiedział o przyszłorocznych planach, kulisach „konfliktu” z Quintaną oraz niewykorzystanych szansach w poprzedniej ekipie.

Pierwszą okazją do naprawienia stosunków między Landą, a Quintaną była impreza halloweenowa zorganizowana przez ekipę Movistar. W ramach żartu koledzy z ekipy połączyli Hiszpana z Kolumbijczykiem kajdankami, a rolę więźnia pełnił Landa trzymając tabliczkę ze znanym już hasłem „Free Landa”.

Już po imprezie Landa zapowiedział, że jego plan startowy na przyszły rok nie został jeszcze ustalony, ale bardzo prawdopodobne jest to, że jego kalendarz pokryje się z kalendarzem Quintany i stanie się to zapewne podczas Tour de France. To także oznacza, że Bask wystartuje w Giro d’Italia, choćby z tego powodu, że ma z włoskim wyścigiem „niedokończone interesy”, mając zapewne na myśli rok 2015, kiedy to zakończył rywalizację na 3. miejscu.

Opowiadając o imprezie integracyjnej Landa mówił:

Czułem się dobrze, bo to szansa na pozbycie się swego rodzaju wstydliwości i pozwala łatwiej dopasować się do grupy. Sam slogan „Free Landa” nie był użyty w kategoriach żądania. To rodzaj żartu na który wpadli moi koledzy ze Sky podczas Tour de France.

Tego typu spotkania integracyjne mają miejsce wszędzie i zazwyczaj się zbytnio od siebie nie różnią, ale tutaj jest zupełnie inna atmosfera. Nieważne jak dobrze umiesz główny język w grupie to nigdy nie jest łatwo podzielać takie samo poczucie humoru, a tutaj pod tym względem jest dużo łatwiej zintegrować się.

Treck

Hiszpan opowiedział także o powodach dla których zdecydował się dołączyć do ekipy Eusebio Unzue i choć wydawałoby się, że kalendarz startów będzie tutaj kluczowy, to według Landy ważny był inny aspekt:

Pewnie na początku nie będę jeździć wszędzie tam gdzie bym chciał, ale mając na uwadze dłuższą perspektywę to jest idealna grupa dla mnie. Pierwszy raz w karierze byłem absolutnie pewien w jakiej grupie chcę jeździć w kolejnym sezonie. Chciałem przejść do Movistaru, a myślałem o tym jeszcze przed Giro, a potem jeszcze więcej przed Tourem, ale sprawy wciąż się zmieniały, więc musiałem mocno się zastanowić nad przyszłością.

O tym jak będzie wyglądać plan startowy Landy jeszcze nie wiadomo i sam zainteresowany zaznaczył, że na ten temat jeszcze w grupie nie rozmawiano. Mimo, iż Bask doskonale radzi sobie w górach, to nie przerażają go pogłoski o tym, że w Giro będzie sporo kilometrów jazdy indywidualnej na czas.

Patrząc na to jak pojechałem w tym roku w Tourze to chciałbym pojechać jeszcze raz. Przede wszystkim jednak chcę zobaczyć trasę Giro i dopiero wtedy podejmę decyzję. Nie boję się czasówek. Za wyjątkiem kilku zawodników, którzy specjalizują się w czasówkach, to spośród zawodników walczących w wielkich wyścigach wcale nie jestem najgorszy.

Mówiąc o  „niedokończonych interesach” z Giro d’Italia Hiszpan miał zapewne na myśli fakt, że kiedy w 2015 zajmował trzecie miejsce to musiał pracować na rzecz Fabio Aru, a rok później był zmuszony wycofać się ze względu na chorobę. W tym roku Hiszpan wygrał we Włoszech jeden z etapów, ale przez kraksę stracił szanse na wysokie miejsce w generalce. Fakt, że miał problemy z walką w „swoich” wyścigach stał się także jednym z powodów odejścia z obecnej ekipy.

Mam jeszcze coś do osiągnięcia w tym wyścigu [Giro d’Italia]. Mógłbym uznać, że to przez to, że w maju sytuacja była mocno skomplikowana. Nie wróciłem z niczym (Landa wygrał m. in. etap z metą na Piancavallo oraz triumfował w klasyfikacji górskiej), ale nie to było moim celem. Muszę więc wrócić.

Z ekipy Sky odchodzę z przykrością. Poszedłem tam ze względu na ich sukcesy w wielkich tourach, ale z różnych powodów sam nie mogłem powalczyć o swoje w żadnym z tych wyścigów.

Po Giro d’Italia Landa znalazł się w składzie Team Sky na Tour de France, które niezbyt odpowiadało jego predyspozycjom, a przynajmniej tak się Hiszpanowi wydawało na starcie. Z perspektywy całego sezonu Bask uważa, że rok 2017 był rollercoasterm, także ze względu na śmierć Michele Scarponiego.

Strata Michele była trudna dla mnie, dla wszystkich. Z drugiej strony to jak udało się odwrócić złą kartę podczas Giro było dla mnie bardzo ważne. Otrzymałem sporo wsparcia od kibiców i to było kluczowe. Po kraksie nie wiedziałem co tu jeszcze robię próbując osiągnąć jakieś wartościowe sukcesy, a potem byłem zaskoczony jak dobrze poszło mi podczas Tour de France, które zakończyłem tak blisko podium.

Ten wyścig wiąże się z ciągłym napięciem, a ja chyba jestem jednym z tych zawodników, którzy w pewne dni stają się nieobecni i tracą koncentrację. jednak chciałbym tam wrócić i potwierdzić to, co udało mi się osiągnąć w tym roku. Po co temu zaprzeczać, chciałbym ponownie wziąć udział w Tourze, jednak chcę również zobaczyć, jak będzie wyglądała trasa Giro.

Zgrupowanie ekipy Movistar znacznie pomogło załagodzić konflikt, który wydawał się pojawić po pierwszych wywiadach Nairo Quintany na temat Mikela Landy.

Atmosfera w grupie pomogła nam bardzo, a cały tydzień rozmawialiśmy o rzeczach zupełnie niezwiązanych z kolarstwem, a to nam pomogło lepiej się poznać.

Teraz mam trochę miejsca dla siebie. Nairo wie jakie są jego cele. Jeśli pojedziemy razem Tour to sprawi, że będziemy mieć mocną grupę, a jeśli nie, to każdy będzie walczył w swoich wyścigach i także powinniśmy pojechać dobrze.

 

Pierwszym startem Hiszpana ma być Vuelta a Andalucia, a dalsze plany są uzależnione od trasy Giro. Landa odniósł się także do potencjalnej rywalizacji we Francji przeciwko swojemu dotychczasowemu liderowi – Chrisowi Froome’owi.

W pewnym momencie, w tym roku czy kolejnym i tak skończymy walcząc ze sobą

-zakończyła nowa gwiazda Movistaru.