https://twitter.com/ehitzulia

Kraj Basków jest inny. Odrębność regionu odczuwalna jest na każdym kroku i w każdym aspekcie życia. Wszystko jest tutaj niepowtarzalne, unikalne i jakże różne od otaczającego, europejskiego świata.

Region jest inny. Położony jest na granicy Francji i Hiszpanii, na wybrzeżu Zatoki Biskajskiej. Południe Europy kojarzy nam się z upałem, słońcem i ciepłym morzem. A Baskonia? Przez cały rok jest tu o wiele chłodniej niż w innych krajach śródziemnomorskich, a na dodatek prawie zawsze pada tu deszcz. Hiszpania w innych regionach jest wyjałowiona, pustynna i sucha. A Baskonia? Pełno tu zielonych pagórków i lasów, gleba jest żyzna i bogata w różne minerały ułatwiające rolnictwo. Inne regiony Hiszpanii i Francji geograficznie były jednolite – ludzie gromadzili się wokół rzek, dolin lub płaskowyżów. A Baskonia? Przedzielona jest wielkim pasmem Pirenejów, który skutecznie uniemożliwiał kontakt między ludźmi zamieszkującymi te tereny. Położenie geograficzne spowodowało, że Kraj Basków zawsze był izolowany, często omijały go trakty handlowe i konflikty wojenne. Ludność w tym rejonie żyła od wieków w spokoju, wiodła proste życie i szanowała swoją niezależność.

Baskowie są inni. To najbardziej tajemniczy naród Europy. Nie wiadomo skąd pochodzą, nie wiadomo w jaki sposób znaleźli się na tych terenach. Wiadomo jednak, że byli tu od zawsze – zamieszkiwali ten obszar jeszcze przed przybyciem Indoeuropejczyków w II w p.n.e. Naród ten bardzo dba o swoją świadomość narodową – Baskowie nie przepadają za innymi grupami etnicznymi w Hiszpanii i starają się utrzymać własną tożsamość. Nawet ich krew jest inna – większa część narodu posiada grupę 0, która rzadko występuje u innych ludów Europy- grupa B za to praktycznie nie istnieje. Baskowie są butni, niezależni i szczycą się swoją odrębnością, tradycją i kulturą. Ta „duma narodowa” spowodowała, że Kraj Basków zawsze opierał się rządowi w Madrycie i często wybuchały tu konflikty, które dążyły do uzyskania pełnej niepodległości.

Język baskijski jest inny. Nie wywodzi się z języków indoeuropejskich, za to posiada cechy dialektów węgierskich, fińskich, a nawet kaukaskich. Przez wiele wieków był izolowany i z tego powodu brak w nim jest zapożyczeń i obcych elementów składniowych. Nikt Basków nie rozumie – napisy są zupełnie obce, składnia archaiczna, a turyści otwierają oczy i uszy gdy słyszą rdzennego mieszkańca. Na szczęście, większość nazw jest tutaj opisana w dwóch językach, co chociaż trochę ułatwia przeciętnemu Europejczykowi w poruszaniu się po tych terenach.

Treck

Sport jest inny. Głównymi dyscyplinami są tutaj wyścigi w łodziach rybackich, przeciąganie liny, koszenie trawy czy specjalna odmiana tenisa. Nawet corrida jest o wiele mniej popularna niż w innych częściach Hiszpanii. Wielką pasją jest też oczywiście piłka nożna. Baskowie tłumnie chodzą na stadiony, lecz mecze często są okazją do zaprezentowania swojej odrębności. Największym klubem jest Athletic Bilbao, który szczyci się faktem, iż w składzie drużyny są sami Baskowie (zarówno z Francji, jak też z Hiszpanii). Złamanie tego niepisanego zakazu zostałoby odebrane jako zszarganie baskijskiej tożsamości i zdradę narodowych interesów.

Jest jednak jedna rzecz, która łączy Basków i inne śródziemnomorskie narody. Jest to oczywiście miłość do kolarstwa. To sport numer dwa w Baskonii, uprawiany jest przez olbrzymią ilość amatorów i mający liczne grono kibiców. Kolarstwo w Kraju Basków ma duże tradycje i liczne grono zawodowców – Baskami są m.in. mistrz świata Igor Astarloa i świetny góral Marino Lejarreta, a obecnie w peletonie jeżdżą pochodzący z tego regionu Omar Fraile, Benat Intxausti lub Igor Anton. Wszyscy pamiętają też pomarańczowe stroje baskijskiej drużyny Euskaltel, która przez wiele lat była obecna w zawodowym peletonie. W zespole tym również jeździli główne Baskowie, a grupa była dofinansowana przez lokalny rząd. Drużyna rozpadła się w 2013 roku, jednak wielu kibiców przypomina sobie kolarzy z tego zespołu, którzy zawsze świetnie spisywali się w górach i często atakowali na podjazdach.

Duma narodowa, chęć zachowania odrębności i miłość do kolarstwa spowodowały, że w Kraju Basków powstał wyścig, który uzyskał ogromną popularność wśród miejscowych kibiców oraz renomę fanów na całym świecie. To oczywiście Wyścig Dookoła Kraju Basków. Pierwsza edycja wyścigu odbyła się w 1924 roku i od razu zyskał dużą sławę – debiutancką edycję opisywał Ernest Hemmingway na kartach swej powieści Słońce też wschodzi. Pierwsze lata były bardzo burzliwe – odbyło się tylko 7 edycji, a następnie rozgrywanie wyścigu zostało przerwane przez hiszpańską wojnę domową oraz II wojnę światową. Imprezę wznowiono w 1969 roku i od tamtej pory wyścig jest nieprzerwanie rozgrywany do dnia dzisiejszego.

Trasa wyścigu

Odcinki też są inne niż większości imprez. Wszystkie etapy wyglądają podobnie – ściganie najczęściej odbywa się na licznych i krótkich pagórkach. Wzniesienia te mają długość 5-6 kilometrów i wprowadzają duże zamieszanie w peletonie. Sprinterzy nie mają tu czego szukać – wygrywają tu głównie górale i mocni „klasykowcy”. Potwierdza to historia – najwięcej zwycięstw odnieśli Jose Antonio Gonzalez i Alberto Contador. Obaj Hiszpanie wybitnie spisują się w górach i cztery razy byli najlepsi w Kraju Basków. Na liście triumfatorów są też inni specjaliści od jazdy po wzniesieniach, tacy jak Nairo Quintana (2013), Iban Mayo (2003), Alex Zulle (1995 i 1997) oraz Toni Rominger (1992-1994).

Tegoroczna edycja zachowuje tradycję – od kilku lat format wyścigu składa się z pięciu etapów ze startu wspólnego oraz górskiej „czasówki”. Kolarze rozpoczną ściganie w poniedziałek (3 kwietnia), a zakończą w sobotę (8 kwietnia) – dobry okres dla kibiców na odpoczynek po emocjach związanych z Ronde van Vlaanderen oraz na przygotowanie się do Paris-Roubaix, które odbędzie się już po zakończeniu Vuelta al Pais Vasco. Co ciekawe, zawodnicy odwiedzą w tym roku dwa największe miasta Kraju Basków, czyli Bilbao i San Sebastian, co zdarzy się po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat. Nawet trofeum za zwycięstwo jest inne – triumfator wyścigu ma prawo założyć na głowę tradycyjny beret, który jest jedną z najbardziej charakterystycznych nagród w kolarstwie zawodowym.

1 etap – Irunea – Eguesibar-Sarriguren – 153,3 km

Wyścig rozpoczyna się stosunkowo łatwym etapem wokół Pampeluny (baskijska nazwa miasta to Irunea). Stolica prowincji Nawarra jest znana głównie z tzw. sanfermines – uroczystości ku czci św. Fermina, podczas których organizowane są słynne gonitwy z bykami po ulicach miasta. To wydarzenie ma miejsce w lipcu, a w kwietniu rozpoczną tu „gonitwę” kolarscy bohaterowie. Zawodnicy wykonają olbrzymią pętlę wokół Pampeluny i zakończą ściganie w małym miasteczku Eguesibar, zlokalizowanym na przedmieściach stolicy Nawarry. Po drodze kolarze będą mieli do pokonania dwa podjazdy pod szczyt Alto de Erro (2 kategoria, 5,1 kilometra długości) oraz jeden raz przejadą przez Alto de Merkiriz (3 kategoria, 3,1 kilometra długości). Ze szczytu tego ostatniego wzniesienia do mety jest jeszcze 60 kilometrów do mety (głównie zjazdów), więc prognozuje się finisz szybkich zawodników. Na liście startowej nie ma praktycznie żadnych sprinterów – do głosu powinni więc dojść zawodnicy, którzy umieją finiszować z mniejszych grup. O zwycięstwo będą rywalizować najprawdopodobniej Michael Matthews z Team Sunweb oraz Ben Swift z UAE Team Emirates. Powalczyć o pierwsze zwycięstwo w karierze może też młody Kolumbijczyk Jonathan Restrepo.

2 etap – Irunea – Eltziego – 173,4 km

Kolarze znowu rozpoczynają etap w Pampelonie, a następnie wjeżdżają wgłąb lądu. Na początku odcinka czeka na nich trudny, dziesięciokilometrowy podjazd pod Alto de Etxauri. następnie trasa prowadzi przez długi płaskowyż, a na 60 kilometrów przed metą zawodnicy będą musieli zmierzyć się z Alto La Aldea – wzniesienie to jest tegorocznym „dachem wyścigu” (953 m n.p.m.). Po szczycie następują szybkie zjazdy, a na dwadzieścia kilometrów przed metą zaczyna się pagórkowaty teren, który po raz kolejny skutecznie zaprzepaści finisz szybkim zawodnikom. Gdyby jechał tu Philippe Gilbert byłaby to idealna końcówka dla niego. Słynny Belg jedzie w De Panne, a grono faworytów do wygrania tego etapu jest bardzo szerokie. O wygraną powalczą zapewne Julian Alaphilippe, Ion Izagirre lub Tim Wellens – nie bez szans są również Simon Gerrans, Michael Albasini, Diego Ulissi i LuLu Sanchez.

3 etap – Gasteiz – Donostia – 160,5 km

Tym etapem rozpoczyna się walka o klasyfikację generalną Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Sześć górskich premii, ostatnie 100 kilometrów bez metra odpoczynku. Pierwszy podjazd (Alto de Udana) umiejscowiony jest na pięćdziesiątym kilometrze wyścigu i od tego momentu faworyci do wygrania wyścigu mogą zaatakować. Etap rozstrzygnie się najprawdopodobniej na ostrym zjeździe z przedostatniej górki (Andazarrate) oraz na podjeździe pod ostatnią premię górską pod Mendizorrotz (długość prawie 9 kilometrów, szczyt na dziesięć kilometrów przed metą). Finisz będzie rozegrany w nadmorskim San Sebastian, które jest stolicą prowincji Gipuzkoa. To właśnie tutaj we wrześniu odbywa się najpopularniejszy wyścig jednodniowy w Hiszpanii, czyli Classica San Sebastian. Trzeci etap Vuelta al Pais Vasco jest podobny do słynnego klasyka – nafaszerowany podjazdami i zjazdami, trudności piętrzą się aż do mety. Tylko dla orłów.

4 etap – Donostia – Bilbo – 174,1 km

Piękny, nadmorski etap, rozgrywany pomiędzy dwoma największymi miastami Kraju Basków. Trasa wiedzie przez kurorty leżące nad Oceanem Spokojnym, takimi jak Orio, Itziar i Ereno. Sam etap jest stosunkowo łatwy, lecz może wymęczyć kolarzy z powodu stale wiejącego wiatru znad morza. Kluczowym będzie podjazd pod Alto del Vivero, który ma średnie nachylenie 8%, a szczyt wzniesienia znajduje się czternaście kilometrów przed metą. Finisz zostanie rozegrany na alei Gran Via, będąca reprezentacyjną ulicą miasta. Kolejny etap przeznaczony dla „klasykowców” – faworyci do wygrania wyścigu odpoczywają przed królewskim odcinkiem do Eibar.

5 etap – Bilbo – Eibar (Arrate) – 139,8 km

Najważniejszy etap tegorocznego wyścigu – tradycyjny odcinek z finałowym podjazdem pod sanktuarium w Arrate. Cały dzień kolarze będą przeżywali męki. Znowu sześć podjazdów, znowu profil etapu wygląda jak „grzebień”. Dwa podjazdy pod sześciokilometrowe wzniesienie Izua oraz trudna trasa na szczyty Trabakua i Urkaregi poprzedzają finałową wspinaczkę. Sam podjazd pod sanktuarium ma 7,3 kilometra długości ze średnim nachyleniem 6,7%. Tutaj rozstrzygną się losy wyścigu. Na decydujący szczyt wjadą tylko najlepsi i najmocniejsi kolarze, którzy jeszcze muszą zostawić sobie minimum sił na jutrzejszą „czasówkę”.

6 etap – Eibar – Eibar – 27,7 km (Jazda indywidualna na czas)

Długa jazda indywidualna na czas na sam koniec wyścigu. Miejscowość Eibar drugi rok z rzędu gości finał Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Rok temu trasa „czasówki” liczyła sobie 16,7 kilometra, a wygrał ją triumfator wyścigu Alberto Contador. W obecnej edycji etap jazdy na czas jest o dziesięć kilometrów dłuższy i będzie faworyzował typowych „czasowców”. Trasa jest dość trudna – zaraz po starcie kolarze mają do pokonania kilkukilometrowy podjazd pod Alto de Elgeta, a po zjazdach szosa prowadzi po pagórkowatym terenie. O zwycięstwo na ostatnim etapie powinni powalczyć Vasyl Kiryienka i Primoz Roglic, choć może wmieszać się w tę rozgrywkę nasz Michał Kwiatkowski.

Trzy pagórkowate etapy, dwa górskie oraz jazda indywidualna na czas – taki scenariusz zdecydowanie faworyzuje „górali”. Na liście jest ich tak wielu, że szykuje się emocjonujący wyścig rozgrywany wśród chmur.

Faworyci

Głównym faworytem jest oczywiście Alberto Contador. Hiszpan jest w bardzo dobrej formie – w tym roku zdążył już zająć miejsca na podium w wyścigach Paris-Nice i Volta a Catalunya. „El Pistolero” nie ma jeszcze w obecnym sezonie żadnego zwycięstwa, więc może czuć pewien niedosyt. To jego ulubiony wyścig – wygrywał go już cztery razy (w latach 2008, 2009, 2014 i 2016). Contador jest obrońcą tytułu i zna ten wyścig jak mało który zawodnik. Trasa też jest stworzona dla Hiszpana – liczne zjazdy i podjazdy ułatwią mu długie ataki, z których „El Pistolero” słynie.

Z Hiszpanem powalczy Sergio Henao. Zawodnik Team Sky wreszcie się przełamał i wygrał swój pierwszy wielki wyścig – na początku marca triumfował w Paris-Nice, pokonując Contadora o dwie sekundy. Kolumbijczyk wie jak pokonać „El Pistolero” i niewykluczone, że powtórzy ten wyczyn w Kraju Basków. Ta impreza będzie jedną z ostatnich, w której Henao będzie liderem swojej drużyny – niedługo zamieni się w ekskluzywnego pomocnika Chrisa Froome’a na Tour de France. Na razie jest kwiecień i Kolumbijczyk da z siebie wszystko na baskijskich trasach. Zawodnik Team Sky musi podtrzymać dobrą formę kolumbijskich kolarzy w tym roku, którzy szeroką ławą zdobywają kolejne kolarskie szczyty i atakują na wielu frontach. Henao wygrał w Nicei, Quintana w Tirreno-Adriatico i Walencji, a przecież w odwodzie są jeszcze sprinter Gaviria oraz górale Chavez, Pantano i Atapuma.

Nie można zapominać o Valverde. Hiszpan z Movistaru jest głodny kolejnych sukcesów po wygraniu przed dwoma tygodniami Wyścigu Dookoła Katalonii. Valverde ma na dodatek niesamowicie silną drużynę w osobach Rubena Fernandeza, Gorki Izagirre i Daniela Moreno. Kolarz Movistaru jeszcze nie wygrał w Kraju Basków i jest to jeden z niewielu wyścigów w Hiszpanii, których Valverde nie wygrał. Czas na uzupełnienie braków.

W odwodzie jest jeszcze wielu kolarzy, którzy mogą zamieszać w czołówce klasyfikacji generalnej. Może wreszcie się przełamie Rigoberto Uran? Kolumbijczyk słabo sobie radzi w ostatnich latach, lecz jest to zawodnik o ogromnym potencjale i dużych możliwościach. W roku kolumbijskich sukcesów Uran też może nawiązać do swoich wcześniejszych osiągnięć. Mocny może też być Adam Yates. Zawodnik Orici-Scott dobrze spisywał się w Tirreno-Adriatico i Volta a Catalunya i teraz wyrasta na czołowego „górala” młodego pokolenia. Kandydatami do pierwszej dziesiątki są też Warren Barguil, Ion Izagirre, Leopold Konig i Louis Meintjes.

Polacy

W Wyścigu Dookoła Kraju Basków pojedzie trzech Polaków. Największe nadzieje wiążemy z Michałem Kwiatkowskim. Dla zawodnika Team Sky będzie to pierwszy start po wspaniałym wyścigu Mediolan-San Remo. Przez ostatnie dwa tygodnie „Kwiato” trenował, przygotowując się do ardeńskich klasyków. Nic nie stoi na przeszkodzie, by Michał dobrze zaprezentował się w Kraju Basków i powalczył na pagórkach lub „czasówce”. Wysoką formę trzeba udowodnić! Kwiatkowskiemu mocno pomagać będzie jego imiennik, Michał Gołaś. To żelazny punkt zwycięskiego składu „Kwiata” i nie wyobrażamy sobie drużyny Sky bez obecności Gołasia. Dwóch Michałów gwarantuje sukces i ta kombinacja musi przynieść szczęście. Trzecim Polakiem w Kraju Basków będzie Tomasz Marczyński. Zawodnik w składzie Lotto-Soudal będzie miał za zadanie pomoc Timowi Wellensowi, lecz liczymy, że Tomek też pokaże klasę i przypomni sobie jak się skutecznie ścigać w Hiszpanii.

Inny kraj, inny wyścig, lecz emocje będą takie same. W poniedziałek zmienimy więc klimat, przeniesiemy się z bruków na zielone pagórki Baskonii i będziemy podziwiać zmagania w górach. Kto w tym roku założy baskijski beret?

  • Urszula Piramowicz

    świetny tekst

  • Macier

    brakuje mi daty odkiedy do kiedy jest wyscig i daty w jakim dniu jest konkretny etap