Fot. UCI

Karkołomny zjazd umieszczony w finałowej części olimpijskiego wyścigu ze startu wspólnego kobiet i mężczyzn sprawił, że rywalizacja obfitowała w dramatyczne wydarzenia. Obok Vincenzo Nibaliego, Sergio Henao, Richiego Porte’a, Gerainta Thomasa czy Annemiek Van Vleuten, z powodu kraks swój udział w pierwszej z rozgrywanych w Rio konkurencji kolarskich zakończyli również Nelson Oliveira i Wout Poels. Jak obecnie czują się poszkodowani?

Jak już wcześniej informowaliśmy, najwięksi przegrani wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn, Nibali i Henao, doznali odpowiednio złamań obojczyka (Włoch) i grzebienia kości biodrowej (Kolumbijczyk). Po przejściu pełnej diagnostyki w szpitalu, Włoch i Kolumbijczyk mieli udać się w podróż powrotną do swoich ojczyzn celem odbycia dalszego leczenia i rehabilitacji.

W przypadku Nibaliego konieczna okaże się operacja, którą ma przejść wkrótce po powrocie do Włoch. Mając w nogach dwa wielkie toury – w tym zwycięstwo w Giro d’Italia – nie jest pewne, czy powróci do rywalizacji jeszcze w tym sezonie, jednak z całą pewnością będzie już w pełni sił podczas swojego debiutu w barwach drużyny Bahrain Merida w przyszłym roku.

W podróży do domu najprawdopodobniej jest również Henao, który miał zostać wypisany ze szpitala w niedzielę po południu. Dzielnie walczący o olimpijski medal zawodnik Team Sky został odwiedzony przez przedstawiciela FCC (Kolumbijskiej Federacji Kolarskiej), który podzielił się z mediami informacjami na temat jego stanu.

Pomimo wypadku, Sergio czuje się dobrze. Zdaje sobie sprawę, że kolarstwo czasami bywa brutalne i nie wybacza błędów. Jesteśmy przekonani, że bardzo szybko powróci do zdrowia i oczekiwaliśmy, że już dzisiaj [w niedzielę] rano powróci do wioski olimpijskiej. Lekarze zadecydowali jednak, że powinien pozostać w szpitalu nieco dłużej, a my wykorzystaliśmy ten czas, by zapewnić mu powrót do kraju w jak najbardziej komfortowych warunkach, – powiedział Revista Mundo Ciclistico Jorge Ovidio González.

BMC

Chociaż złamanie stawu barkowego nie tylko odebrało Richiemu Porte szansę na walkę o medale podczas wyścigu ze startu wspólnego, ale również wykluczyła go z rozgrywanej w przyszłą środę jazdy indywidualnej na czas, prześladowany przez pecha Australijczyk nie stracił poczucia humoru…

„Tak właśnie zakończył się mój dzień: ja przeciwko drzewu. Nie jestem pewien, kto wyszedł z tego pojedynku zwycięski…,” napisał na Twitterze Porte.

Wkrótce po upadku Nibaliego i Henao, na tym samym zjeździe kraksy doznał również ścigający czołową trójkę Geraint Thomas. Walijczykowi udało się wrócić na rower i ukończyć wyścig na 11.miejscu, tuż przed swoim kompanem z brytyjskiej drużyny, Chrisem Froomem. Thomas nie doznał w wyniku kraksy żadnych poważnych obrażeń i obecnie liczy na to, że z uwagi na liczne wycofania Wielkiej Brytanii przyznane zostanie prawo do wystawienia dwóch zawodników w jeździe indywidualnej na czas, co umożliwiłoby mu udział również w tej konkurencji.

Na technicznym zjeździe zakończył swój udział w sobotniej rywalizacji również Nelson Oliveira, jednak Portugalczyk doznał wyłącznie powierzchownych obrażeń i stanie na starcie jazdy indywidualnej na czas w środę.

W innych okolicznościach ucierpiał należący do szerokiego grona „faworytów” wyścigu ze startu wspólnego Wout Poels. Holender miał problemy z utrzymaniem tempa głównej grupy, kiedy podczas pokonywania jednego z podjazdów wpadł na innego zawodnika, a następnie upadł uszkadzając ramię.

Zakrwawiony łokieć nie jest problemem, ale martwię się stanem mojego ramienia. Myślę, że nie jest złamane, jednak musimy zrobić prześwietlenie, aby to potwierdzić, – powiedział NOS.nl Holender.

Nie zostało jeszcze potwierdzone, czy Poels weźmie udział w jeździe indywidualnej na czas, której faworytem jest jego kolega z reprezentacji – Tom Dumoulin.