Gospodarze wielu wyścigów klasycznych, które zaczynają się już w ten weekend, wyposażą się w urządzenie pozwalające znaleźć mechaniczne wspomaganie w rowerze.

KBWB zdecydowała, że nie ma zamiaru czekać na UCI i wprowadzenie technologii pozwalającej na wykluczenie dopingu mechanicznego. Federacja zainwestuje 50 000 euro, by zabezpieczyć się przed nadchodzącymi wyścigami po bruku.

Pierwszym przypadkiem złapania zawodnika na dopingu była wpadka… Belgijki. W sobotę i niedzielę odbędą się w tym kraju dwa wyścigi po brukach – Omloop Het Nieuwsblad oraz Kuurne-Bruksela-Kuurne. Krajowa federacja nie chce dopuścić do kolejnych wpadek.

UCI pracuje nad technologią, by przeprowadzać tego typu badania, ale nie będzie ona gotowa przed sezonem 2017. Nie chcemy czekać, więc kupujemy swój własny skaner i przeprowadzimy badania w ten weekend. To urządzenie musi być bardzo praktyczne, bo przeprowadzimy testy na wielu rowerach w krótkim czasie. Jest kilka firm godnych polecenia i nasz komitet musi podjąć szybką decyzję. Koszt jest wysoki – pomiędzy 40,000 a 50,000 euro. – powiedział Tom Van Damme, prezydent KBWB

Możliwa jest też opcja, w której federacja zleci zewnętrznej firmie sprawdzenie rowerów własnym urządzeniem. Wygląda więc na to, że włodarze kolarstwa uznają doping mechaniczny za spore zagrożenie i chcą zdusić niebezpieczeństwo w zarodku.