Fot. Team Sunweb

Choć Vuelta wróciła dziś do nas w postaci czasówki, emocji nie brakowało. Ostatecznie, do czego mogliśmy się już przyzwyczaić, najlepszy był Chris Froome, lecz to nie znaczy, że zabrakło ciekawych rozstrzygnięć.

Plusy:
Podróż do Bergen
Dwóch faworytów do zdobycia medalu w indywidualnej jeździe na czas w Bergen już mamy. Są to Chris Froome i Wilco Kelderman. Obaj wyglądają naprawdę znakomicie, a trasa ITT podczas światowego czempionatu z pewnością im odpowiada. Zapowiada się kapitalna rywalizacja.

Prawie jak w Annecy
Patrząc dziś na jazdę Alberto Contadora, można było odnieść wrażenie, że oglądamy kolarza wygrywającego czasówkę podczas Tour de France 2009. Bez wątpienia El Pistolero do samego końca będzie starał się chociaż wygrać etap. Czekamy na szaleńcze akcje!

„Maniek daje okejkę”
Były skoki przez progi zwalniające, było śpiewanie La bamby, przyszedł czas na rozdawanie lajków na trasie. Niewielu zawodników, nawet o nic nie walczących, nie wykonałoby podobnego gestu wobec wyprzedzającego zawodnika w pierwszej części czasówki. Aż szkoda, że tak dopingowany Bob Jungels nie pojechał swojej najlepszej czasówki.

Minusy:
Kolumbijska niemoc
Przykro patrzyło się dzisiaj na jazdę Estebana Chavesa. Drobny lider Orica – Scott ewidentnie męczył się na trasie, tracąc przy tym bardzo dużo do rywali w klasyfikacji generalnej. Zawiódł nas także Miguel Angel Lopez, po którym spodziewaliśmy się choć trochę lepszej jazdy.

Poprzedni artykułVuelta a Espana: drugie zwycięstwo Christophera Froome’a
Następny artykułChris Froome: „Zrobiłem krok bliżej, ale wyścig się jeszcze nie skończył”
Dawid Gruntkowski
Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Oprócz kolarstwa kocha żużel, o którym pisze na portalu speedwaynews.pl. W wolnych chwilach bawi się w tłumacza, amatorsko jeździ i do późnych godzin nocnych gra półzawodowo w CS:GO.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze