Marek Rutkiewicz prowadzi w klasyfikacji kolarskiej ProLigi 2013 po 4 z 19 wyścigów. Grody Piastowskie nie skończyły się dla niego szczęśliwie, ale sezon jeszcze długi i z pewnością będzie szansa na odwrócenie losu.
Oto jak „Grody” podsumowuje Marek:
Niestety w tym roku Grody Piastowskie nie ułożyły się tak jakbym tego chciał. Od samego początku prześladował mnie pech. Na pierwszym etapie, w decydującym momencie, gdy już udało mi się przeskoczyć z grupy zasadniczej do ucieczki i wypracować blisko minutę przewagi przed ostatnim podjazdem – dopadł mnie defekt. W skutek tego, zamiast wypracowywać większą przewagę na ostatnim podjeździe nad resztą kolarzy, musiałem tracić czas na zmianę koła. Na szczęście w odjeździe był Bartek Matysiak i oddał mi swoje koło, dzięki temu mogłem ostatni podjazd zaczynać z przodu grupy, która mnie dogoniła.
Od początku musiałem wykonać kawał roboty aby porozrywać grupę, w której jechało jeszcze wielu kolarzy. Ostatecznie etap skończyłem finiszując na drugiej pozycji z pierwszej grupki. Na czasówce z kolei odczuwałem trudy wcześniejszego etapu, a zwłaszcza pracy jaką włożyłem w jego końcówkę. Cóż, nie poszło mi najlepiej. Kolejny etap i kolejny pech – w kraksie połamałem ramę i musiałem długo czekać na swój zapasowy rower, co za tym idzie wiele sił kosztowało mnie dogonienie grupy zasadniczej.
Ostatni etap to juz walka do końca o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Dawaliśmy z siebie wszystko aby zgubić lidera wyścigu – Jana Bartę. Niestety kolarze z NetApp nie do końca stosowali zasady walki Fair Play – uniemożliwiali ataki m.in. blokując całą szerokość drogi, wychodząc całym teamem na przód peletonu w jedynym miejscu, gdzie można było zgubić lidera – czyli na podjeździe Podgórki, który był pokonywany trzykrotnie.
Reasumując, pozostał mały niesmak po tegorocznych Grodach. Prześladujący mnie pech uniemożliwił walkę o najwyższy stopień podium. Na szczęście na otarcie łez pozostały nam zwycięstwa na dwóch etapach, w klasyfikacji drużynowej oraz górskiej. Do pełni sukcesu brakło niewiele.
Po Grodach postawiłem na kilka dni wypoczynku w domu, a już w niedzielę start w Częstochowie – kolejny wyścig zaliczany do ProLigi, w której lideruję. Niewątpliwie jest to specyficzny wyścig, rozgrywany na rundach przebiegających przez Jasną Górę. Dwa lata temu udało nam sie zarówno na kreskę jak i w kryterium. W tym roku również będziemy walczyć o zwycięstwo.
Informacja prasowa

![Boska komedia Marka Rutkiewicza cz. 3 – Czyściec [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2024/11/Marek-Rutkiewicz-na-etapie-ktory-pozbawil-go-zwyciestwa-w-Tour-de-Pologne-2004-218x150.jpg)






Byłeś słaby i tyle.
Walka fair play to była na czasówce w latach poprzednich. Nie rób z siebie nie wiadomo kogo bo chciałeś być wielkim kolarzem a jeździsz w ccc.
Byłem na premii w Podgórkach i przyznam że pierwszy raz coś takiego widziałem cały Team Netapp jechał ławą na ostatnim podjeżdzie tylko szkopy mogli coś takiego wymyślić nie można było ich wyprzedzić.Ale Rutek mógł się tego spodziewać że będzie ciężko czekał na sam koniec na ostatniej premii więc to już był koniec wyśćigu. Poza tym Rynek w Złotoryji jest idealny na finisz pod górę.I Marka tam nie było na pudle.Na MP.w Złotoryji też przegrał z Tomkiem były póżniej wpisy ze Tomek wyskoczył za koła Rutka to jest sport i potrzebne są i Noga i Szczęście
Dużo,dużo dobrego spodziewam się po olimpiadzie tak jak na to postawiła Maja Panie Marku.Obecnie Pan może,ale nie musi wszystkiego wygrywać.