Jednym z ważniejszych tematów zeszłego sezonu było bezpieczeństwo kolarzy w trakcie wyścigów. Wiele incydentów, począwszy od nieodpowiedniego zamykania i zabezpieczania trasy aż po tragedie, takie jak śmierć Finlaya Tarlina, sprawiło, że kwestie bezpieczeństwa stają się kluczowe dla światowego peletonu. Głos w tej sprawie zabrał Paul Seixas (Decathlon CMA CGM), który był wyjątkowo wstrząśnięty śmiercią Brytyjczyka.
Przypomnijmy, że 14 sierpnia na trasie Volta a Portugal em Bicicleta zmarł Finlay Tarling. Wypadek miał miejsce z powodu pojawienia się na trasie samochodu, który kompletnie nie powinien się tam znaleźć i uderzył jadąc z naprzeciwka rozpędzonego kolarza. Śmierć młodego zawodnika z NSN Pro Cycling wstrząsnęła całym kolarskim światem i na nowo otworzyła dyskusję o tym, czy wyścigi na całym świecie są aby na pewno dobrze zorganizowane.
W sprawie bezpieczeństwa kolarzy swoje trzy grosze dorzucił Paul Seixas (Decathlon CMA CGM). Kolarz swego czasu ścigał się na tych samych wyścigach ze zmarłym Brytyjczykiem. Jak wspomina wyżej wspomniany Seixas, największą tragedią w obliczu jego śmierci, jest fakt, że Tarling jest jedynie przykładem większego problemu:
Szczerze powiedziawszy, to fatalne, a największym problemem jest to, że to nie jest wyjątek. Ścigałem się z nim swego czasu jako junior, więc jego odejście bardzo mną wstrząsnęło. Najgorsze jest to, że zawsze mówimy: „kolejny kolarz zmarł w trakcie wyścigu w tym roku”
– powiedział na łamach Canal+ Paul Seixas.
Śmierci zawodników na trasie wyścigu niestety stały się corocznym wydarzeniem w kolarskim peletonie. W obliczu wielu tragedii oraz poszczególnych incydentów (takich jak chociażby potrącenie kolarzy na trasie Tre Valli Varesine 2026) związanych z nieodpowiednim zabezpieczeniem trasy, tuż przed startem tegorocznej edycji Il Lombardii peleton zdecydował się zaprotestować. Zawodnicy poczuli potrzebę rozpoczęcia zmian w kontekście bezpieczeństwa oraz otwartej dyskusji z Międzynarodową Unią Kolarską w tym temacie.
Problemem, który zauważa Seixas są standardy dopilnowania organizacji wydarzeń. Według Francuza, zasady są egzekwowane w niewystarczający sposób, przez co potem może dojść do tragedii:
Czasami da się zauważyć, że to wszystko kwestia problemów organizacyjnych. Oczywiście, organizatorzy wyścigów starają się o nie jak najlepiej, ale nie możemy ukrywać, że w wielu przypadkach potrzebne są nieco bardziej rygorystyczne standardy. To co się stało (w kontekście Tarlinga – przyp. red.) to bardzo poważna sprawa. To ma ogromny wpływ na rodziny. Fakt, że to się wydarzyło w trakcie wyścigu jest bardzo zły i tragiczny, a to, że kolarze umierają w trakcie ścigania, jest przerażające
– skwitował zwycięzca Il Lombardia 2026.
Miejmy nadzieję, że zeszły sezon, choć obfity w wiele przerażających chwil i momentów, będzie jakimś momentem zmiany. Pozostaje wierzyć, że dialog między kolarzami, UCI oraz organizatorami wyścigów doprowadzi do skutecznych rozwiązań, które zapobiegną tragediom.










Niewiele się wydarzy, jeżeli główna gwiazda kolarstwa sama ma gdzieś swoje bezpieczeństwo i nie szanuje zdrowia. To dziwi, zwłaszcza po jego kraksie.
Już się pojawiają głosy, że zawodnicy przesadzają, bo tak restrykcyjne przepisy sprawią, że będzie mniej wyścigów, bo nie ma kto ich zabezpieczać, więc nie będzie kasy.
No trudno. Nie będzie kasy, nie będzie wyścigów. Ale zawodnicy przeżyją.
Nigdy wcześniej w historii kolarstwa nie było tylu bogatych sponsorów, wielkich budżetów i profesjonalnych struktur, a organizatorzy największych wyścigów, generują ogromne przychody.
i np:
„Tour de France:
Dla porównania, pula nagród dla wszystkich zawodników i drużyn Tour de France to około 2,5 mln euro. [theconsult…-group.com]”
Zabezpieczenie trasy to nie są istotne koszty, w tym sensie, że nie one decydują o ekonomice kolarskiego sportu.
Problemem kolarstwa nie jest koszt motocyklistów czy barierek, tylko sposób podziału milionów euro generowanych przez wyścigi.
Jeżeli pojawiają się „głosy”, że zawodnicy przesadzają, bo wyższe standardy bezpieczeństwa spowodują, że będzie mniej wyścigów. To trochę tak, jakby twierdzić, że problemem lotnictwa są zbyt rygorystyczne przepisy dotyczące bezpieczeństwa, więc logiczne jest pytanie:
Czy te ..”głosy” chciałby obniżyć te standardy i związane z nimi koszty, żeby latać taniej?
Kolarz zawodowy nie jest elementem eksploatacyjnym wyścigu, który można skasować i zastąpić „nowym”.
Jeśli organizacja wyścigu powoduje ryzyko przekraczającego sportowe granice, to problemem jest organizator, a nie zawodnicy, którzy zwracają na to uwagę.
Większe bezpieczeństwo to po prostu element cywilizacji.