fot. UCI / Zac Williams / SWpix.com

Jednym z ważniejszych tematów zeszłego sezonu było bezpieczeństwo kolarzy w trakcie wyścigów. Wiele incydentów, począwszy od nieodpowiedniego zamykania i zabezpieczania trasy aż po tragedie, takie jak śmierć Finlaya Tarlina, sprawiło, że kwestie bezpieczeństwa stają się kluczowe dla światowego peletonu. Głos w tej sprawie zabrał Paul Seixas (Decathlon CMA CGM), który był wyjątkowo wstrząśnięty śmiercią Brytyjczyka.

Przypomnijmy, że 14 sierpnia na trasie Volta a Portugal em Bicicleta zmarł Finlay Tarling. Wypadek miał miejsce z powodu pojawienia się na trasie samochodu, który kompletnie nie powinien się tam znaleźć i uderzył jadąc z naprzeciwka rozpędzonego kolarza. Śmierć młodego zawodnika z NSN Pro Cycling wstrząsnęła całym kolarskim światem i na nowo otworzyła dyskusję o tym, czy wyścigi na całym świecie są aby na pewno dobrze zorganizowane.

W sprawie bezpieczeństwa kolarzy swoje trzy grosze dorzucił Paul Seixas (Decathlon CMA CGM). Kolarz swego czasu ścigał się na tych samych wyścigach ze zmarłym Brytyjczykiem. Jak wspomina wyżej wspomniany Seixas, największą tragedią w obliczu jego śmierci, jest fakt, że Tarling jest jedynie przykładem większego problemu:

Szczerze powiedziawszy, to fatalne, a największym problemem jest to, że to nie jest wyjątek. Ścigałem się z nim swego czasu jako junior, więc jego odejście bardzo mną wstrząsnęło. Najgorsze jest to, że zawsze mówimy: „kolejny kolarz zmarł w trakcie wyścigu w tym roku”

– powiedział na łamach Canal+ Paul Seixas.

Śmierci zawodników na trasie wyścigu niestety stały się corocznym wydarzeniem w kolarskim peletonie. W obliczu wielu tragedii oraz poszczególnych incydentów (takich jak chociażby potrącenie kolarzy na trasie Tre Valli Varesine 2026) związanych z nieodpowiednim zabezpieczeniem trasy, tuż przed startem tegorocznej edycji Il Lombardii peleton zdecydował się zaprotestować. Zawodnicy poczuli potrzebę rozpoczęcia zmian w kontekście bezpieczeństwa oraz otwartej dyskusji z Międzynarodową Unią Kolarską w tym temacie.

Problemem, który zauważa Seixas są standardy dopilnowania organizacji wydarzeń. Według Francuza, zasady są egzekwowane w niewystarczający sposób, przez co potem może dojść do tragedii:

Czasami da się zauważyć, że to wszystko kwestia problemów organizacyjnych. Oczywiście, organizatorzy wyścigów starają się o nie jak najlepiej, ale nie możemy ukrywać, że w wielu przypadkach potrzebne są nieco bardziej rygorystyczne standardy. To co się stało (w kontekście Tarlinga – przyp. red.) to bardzo poważna sprawa. To ma ogromny wpływ na rodziny. Fakt, że to się wydarzyło w trakcie wyścigu jest bardzo zły i tragiczny, a to, że kolarze umierają w trakcie ścigania, jest przerażające

– skwitował zwycięzca Il Lombardia 2026.

Miejmy nadzieję, że zeszły sezon, choć obfity w wiele przerażających chwil i momentów, będzie jakimś momentem zmiany. Pozostaje wierzyć, że dialog między kolarzami, UCI oraz organizatorami wyścigów doprowadzi do skutecznych rozwiązań, które zapobiegną tragediom.

Poprzedni artykułOficjalnie: Dylan Teuns zakończył karierę
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Out
Out

Niewiele się wydarzy, jeżeli główna gwiazda kolarstwa sama ma gdzieś swoje bezpieczeństwo i nie szanuje zdrowia. To dziwi, zwłaszcza po jego kraksie.

Już się pojawiają głosy, że zawodnicy przesadzają, bo tak restrykcyjne przepisy sprawią, że będzie mniej wyścigów, bo nie ma kto ich zabezpieczać, więc nie będzie kasy.

No trudno. Nie będzie kasy, nie będzie wyścigów. Ale zawodnicy przeżyją.