Fot.: Netcompany INEOS / Getty Images Sport

Dorian Godon (Netcompany INEOS) okazał się zwycięzcą włoskiego wyścigu klasycznego Gran Piemonte 2026 (1.Pro). Francuz zachował najwięcej sił na końcową fazę czwartkowego wyścigu. 

Na czwartek zaplanowano tegoroczną edycję włoskiego wyścigu Gran Piemonte. Panowie mieli do pokonania 185 kilometrów (Asti – Bra), a po drodze przyszło im się zmierzyć z rozmaitymi podjazdami, w tym m.in. z podjazdem La Morra (7,1 km ; 3,8%). Na liście startowej mieliśmy jednego reprezentanta Polski, a był nim Marcin Budziński (MBH Bank CSB Telecom Fort).

Fot.: FirstCycling

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 12:10. W ucieczce mieliśmy dziewięciu zawodników, a byli to: Davide Ballerini (XDS Astana Team), Luc Wirtgen (Tudor Pro Cycling Team), Valentin Ferron (Cofidis), Brieuc Rolland (Groupama-FDJ United), Aless De Bock (Alpecin-Premier Tech), Manuele Tarozzi (Bardiani CSF 7 Saber), Santiago Umba (Solution Tech NIPPO Rali), Germán Darío Gómez (Team Polti VisitMalta) oraz Alex Díaz (Caja Rural-Seguros RGA). Tempo w peletonie dyktowała ekipa UAE Team Emirates-XRG.

160 kilometrów przed metą przewaga ucieczki wynosiła nieco ponad minutę. W pewnym momencie kontrolę w peletonie przejęła drużyna Bahrain-Victorious. Z czołówki odpadł Aless De Bock, który został szybko dogoniony przez główną grupę. Pojawiła się też informacja, że wyścig opuścił Florian Stork (Tudor Pro Cycling Team).

Czołowa ósemka miała 2 minuty zapasu nad peletonem. W pogoń włączyła się również ekipa Team Jayco AlUla. Na nieco trudniejszym fragmencie trasy peleton zaczął odrabiać straty do ucieczki. Tempo w głównej grupie dyktował Daan Dijkman (UAE Team Emirates-XRG).

Złapani przez główną grupę zostali Ballerini, Wirtgen, Díaz, Tarozzi oraz Gómez. Wkrótce ich los podzielił również Rolland. Na czele zostali już tylko Ferron i Umba, ale ta dwójka miała zaledwie kilkanaście sekund zapasu nad peletonem. Do mety pozostało około 40 kilometrów. Chwilę później Francuz i Kolumbijczyk zostali „wchłonięci” przez główną grupę. Cały czas mocno pracowali zawodnicy UAE Team Emirates-XRG.

Na podjeździe Cherasco w peletonie doszło do chwilowego podziału, ale na 26 kilometrów przed metą wszystko się uspokoiło. Czekaliśmy na kolejną wspinaczkę na La Morrę. Tempo w peletonie zaczęli dyktować zawodnicy Uno-X Mobility. Rozpoczęła się wspinaczka na La Morrę. Na samym początku aktywni byli Gijs Leemreize (Team Picnic PostNL) oraz Neilson Powless (EF Education-EasyPost). W końcu do przodu ruszył jednak Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG).

Z Meksykaninem jechał Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe). Ta dwójka nadrobiła kilkanaście sekund nad peletonem. Del Toro i Fisher-Black powiększyli swoją przewagę do ponad 20 sekund. Gonić tę dwójkę próbowały zespoły NSN Cycling Team i Team Jayco AlUla. Do mety pozostało nieco ponad 14 kilometrów. Po paru chwilach Del Toro zdołał zgubić reprezentanta Nowej Zelandii.

Meksykanin miał niewielką przewagę nad zawodnikiem Red Bull-BORA-hansgrohe, który finalnie zdołał go jednak dogonić. W tym momencie zanosiło się na to, że to właśnie ta dwójka powalczy między sobą o zwycięstwo we włoskim klasyku. Peleton tracił około 25 sekund.

Główna grupa nieco zmniejszyła swoją stratę do prowadzącej dwójki. Panowie byli już na ostatnich pięciu kilometrach. Przewaga Meksykanina i reprezentanta Nowej Zelandii spadła do 15 sekund.

Del Toro i Fisher-Black wjechali przed peletonem na finałowe dwa kilometry. Główna grupa była naprawdę blisko. Ostatecznie ta dwójka została dogoniona.

W końcowej fazie czwartkowego wyścigu w peletonie doszło jeszcze do kraksy. Na samą końcówkę najwięcej sił zachował Dorian Godon (Netcompany INEOS), który okazał się zwycięzcą tegorocznej edycji Gran Piemonte. Na drugim miejscu finiszował Anthon Charmig (Uno-X Mobility), a trzeci był Alberto Bettiol (XDS Astana Team).

Poprzedni artykułMedia: Primož Roglič coraz bliżej zmiany zespołu?
Następny artykułMartyna Szczęsna: „Wydaje mi się, że to był naprawdę niezły rok”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze